Rok temu, o godzinie 11.04, przyszedł na świat nasz synek! Nie mogę uwierzyć, jak to szybko zleciało. Mamy wielkie szczęście, że ten Skarb jest z nami! Codziennie rozświetla nasze życie, swoim uśmiechem, swoimi grymasami, pomysłami, zabawą, tańcem, śmiechem, swoim byciem.
Pamiętam, kiedy leżałam na porodówce, z boku, koło mojego łóżka uszykowano miejsce dla Filipka. Pomimo to, że odczuwałam bolesne skurcze nadal nie wierzyłam w to, co się dzieje!!! Nie mogłam uwierzyć, że za chwilę będzie z nami mała Istotka. Filipek był tak długo wymarzony, upragniony i z taką tęsknotą oczekiwany.
Dzieciątko przewróciło nasze życie do góry nogami. Początki były najtrudniejsze. Długo byliśmy z mężem sami, prowadziliśmy zupełnie inny tryb życia, mieliśmy inne nawyki a tu trzeba było całkowicie oddać się dziecku. Być na każde "zawołanie", o każdej porze dnia i nocy. A ja najbardziej marzyłam o tym, aby spokojnie zjeść, wykąpać się, czy wyspać się, ponieważ wszystko musiałam robić w biegu, gdyż synek cały czas domagał się piersi. Na początku, nawet nie potrafiłam trzymać takiej małej Kruszynki w ramionach. Bałam się zostać z nim sama, bo nie byłam pewna, czy będę wiedziała, czego Maleństwo potrzebuje, czy będę umiała zająć się nim, czy sobie poradzę :)
Trudny był to rok, ale zarazem piękny. Intensywny, pełen nowych wyzwań: nieustająca opieka nad synkiem, mało snu, zero czasu dla siebie, zmęczenie. Ale co najważniejsze, był to rok przepełniony nowymi doznaniami, wrażeniami, uczuciami - takimi czystymi, niewinnymi i bezbronnymi. Godzinami mogłam wpatrywać się w taką malutką, bezbronną twarzyczkę synka, gdy tak słodko spał w łóżeczku... Życie bym za niego oddała! Pierwszy spacer, pierwsza kąpiel, pierwszy uśmiech, pierwsza gorączka, pierwszy domowy posiłek, ząbek i... pierwsze urodziny!
Od narodzin bardzo dużo się zmieniło. Mój synek to już duży, bardzo samodzielny chłopczyk. Wie, czego chce i umie to pokazać, wyrazić. Jest bardzo pogodnym, radosnym dzieckiem. Nigdy nie ma złego humoru. Jest spokojny. Grzecznie bawi się samochodzikami lub ogląda swoje książeczki. Z zaciekawieniem obserwuje to, co dzieje się w około i bardzo dużo już rozumie. Ma poczucie humoru. Wie, kiedy coś jest śmieszne i kiedy można się z tego pośmiać :) Uwielbia się przytulać! Często przerywa zabawę, aby tylko podejść na chwilkę do mnie, przytulić się i pójść dalej bawić się. Uwielbiam te chwile! Gdy wieczorem pójdę na spacer z psem, nie ma mnie zaledwie 10 minut, a gdy przychodzę, Filipcio zasuwa szybko do mnie na czworaka i kładzie główkę na moją klatkę piersiową.
Naprawdę, czasami bywało ciężko, ale uśmiech i uścisk synka wszystko wynagradza. Co wieczór, gdy zasypiam, mam przed oczami tę małą, blond główkę wtuloną we mnie:))) Niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba.
Urodziny wyprawiliśmy w sobotę. Był pyszny tort a na nim jedna świeczka. Była najbliższa rodzina i radosna atmosfera. Gdy przyszli goście, Solenizant jeszcze spał a gdy wstał i zobaczył tyle ludzi, był zakłopotany, nie wiedział co się dzieje. Każdemu uważnie przyglądał się. Ale niedługo Misiu rozkręcił się. Zaczął mówić coś po swojemu, uśmiechać się, paluszkiem pokazywał wszystko w około, a to portret "małego Filipka,"a to świeczki, a to kłopociki. Był zachwycony prezentami. Od dziadków dostał m.in. książkę z samochodami. Oglądał ją na krzesełku i zaraz rączką pokazywał na balkon, bo tam za oknem, też przecież stoją samochody. Jak ta maleńka główka wszystko potrafi skojarzyć. Dostał także podusie, spodnie, kubek niekapek i pieniądze. Filipcio przez cały czas grzecznie bawił się swoimi zabawkami, jakby dziecka nie było.
Kocham Cię Synku nad życie!
Wczoraj pojawił się kolejny ząbek: górna, lewa dwójka. Mamy więc już sześć ząbków: dwie górne jedynki i dolne oraz górne dwójki :)
O mnie
- Magda
- Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com
Obserwatorzy
Online
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 października 2013
środa, 9 października 2013
Przespane noce. Odstawianie od piersi
Nareszcie Filipek zaczął przesypiać całe noce. Synek idzie spać po godzinie 19. i śpi nawet do 7.30!!! Czasami zdarza się, że obudzi się w nocy z płaczem, ale pogłaszczę go po główce i znów zasypia. A ja czuję się już zupełnie inaczej. Przedtem, już ok. godziny 15. byłam padnięta i tylko spoglądałam na zegarek i nie mogłam doczekać się godziny 18. Nie mogłam doczekać się, kiedy mąż przyjedzie z pracy i mnie trochę odciąży. I szłam spać, zaraz po Filipku, koło 20. Natomiast teraz, zdecydowanie więcej mam siły i energii. Fajnie bawimy się z Filipkiem i zanim się obejrzę, zbliża się godzina 18. :)
Powoli, chcę odstawić Filipka od piersi. Do tej pory nie było to możliwe, ponieważ Filipek w nocy budził się co dwie godziny, bo chciał do cyca. Dlatego teraz, kiedy już synek przesypia całą noc, chcę spróbować. Chcę to robić stopniowo. W dzień i tak już mało razy dostawał pierś, może 2-3, za to w nocy nadrabiał. Teraz, daję mu już pierś tylko raz dziennie, tuż po przebudzeniu. Mam nadzieję, że do urodzin, wcale nie będzie chciał cyca. Cieszę się, że odstawienie go od piersi, nie będzie żadną rewolucją dla małego, tylko ten proces następuje stopniowo i spokojnie.
Powoli, chcę odstawić Filipka od piersi. Do tej pory nie było to możliwe, ponieważ Filipek w nocy budził się co dwie godziny, bo chciał do cyca. Dlatego teraz, kiedy już synek przesypia całą noc, chcę spróbować. Chcę to robić stopniowo. W dzień i tak już mało razy dostawał pierś, może 2-3, za to w nocy nadrabiał. Teraz, daję mu już pierś tylko raz dziennie, tuż po przebudzeniu. Mam nadzieję, że do urodzin, wcale nie będzie chciał cyca. Cieszę się, że odstawienie go od piersi, nie będzie żadną rewolucją dla małego, tylko ten proces następuje stopniowo i spokojnie.
Chcę przestać karmić go piersią, aby móc się dobrze przygotować na... kolejną ciążę:) Z mężem od samego początku planowaliśmy, że o drugą dzidzię zaczniemy starać się, gdy Filipek skończy rok. Nie chcemy robić dużej różnicy wieku między rodzeństwem a i nam będzie o wiele łatwiej, pod wieloma względami. Jednak, gdy pomyślę, że ten czas zbliża się wielkimi krokami, jestem przerażona. Zastanawiam się, jak dam sobie radę z dwojgiem dzieci :) W takich momentach, dziękuję Bogu, że mieszkam w rodzinnej miejscowości, że jakby co, to rodzina jest pod ręką, choć wcale nie proszę ich o pomoc. Jednak, gdy tak myślę, czuję się troszkę lepiej :)
Jestem pewna - chcę mieć drugie dziecko! Nie wyobrażam sobie, żeby Filipek był jedynakiem.
11 miesięcy, 2 tygodnie i 1 dzień
Jestem pewna - chcę mieć drugie dziecko! Nie wyobrażam sobie, żeby Filipek był jedynakiem.
11 miesięcy, 2 tygodnie i 1 dzień
środa, 2 października 2013
Ciii...
Ciiiiiiiicho, żeby nie zapeszyć! Mój synek, CHYBA, zaczyna przesypiać całe noce :) To już czwarta noc! Mam nadzieję, że tak już zostanie.
Filipek zaraz skończy rok a do tej pory, budził się do cyca, co dwie godziny, czasami częściej. Gdy rano wstawałam, byłam już bardzo zmęczona. Maruda doradziła mi, żeby w nocy dać dziecku do picia wodę zamiast cyca. Wtedy dziecko stwierdzi, że na wodę to nie opłaca się budzić i będzie spać. Na początku byłam sceptyczna, bo on czasami w nocy bardzo dużo jadł i bałam się, że jak mu nie dam piersi to będzie głodny. Jednak wyczytałam, że już 8-miesięczne niemowlę, nie potrzebuje karmienia w nocy. Dziecko powinno przesypiać całe noce a przynajmniej 5-6 godzin ciągiem. Zaczęłam więc działać.
Za pierwszym razem, Filipek wypił prawie pół butelki wody! Pomyślałam - był głodny a ja dałam mu wodę! Kiedy obudził się ponownie, znowu dałam mu wodę, ale on nie dał się już nabrać. Wiedział, że to nie ciepły cycuś mamy tylko butelka. Rączkami ją odtrącał, płakał, nie chciał jej. Wtedy dałam mu smoczka i szybko położyłam do łóżka. Płakał jeszcze, ale za chwilę usnął. Następnym razem było podobnie. Pomyślałam, że to są tortury dla niego, że koniec już z tym. Jednak dzieci i ich natura są o wiele mądrzejsze od nas :) Nie ma obaw, że dziecko będzie spało głodne. Gdy będzie głodne, będzie budziło się do skutku, dopóki nie dostanie jeść. I kiedy, Filipek budził się za pierwszym razem na karmienie, podawałam mu wodę a gdy ponownie obudził się jeszcze szybciej niż zazwyczaj oznaczało to, że faktycznie jest głodny i dawałam mu pierś. No i zaczął się budzić coraz mniej... co trzy godziny :) Kiedy zobaczył, że nie ma cyca tylko jest woda płakał, ale gdy go tylko położyłam do łóżeczka od razu zasypiał. Wtedy wiedziałam, że nie jest głodny, tylko chce się przytulić do cycusia.
Gdy zachorował, zaczęłam podawać mu tylko pierś, ale i tak Filipek dużej spał. Myślałam, że to przez gorączkę. Jednak teraz, Filipek jest zdrowy jak rybka i nadal śpi. Po 19. zje kolację, ok 23. obudzi się, weźmie łyka wody i budzi się dopiero o 5 rano!!!! Ale wtedy daję już mu cyca, bo 10 godzin bez jedzenia to i tak bardzo dużo.
Teraz ja mam problem. Synuś śpi a ja nie mogę. Organizm mój przyzwyczaił się do nocnego wstawania i chcąc nie chcąc, często budzę się w nocy i czuwam, czy wszystko ok. Hihihi :)
Tydzień temu, pojawił się nowy ząbek- prawa dwójka. To już piąty!
Filipek zaraz skończy rok a do tej pory, budził się do cyca, co dwie godziny, czasami częściej. Gdy rano wstawałam, byłam już bardzo zmęczona. Maruda doradziła mi, żeby w nocy dać dziecku do picia wodę zamiast cyca. Wtedy dziecko stwierdzi, że na wodę to nie opłaca się budzić i będzie spać. Na początku byłam sceptyczna, bo on czasami w nocy bardzo dużo jadł i bałam się, że jak mu nie dam piersi to będzie głodny. Jednak wyczytałam, że już 8-miesięczne niemowlę, nie potrzebuje karmienia w nocy. Dziecko powinno przesypiać całe noce a przynajmniej 5-6 godzin ciągiem. Zaczęłam więc działać.
Za pierwszym razem, Filipek wypił prawie pół butelki wody! Pomyślałam - był głodny a ja dałam mu wodę! Kiedy obudził się ponownie, znowu dałam mu wodę, ale on nie dał się już nabrać. Wiedział, że to nie ciepły cycuś mamy tylko butelka. Rączkami ją odtrącał, płakał, nie chciał jej. Wtedy dałam mu smoczka i szybko położyłam do łóżka. Płakał jeszcze, ale za chwilę usnął. Następnym razem było podobnie. Pomyślałam, że to są tortury dla niego, że koniec już z tym. Jednak dzieci i ich natura są o wiele mądrzejsze od nas :) Nie ma obaw, że dziecko będzie spało głodne. Gdy będzie głodne, będzie budziło się do skutku, dopóki nie dostanie jeść. I kiedy, Filipek budził się za pierwszym razem na karmienie, podawałam mu wodę a gdy ponownie obudził się jeszcze szybciej niż zazwyczaj oznaczało to, że faktycznie jest głodny i dawałam mu pierś. No i zaczął się budzić coraz mniej... co trzy godziny :) Kiedy zobaczył, że nie ma cyca tylko jest woda płakał, ale gdy go tylko położyłam do łóżeczka od razu zasypiał. Wtedy wiedziałam, że nie jest głodny, tylko chce się przytulić do cycusia.
Gdy zachorował, zaczęłam podawać mu tylko pierś, ale i tak Filipek dużej spał. Myślałam, że to przez gorączkę. Jednak teraz, Filipek jest zdrowy jak rybka i nadal śpi. Po 19. zje kolację, ok 23. obudzi się, weźmie łyka wody i budzi się dopiero o 5 rano!!!! Ale wtedy daję już mu cyca, bo 10 godzin bez jedzenia to i tak bardzo dużo.
Teraz ja mam problem. Synuś śpi a ja nie mogę. Organizm mój przyzwyczaił się do nocnego wstawania i chcąc nie chcąc, często budzę się w nocy i czuwam, czy wszystko ok. Hihihi :)
Tydzień temu, pojawił się nowy ząbek- prawa dwójka. To już piąty!
piątek, 27 września 2013
Samochód Filipka. Czekamy na tatę. Choroba
Kupiłam Filipkowi duży samochód taki, na który można go posadzić, z różnymi przyciskami, z melodyjkami i schowkiem pod siedzeniem. Z żadnej zabawki Filipek nie cieszył się tak bardzo, jak z tego samochodu! Najpierw, chyba przez godzinę, tylko siedział koło auta z wytrzeszczonymi oczkami, jakby nie mógł uwierzyć w to, co widzi przed sobą. Paluszkiem pokazywał auto i podziwiał. Aż w końcu zabrał się do zabawy. Filipek ogląda swój samochód z każdej strony, przewraca go na bok i patrzy, co samochód ma pod spodem, kręci kołami. Przy tym jest taki skupiony, taki przejęty. A w schowek, chowa swoją maskotę-myszkę a potem ją wyciąga. I w ten sposób bawi się pół dnia. Włączy melodię i sobie nuci pod noskiem, śmiesznie tańczy. Jaki on jest zachwycony tą zabawką!
Naprawdę zadziwia mnie ten chłopczyk. Jest bystrzejszy od swojej mamy :)
Codziennie, wypatrujemy z Filipkiem w oknie, kiedy tata przyjedzie z pracy. Romek zawsze pomruga Filipkowi światłami w samochodzie a on jest przeszczęśliwy. Kiedyś, czekaliśmy na Romka, na ulicy, przed blokiem. Zauważyłam, że daleko jedzie jakiś samochód, ale nie byłam pewna, czy to Romek, czy nie, więc nie mówiłam nic synkowi. Natomiast Filipek nie miał żadnych wątpliwości. Od razu usłyszałam pełne radości: "e,e,e". On pierwszy dojrzał, że jedzie taki samochód, jak ma tatuś. Filipek doskonale wie, że tata ma czerwony samochód i w mieście pokazuje paluszkiem, wszystkie czerwone auta :)
Wieczorem, kiedy bawiliśmy się z Filipkiem w pokoju, na dywanie, on podszedł na czworakach do balkonu i nagle usłyszałam: "e,e,e". Wiedziałam, że chce mi coś pokazać, więc podeszłam do balkonu. Filipek wypatrzył tatę spacerującego z naszym pieskiem.
Pogoda nie sprzyja spacerom, ale mimo to nie siedzimy w domu. W chłodniejsze dni, Misiu śpi na dworze nawet 3 godziny. Schodzę się wtedy tyle, że aż nogi bolą, ale chcę, aby dobrze się wyspał, ponieważ w domu, śpi średnio pół godziny-godzinę. Podczas spacerów nieraz zmarzłam, aż zaczęło boleć mnie gardło. I niestety, zaraziłam Filipka. Rano, zaczął kichać, aż pojawił się wodnisty katar. Po południu, czułam, że jest cieplejszy niż zazwyczaj, ale myślałam, że zgrzał się zabawą. Natomiast w nocy byłam przerażona. Filipek był gorący, jak piekarnik, miał już 39,5 stopni gorączki. Dałam mu czopek i co chwilę lulałam w ramionach, bo nie mógł spać, nie mógł swobodnie oddychać, bo wszystko miał zatkane. Pojękiwał. Czopek pomógł. Na następny dzień poszliśmy do lekarza. Ja mam antybiotyk i Filipek jakieś leki. W aptece zostawiłam 200 zł. I teraz siedzimy w domu. Całe dni sami. Romek właśnie rozpoczął już naukę w szkole, w domu jest o 21. Synka będzie teraz mało kiedy widział, bo on już dawno śpi i my praktycznie też nie będziemy widywali się, ponieważ o 21. ja idę spać, bo całą noc wstaję, żeby nakarmić Filipka. I we wszystkie soboty i w niedziele też ma być w szkole. Nie wiem, jak to będzie z nami, z naszą rodzinką.
To już 11 miesięcy i 3 dni!
Naprawdę zadziwia mnie ten chłopczyk. Jest bystrzejszy od swojej mamy :)
Codziennie, wypatrujemy z Filipkiem w oknie, kiedy tata przyjedzie z pracy. Romek zawsze pomruga Filipkowi światłami w samochodzie a on jest przeszczęśliwy. Kiedyś, czekaliśmy na Romka, na ulicy, przed blokiem. Zauważyłam, że daleko jedzie jakiś samochód, ale nie byłam pewna, czy to Romek, czy nie, więc nie mówiłam nic synkowi. Natomiast Filipek nie miał żadnych wątpliwości. Od razu usłyszałam pełne radości: "e,e,e". On pierwszy dojrzał, że jedzie taki samochód, jak ma tatuś. Filipek doskonale wie, że tata ma czerwony samochód i w mieście pokazuje paluszkiem, wszystkie czerwone auta :)
Wieczorem, kiedy bawiliśmy się z Filipkiem w pokoju, na dywanie, on podszedł na czworakach do balkonu i nagle usłyszałam: "e,e,e". Wiedziałam, że chce mi coś pokazać, więc podeszłam do balkonu. Filipek wypatrzył tatę spacerującego z naszym pieskiem.
Pogoda nie sprzyja spacerom, ale mimo to nie siedzimy w domu. W chłodniejsze dni, Misiu śpi na dworze nawet 3 godziny. Schodzę się wtedy tyle, że aż nogi bolą, ale chcę, aby dobrze się wyspał, ponieważ w domu, śpi średnio pół godziny-godzinę. Podczas spacerów nieraz zmarzłam, aż zaczęło boleć mnie gardło. I niestety, zaraziłam Filipka. Rano, zaczął kichać, aż pojawił się wodnisty katar. Po południu, czułam, że jest cieplejszy niż zazwyczaj, ale myślałam, że zgrzał się zabawą. Natomiast w nocy byłam przerażona. Filipek był gorący, jak piekarnik, miał już 39,5 stopni gorączki. Dałam mu czopek i co chwilę lulałam w ramionach, bo nie mógł spać, nie mógł swobodnie oddychać, bo wszystko miał zatkane. Pojękiwał. Czopek pomógł. Na następny dzień poszliśmy do lekarza. Ja mam antybiotyk i Filipek jakieś leki. W aptece zostawiłam 200 zł. I teraz siedzimy w domu. Całe dni sami. Romek właśnie rozpoczął już naukę w szkole, w domu jest o 21. Synka będzie teraz mało kiedy widział, bo on już dawno śpi i my praktycznie też nie będziemy widywali się, ponieważ o 21. ja idę spać, bo całą noc wstaję, żeby nakarmić Filipka. I we wszystkie soboty i w niedziele też ma być w szkole. Nie wiem, jak to będzie z nami, z naszą rodzinką.
To już 11 miesięcy i 3 dni!
niedziela, 8 września 2013
Buziaczek od synka!
Jakiego fajnego mam synka! On jest już takim dużym i mądrym chłopczykiem. Codziennie zaskakuje nas nowymi umiejętnościami. Zwraca uwagę i pokazuje nam takie rzeczy, których my z Romkiem w ogóle nie zauważylibyśmy i przeszlibyśmy obojętnie obok tego. Wszystko obserwuje, wszystkim zachwyca się. Na spacerze pokazuje ptaszki, drzewa, kwiatki, samochody. W sklepie dojrzy ukochane zegarki i mało z wrażenia z wózka nie wypadnie i krzyczy te swoje: "e,e,e". Podczas kąpieli, gdy z wanny poleci gdzieś bańka mydlana przez całą łazienkę, on ją dojrzy i pokazuje nam paluszkiem. Filipek najbardziej uwielbia zegarki i światełko. Wie też, gdzie są obrazki, gdzie mamusia ma kwiatki, gdzie jest portret taty, Filipka i misia. Na czworakach, podejdzie do okna i obserwuje dzieci bawiące się na placu zabaw, czy ptaszki. Kupiliśmy Filipkowi sporo zabaweczek popularnej firmy a Filipek wcale się nimi nie bawi. On uwielbia swoje książeczki! Weźmie książkę do rączek, położy się na pleckach, nogi zadrze do góry, żeby przytrzymać książeczkę i ogląda ją. Albo siada w rozkroku, książeczkę ma między nóżkami i skupiony ogląda obrazki. Większość dnia spędza z książkami. Poza książkami, Filipek lubi maszerować po naszym mieszkaniu i zwiedzać wszystkie kąty, otwierać szafki, szuflady, bawić się drzwiami. Uwielbia też zabawy z naszym psem. Gdy tylko zobaczy piłkę psa od razu po nią idzie, bierze ją w rączki i podnosi do góry lub stuka nią o ziemię i obserwuje naszego piesia. A wtedy Dzióbek jest tuż obok niego i próbuje odzyskać swoją piłkę, ale robi to bardzo ostrożnie i delikatnie. A gdy piłeczka wyślizga się Filipkowi z rąk on wykorzystuje okazję, łapie piłkę i z nią ucieka. A wtedy Filipek podąża za nim.
Filipcio już nie pełza, już raczkuje. Bystro wstaje, przytrzymując się kanapy, czy mebli. Już nie upada, na prostych nóżkach na pupę, tylko klęka, najpierw na jedną nóżkę, potem na drugą i siada. Potrafi także zrobić papa i... dać buziaka!!!! Filipek nieśmiało nachyla się do mnie, otwiera buźkę tak jak karp i dotyka mojego policzka :))) Buziaczek od synka- najsłodszy na świecie.
10 miesięcy, 2 tygodnie, 1 dzień
Filipcio już nie pełza, już raczkuje. Bystro wstaje, przytrzymując się kanapy, czy mebli. Już nie upada, na prostych nóżkach na pupę, tylko klęka, najpierw na jedną nóżkę, potem na drugą i siada. Potrafi także zrobić papa i... dać buziaka!!!! Filipek nieśmiało nachyla się do mnie, otwiera buźkę tak jak karp i dotyka mojego policzka :))) Buziaczek od synka- najsłodszy na świecie.
10 miesięcy, 2 tygodnie, 1 dzień
sobota, 31 sierpnia 2013
Wszędzie pełno jest Filipka
Przez ten urlop, Romek tak zżył się z Filipkiem, że aż w pracy chciało mu się płakać z tęsknoty za synkiem :) W pierwszy dzień, kiedy wracał z pracy, wyszliśmy z Filipkiem mu na powitanie. Gdy Filipek zauważył tatę, szybko wyprostował się w wózku. Od razu oczka mu się rozjaśniły i ogromne dołeczki pojawiły się w policzkach. Zaczął wyciągać paluszka w stronę Romka, krzyczeć swoje: "e,e,e" i zerka na mnie, czy ja widzę jego tatę. O, jak się cieszył na widok tatusia. Śmiał się w głos i podskakiwał w wózku. Romek mocno wyściskał synka.
Chyba muszę nauczyć się prosić o pomoc. Mama nigdy by mi niczego nie odmówiła, kiedy ją o coś poproszę a przecież ma prawo nie wiedzieć, czego potrzebuję. Gdy zadzwoniła, że zaraz przyjedzie do mnie na kawę, powiedziałam jej, że może wzięłaby Filipka na spacer a ja w tym czasie posprzątam trochę w domu. Nie było żadnego problemu. Obiecała, że co jakiś czas będzie zabierać Filipka na spacer. Teraz ona sama dzwoni i proponuje, że weźmie Filipka na spacer. A ja już byłam sfrustrowana tym, że w domu miałam taki bałagan a nic nie mogłam zrobić. O dziwo, teściowa również zaoferowała swoją pomoc. Zaproponowała, że dwa razy w tygodniu, będzie zabierać Filipka. I stał się cud. Po pięciu miesiącach, w końcu wzięła Filipka na obiecany spacer. Zobaczymy, jak dalej będzie.
Kocham mojego synka, uwielbiam zajmować się nim, ale czasami, gdy tyle rzeczy nazbiera się do zrobienia a ja nie mam jak się za to zabrać, jestem wkurzona. Potrzebuję wytchnienia, złapać duży oddech. Chcę czasami zająć się czymś innym a potem jeszcze z większą radością, mogę oddać się Filipkowi, poczytać mu książeczki, pozwiedzać z nim mieszkanie, czy pospacerować po mieście.
A Filipka wszędzie jest pełno. Otwiera wszystkie szuflady, szafki, opiera się o meble i sam wstaje. Główkę ma trochę poobijaną. Teraz nawet strach zostawić go samego w łóżeczku, bo cały czas wstaje. A jaki jest mądry. Wiedzę chłonie jak gąbka. Umie pokazać, gdzie są książeczki, gdzie jest piłeczka, gdzie jest Pan Jezus, gdzie mamusia ma kwiatki itp. W okienku balkonowym wygląda i obserwuje, jak bawią się dzieci, patrzy, czy są ptaszki. Moja mama była w szoku, ponieważ, kiedy spacerowała z nim w mieście, on pokazał jej drzewo z jarzębiną. On wie, jak wygląda to drzewko, bo często dotykał jarzębinę u mamy w ogrodzie. I gdy dostrzegł w mieście, wyciągnął paluszka w kierunku jarzębiny i krzyczał: "e,e,e" :)
Filipcio ma już cztery ząbki. Wszystkie jedynki :)
10 miesięcy, 1 tydzień
Chyba muszę nauczyć się prosić o pomoc. Mama nigdy by mi niczego nie odmówiła, kiedy ją o coś poproszę a przecież ma prawo nie wiedzieć, czego potrzebuję. Gdy zadzwoniła, że zaraz przyjedzie do mnie na kawę, powiedziałam jej, że może wzięłaby Filipka na spacer a ja w tym czasie posprzątam trochę w domu. Nie było żadnego problemu. Obiecała, że co jakiś czas będzie zabierać Filipka na spacer. Teraz ona sama dzwoni i proponuje, że weźmie Filipka na spacer. A ja już byłam sfrustrowana tym, że w domu miałam taki bałagan a nic nie mogłam zrobić. O dziwo, teściowa również zaoferowała swoją pomoc. Zaproponowała, że dwa razy w tygodniu, będzie zabierać Filipka. I stał się cud. Po pięciu miesiącach, w końcu wzięła Filipka na obiecany spacer. Zobaczymy, jak dalej będzie.
Kocham mojego synka, uwielbiam zajmować się nim, ale czasami, gdy tyle rzeczy nazbiera się do zrobienia a ja nie mam jak się za to zabrać, jestem wkurzona. Potrzebuję wytchnienia, złapać duży oddech. Chcę czasami zająć się czymś innym a potem jeszcze z większą radością, mogę oddać się Filipkowi, poczytać mu książeczki, pozwiedzać z nim mieszkanie, czy pospacerować po mieście.
A Filipka wszędzie jest pełno. Otwiera wszystkie szuflady, szafki, opiera się o meble i sam wstaje. Główkę ma trochę poobijaną. Teraz nawet strach zostawić go samego w łóżeczku, bo cały czas wstaje. A jaki jest mądry. Wiedzę chłonie jak gąbka. Umie pokazać, gdzie są książeczki, gdzie jest piłeczka, gdzie jest Pan Jezus, gdzie mamusia ma kwiatki itp. W okienku balkonowym wygląda i obserwuje, jak bawią się dzieci, patrzy, czy są ptaszki. Moja mama była w szoku, ponieważ, kiedy spacerowała z nim w mieście, on pokazał jej drzewo z jarzębiną. On wie, jak wygląda to drzewko, bo często dotykał jarzębinę u mamy w ogrodzie. I gdy dostrzegł w mieście, wyciągnął paluszka w kierunku jarzębiny i krzyczał: "e,e,e" :)
Filipcio ma już cztery ząbki. Wszystkie jedynki :)
10 miesięcy, 1 tydzień
środa, 21 sierpnia 2013
Czasami bywa ciężko
Urlop, urlop i po urlopie... Nie wiadomo, kiedy minął. Dużo było oczekiwań a wyszło jak zawsze. Zero odpoczynku, zero leniuchowania, mało snu. Niedawno przeprowadziliśmy się tutaj, więc mnóstwo rzeczy było jeszcze do zrobienia w domu: położyliśmy w kuchni płytki i malowaliśmy ją, trzeba było poobrabiać okna, pomalować balkon i jeszcze było sporo innych, pracochłonnych, rzeczy do zrobienia. Więc Romek robił a ja zajmowałam się synkiem. Kiedy skończył, on spacerował z Filipkiem a ja prałam, sprzątałam ten syf, gotowałam. I tak minęło...
Teraz Filipkowi wychodzą kolejne ząbki, cierpi w nocy, nie śpi i ja też. W nocy wstaję tak często, że nie raz mam wrażenie, że zegarek zepsuł się i stoi w miejscu.
Tak gadałam na teściową, że wcale wnukiem się nie zajmuje, że nie weźmie go na spacer ani w niczym nie pomoże, ale moja mama jest taka sama. Owszem, przyjedzie do niego, posiedzi godzinę albo dwie a potem idzie. Jednak, odkąd tutaj mieszkamy, też ani razu nie wzięła go na spacer, żebym sobie posiedziała sama w domu i trochę odpoczęła. Jeśli spacerujemy to w trójkę i zawsze wtedy, kiedy przypadkowo spotkamy się na mieście. Gdybyśmy z Romkiem nie jechali trzy razy do miasta, po zakupy, to wcale nie miałaby okazji pospacerować z wnukiem.
Co to za różnica, czy mieszkamy tutaj, czy tam jak w wychowaniu syna jestem skazana tylko i wyłącznie na siebie?! Od rana do nocy i przez całą noc!!!!!!!! Tylko doradców jest mnóstwo. Przeprowadziliśmy się, bo rzekomo miało mi być lżej a nie jest!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Teraz Filipkowi wychodzą kolejne ząbki, cierpi w nocy, nie śpi i ja też. W nocy wstaję tak często, że nie raz mam wrażenie, że zegarek zepsuł się i stoi w miejscu.
Tak gadałam na teściową, że wcale wnukiem się nie zajmuje, że nie weźmie go na spacer ani w niczym nie pomoże, ale moja mama jest taka sama. Owszem, przyjedzie do niego, posiedzi godzinę albo dwie a potem idzie. Jednak, odkąd tutaj mieszkamy, też ani razu nie wzięła go na spacer, żebym sobie posiedziała sama w domu i trochę odpoczęła. Jeśli spacerujemy to w trójkę i zawsze wtedy, kiedy przypadkowo spotkamy się na mieście. Gdybyśmy z Romkiem nie jechali trzy razy do miasta, po zakupy, to wcale nie miałaby okazji pospacerować z wnukiem.
Co to za różnica, czy mieszkamy tutaj, czy tam jak w wychowaniu syna jestem skazana tylko i wyłącznie na siebie?! Od rana do nocy i przez całą noc!!!!!!!! Tylko doradców jest mnóstwo. Przeprowadziliśmy się, bo rzekomo miało mi być lżej a nie jest!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Przemęczona
Filipek nie ustaje w swoich zmaganiach. Cały czas pełza, wszędzie zagląda, wszystkiego musi dotknąć. Nie ma ani jednej sekundy, żeby usiadł sobie i odpoczął. Nie wiem, skąd on ma tyle siły i energii. Ciągle bawi się drzwiami, zamyka je i otwiera, szuflady również. Muszę uważać, żeby nie przyciął sobie paluszków. Gdy zabieram go od mebli on potrafi ze sto razy tam powracać, aż do skutku. Jest bardzo wytrwały w swoim dążeniu do celu a ja czasami nie mam już siły. Kupiliśmy różne zabezpieczenia na meble, ale i tak trzeba uważać. Filipek cały czas próbuje wstawać a ja muszę być przy nim, żeby czasem nie rozjechały mu się nóżki i żeby nie upadł. Naprawdę, pilnowanie go i bieganie za nim jest bardzo męczące. Ubieranie go albo zmienianie pieluszki też jest prawdziwym wyzwaniem. Filipek kręci się na łóżku w jedną stronę i w drugą, potem szybko przekręci się na brzuch i ucieka. Chwilkę odpocząć można jedynie wtedy, gdy śpi, ale to zaledwie dwa razy dziennie po godzinie. Mogłabym włączyć dziecku telewizor i mieć spokój, ale nie chcę uczyć go bezmyślnego wpatrywania w ekran. Z tego byłoby więcej szkody niż pożytku. Mój synek do tej pory nie widział telewizji na oczy. I całą noc wstaję do karmienia, co dwie godziny. Filipek ma ustawiony jakiś wewnętrzny, biologiczny zegar, bo zawsze budzi się o stałych porach: 21., 23., 1.w nocy, 3., 5., i o 6. rano zaczynamy dzień. Nie wspomnę już o tym, że wcale nie mam czasu dla siebie. Filipek zasypia po 19., ale wtedy jestem tak zmęczona, że już nic mi się nie chce, na nic nie mam siły.
Jestem przemęczona a od września wszystko zapowiada się jeszcze gorzej... Prawdopodobnie, Romek będzie miał szkolenia i nie będzie go w weekendy, przez dwa lata... A planujemy jeszcze drugie dziecko. Nie wiem, jak ja sobie poradzę... :(
Jestem przemęczona a od września wszystko zapowiada się jeszcze gorzej... Prawdopodobnie, Romek będzie miał szkolenia i nie będzie go w weekendy, przez dwa lata... A planujemy jeszcze drugie dziecko. Nie wiem, jak ja sobie poradzę... :(
Codziennie Romek ma kontakt z Filipkiem zaledwie przez godzinę, ponieważ wraca z pracy po 18. Wtedy zazwyczaj Filipek je deserek, zaraz potem go kąpiemy i nasz Misiu idzie spać. Od kilku tygodni, Romek ma urlop wypoczynkowy i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że opieka nad dzieckiem to wcale nie jest taka prosta sprawa. Wcześniej miał do mnie pretensje, że ja ciągle jestem zmęczona a dopiero teraz przekonał się, ile to pracy jest przy dziecku, ile odpowiedzialności i obowiązku, że trzeba non stop przy nim być i czuwać, żeby mu się krzywda nie stała. Nawet do toalety strach pójść, bo nie wiadomo, co za chwilę wymyśli, co zrobi i gdzie pójdzie sobie Filipek. Też nie dojadam, bo po prostu nie mam jak ugotować obiad. Nie jestem w stanie, jednocześnie pilnować Filipka i gotować.
I mamy trzeciego ząbka! Górną, lewą jedynkę. Lada dzień i pojawi się druga górna jedynka.
9 miesięcy, 2 tygodnie i 5 dni
9 miesięcy, 2 tygodnie i 5 dni
niedziela, 4 sierpnia 2013
Cyk-cyk
Gdy Filipkowi coś się podoba, wyciąga rączkę w danym kierunku i woła: "e,e,e", tak jakby chciał powiedzieć: "spójrz". A Filipkowi wszystko się podoba. Rano, kiedy tylko oczka otworzy, jest zadowolony z życia i pełen zachwytu do świata, do każdej rzeczy. Rozgląda się po swoim pokoiku i pokazuje rączką: kolorową tęczę, obraz, światełko, zegarek i wzdycha z wrażenia.
Filipek ma obsesję na punkcie zegarków. Gdy miał pół roczku, potrafił już pokazać oczkami, gdzie wisi cyk-cyk w jego pokoju. W naszym miasteczku, na ratuszu, wiszą trzy duże zegary. Filipek doskonale wie, w którym miejscu one się znajdują. Zawsze, gdy tam idziemy, wyciąga rączkę do nich i je pokazuje a potem aż skacze z radości w wózku, aż cały wózek się trzęsie :) Niedawno, kupiliśmy mu książeczkę pt. "Lokomotywa". Filipek leżał z Romkiem na dywanie i tata czytał mu książeczkę. Na pierwszej stronie jest ilustracja przedstawiająca duży dworzec i lokomotywę. Na tym dworcu Filipek wypatrzył malutki zegarek. Położył paluszki na tym zegarku i zaczął krzyczeć z radości: "e,e,e". Romek był w szoku, bo on nie zauważył tego zegarka, dopiero Filipek mu pokazał :)
Romek długo czekał, żeby usłyszeć z ust synka słowo: "tata", ale w końcu doczekał się i jest przeszczęśliwy.
9 miesięcy, 1 tydzień, 4 dni
Filipek ma obsesję na punkcie zegarków. Gdy miał pół roczku, potrafił już pokazać oczkami, gdzie wisi cyk-cyk w jego pokoju. W naszym miasteczku, na ratuszu, wiszą trzy duże zegary. Filipek doskonale wie, w którym miejscu one się znajdują. Zawsze, gdy tam idziemy, wyciąga rączkę do nich i je pokazuje a potem aż skacze z radości w wózku, aż cały wózek się trzęsie :) Niedawno, kupiliśmy mu książeczkę pt. "Lokomotywa". Filipek leżał z Romkiem na dywanie i tata czytał mu książeczkę. Na pierwszej stronie jest ilustracja przedstawiająca duży dworzec i lokomotywę. Na tym dworcu Filipek wypatrzył malutki zegarek. Położył paluszki na tym zegarku i zaczął krzyczeć z radości: "e,e,e". Romek był w szoku, bo on nie zauważył tego zegarka, dopiero Filipek mu pokazał :)
Romek długo czekał, żeby usłyszeć z ust synka słowo: "tata", ale w końcu doczekał się i jest przeszczęśliwy.
9 miesięcy, 1 tydzień, 4 dni
wtorek, 30 lipca 2013
Wypadek
Zdążyłam pochwalić się, że mój synek samodzielnie już wstaje a na następny dzień omal nie doszło do tragedii.
Rano, położyłam Filipka do łóżeczka, żeby się zdrzemnął i wyszłam z pokoju. Od dawna zasypia on samodzielnie. Słyszałam, że nie śpi, że jest czymś zajęty, aż nagle usłyszałam huk. Nie miałam pojęcia, co się stało, co to spadło, ale zerwałam się na równe nogi i zobaczyłam, że Filipek leży na podłodze! Wypadł z łóżeczka! Zrobiło mi się gorąco i słabo. Boże, przez ułamek sekundy nie wiedziałam czy on żyje!!! Czy mu stało się coś poważnego czy nie!Patrzę a Filipek spogląda na mnie, w moim kierunku i słyszę, że zanosi się przeraźliwym płaczem. Odetchnęłam z ulgą, że oddycha. Szybko wzięłam go na ręce i tuliłam mocno i tuliłam. A on głośno płakał, był cały spocony od tego płaczu. Zdałam sobie sprawę, że muszę jeszcze bardziej oddać się synkowi, jeszcze więcej korzystać z tego czasu spędzonego razem z nim. Boże, mogłam go stracić!
Łóżeczko było opuszczone tylko do połowy a ja włożyłam jeszcze do niego dwie poduszki-jaśki, żeby Filipek nie obijał sobie główki o szczebelki. Na jednym jaśku, widać było wyraźnie wgniecenie od nóżki. Filipek stanął na poduszce, bo chciał dosięgnąć obrazu z Kubusiem Puchatkiem, który wisi nad jego łóżkiem. Wtedy musiał przechylić się i wypadł.
Na szczęście nic mu nie jest. Filipek nie pamięta tego zdarzenia. Ciągle uśmiecha się i nadal kombinuje, co by tu przeskrobać a ja na samą myśl o tym wydarzeniu dostaję gęsiej skórki.
Rano, położyłam Filipka do łóżeczka, żeby się zdrzemnął i wyszłam z pokoju. Od dawna zasypia on samodzielnie. Słyszałam, że nie śpi, że jest czymś zajęty, aż nagle usłyszałam huk. Nie miałam pojęcia, co się stało, co to spadło, ale zerwałam się na równe nogi i zobaczyłam, że Filipek leży na podłodze! Wypadł z łóżeczka! Zrobiło mi się gorąco i słabo. Boże, przez ułamek sekundy nie wiedziałam czy on żyje!!! Czy mu stało się coś poważnego czy nie!Patrzę a Filipek spogląda na mnie, w moim kierunku i słyszę, że zanosi się przeraźliwym płaczem. Odetchnęłam z ulgą, że oddycha. Szybko wzięłam go na ręce i tuliłam mocno i tuliłam. A on głośno płakał, był cały spocony od tego płaczu. Zdałam sobie sprawę, że muszę jeszcze bardziej oddać się synkowi, jeszcze więcej korzystać z tego czasu spędzonego razem z nim. Boże, mogłam go stracić!
Łóżeczko było opuszczone tylko do połowy a ja włożyłam jeszcze do niego dwie poduszki-jaśki, żeby Filipek nie obijał sobie główki o szczebelki. Na jednym jaśku, widać było wyraźnie wgniecenie od nóżki. Filipek stanął na poduszce, bo chciał dosięgnąć obrazu z Kubusiem Puchatkiem, który wisi nad jego łóżkiem. Wtedy musiał przechylić się i wypadł.
Na szczęście nic mu nie jest. Filipek nie pamięta tego zdarzenia. Ciągle uśmiecha się i nadal kombinuje, co by tu przeskrobać a ja na samą myśl o tym wydarzeniu dostaję gęsiej skórki.
niedziela, 28 lipca 2013
A ja sam już wstaję... :)
Rośnie mi synuś, oj rośnie. I to bardzo szybko. Codziennie zachwyca mnie swoimi nowymi umiejętnościami. A mnie czasami brakuje takiej malutkiej istotki, zupełnie niewinnej, bezbronnej. Czuję, że Filipcio powoli oddala się ode mnie. Oczywiście, nie dosłownie, ale kiedyś, gdy leżeliśmy razem w łóżku, on leżał przy mnie tak grzecznie, spokojnie, był we mnie taki wpatrzony. Mogłam go przytulać, ile chcę, całować a teraz... Teraz to wszystko w około jest ciekawsze i fajniejsze od mamy. Filipek zaledwie kilka sekund poleży koło mnie a potem szybko robi przewrót na brzuch i... rusza w świat. Musi dokładnie obejrzeć nasze ściany w pokoju, parapet, szafę. Długo w miejscu nie usiedzi. Tak samo jest na dworze. Już nie trzyma się blisko mamy, bo chce wszystko zobaczyć, dotknąć, włożyć do buźki. Interesuje go wszystko: ziemia, kamienie, babci kwiatki, kotek. Na brzuszku przemierza cały ogródek, wzdłuż i w szerz.
Kiedy mąż przyniósł mi z piwnicy orbiterek, umyłam sprzęt i tak siedziałam na kanapie, przyglądałam się mu i czekałam na motywację do ćwiczeń. Nagle synek doczołgał się do pedałów, złapał je obiema rączkami i nagle, w jednej chwili, podciągnął się na nie a potem szybko przełożył rączki wyżej i samodzielnie wstał, przytrzymując się orbiterka. Byłam w szoku. Filipek stał z nóżkami szeroko rozstawionymi, troszkę chwiał się. Nigdy jeszcze samodzielnie nie wstał a teraz poszło mu to tak gładko. Jakby robił to od dawna. Mój odważny zuch :)
Ostatnio, kiedy Filipek jest czymś zafascynowany, pokazuje rączką przedmiot, który mu się podoba i z zachwytu, cichutko szepcze takie krótkie "e,e,e" :)
Kiedy mąż przyniósł mi z piwnicy orbiterek, umyłam sprzęt i tak siedziałam na kanapie, przyglądałam się mu i czekałam na motywację do ćwiczeń. Nagle synek doczołgał się do pedałów, złapał je obiema rączkami i nagle, w jednej chwili, podciągnął się na nie a potem szybko przełożył rączki wyżej i samodzielnie wstał, przytrzymując się orbiterka. Byłam w szoku. Filipek stał z nóżkami szeroko rozstawionymi, troszkę chwiał się. Nigdy jeszcze samodzielnie nie wstał a teraz poszło mu to tak gładko. Jakby robił to od dawna. Mój odważny zuch :)
Ostatnio, kiedy Filipek jest czymś zafascynowany, pokazuje rączką przedmiot, który mu się podoba i z zachwytu, cichutko szepcze takie krótkie "e,e,e" :)
Filipek jest bardzo zżyty z naszym pieskiem. Kiedy Dzióbek jest na balkonie Filipek ani na krok nie odchodzi od balkonu, kuca tam i puka w szybę do psa. Kiedy wpuszczę Dzióbka do mieszkania, Filipek zaczepia go. Pełza do jego piłeczki, bierze ją w rączkę i wyciąga do niego dłoń z piłką a wtedy Dzióbek podchodzi do Filipka, wącha jego główkę i liże go a potem delikatnie zabiera mu z rączki piłeczkę i siada z piłką dalej. Kiedy Dziób widzi, że Filipek znowu zbliża się do niego, zabiera piłkę i siada znowu metr dalej a Filip ciągle za nim podążą i tak w kółko. Niezłą mają zabawę :)
9 mies., 4 dni
9 mies., 4 dni
poniedziałek, 22 lipca 2013
Nasz rozkład dnia
Jak ten czas szybko leci. Masakra! Filipek za dwa dni skończy 9 miesięcy! Zanim się obejrzymy a trzeba będzie zamówić tort na jego pierwsze urodziny.
Uwielbiam chwile spędzone z moim synkiem. To już taki duży i mądry chłopczyk. Oczka ma takie bystre, wszystko zauważy, nic nie umknie jego uwadze. Trzeba go pilnować na każdym kroku. Pełza po całym mieszkaniu, z jednego pokoju do drugiego. Sam też zwiedzi sobie kuchnię i łazienkę. Otwiera drzwi, szuflady, sięga po kable, wkłada palce do kontaktów elektrycznych. Ze sto razy trzeba odkładać go na miejsce do zabawek a on dalej swoje. I tylko ciągle się uśmiecha i uśmiecha. Nawet rozumie, kiedy mówi się do niego, że nie wolno, bo wtedy podejrzliwie uśmiecha się i dwa razy szybciej podąża, aby wziąć to, czego nie może.
Ostatnio, mamy pobudki o 7. rano. Zmieniam synkowi pieluszkę i daję cyca. Potem on pełza po mieszkaniu a ja sprzątam i szykuję dla niego obiad. Moje obiadki bardzo mu smakują. Jestem w szoku, że wcina takie duże porcje. O 9. rano Filipek ucina sobie drzemkę a potem idziemy na spacerek. Tatuś teraz ma urlop, więc spacerujemy z nim na zmianę. Kiedy wychodzi z Filipkiem z bloku, on od razu spogląda w okna, wcale nie musi długo szukać, bo wie, które są nasze. Kiedy pokazuję mu się w oknie, Filipek skacze z radości, aż cały wózek się trzęsie. Około 14. wracamy na obiadek a później jest różnie: jeśli jest zbyt upalnie, Filipek bawi się w domku a jeśli nie jest za gorąco to dalej spacerujemy.
Filipek ma stałą porę kąpieli i snu. Koło 19. kąpiemy go razem z Romkiem, bo samemu już nie utrzyma się go w wannie. Filipek chlapie na całą łazienkę i w wodzie uprawia akrobatykę. Wygina się na wszystkie strony, chce wszystkiego sięgnąć, próbuje już raczkować i wstać. Już jego wanienka zrobiła się za mała. Po kąpieli daję mu cyca i odkładam go do łóżeczka a on przekręca się na lewą stronę i samodzielnie zasypia. W nocy budzi się co 2-3 godziny do cyca. Najlepsze jest to, że gdy karmię Filipka na łóżku a on się już naje, szybko przewraca się na brzuszek, z uśmiechem spogląda na cyca i rączką go poklepuje.
Kilka dni temu, przyjechał mój tata z zagranicy po moją mamę i brata. Filipek nie widział dziadka przez 2,5 miesiąca i ... już go nie pamiętał. Dziadek jak był to nosił cały czas Filipka na rękach, spacerował z nim, ale czas robi swoje. Filipek nie cieszył się na widok dziadka, ale też nie płakał. Wyczuł, że tata kocha dzieci. Tata mówił, że Filipek jest już dwa razy większy niż był jak wyjeżdżał.
8 miesięcy i 4 tygodnie
Moje największe szczęście, moja radość.
Uwielbiam chwile spędzone z moim synkiem. To już taki duży i mądry chłopczyk. Oczka ma takie bystre, wszystko zauważy, nic nie umknie jego uwadze. Trzeba go pilnować na każdym kroku. Pełza po całym mieszkaniu, z jednego pokoju do drugiego. Sam też zwiedzi sobie kuchnię i łazienkę. Otwiera drzwi, szuflady, sięga po kable, wkłada palce do kontaktów elektrycznych. Ze sto razy trzeba odkładać go na miejsce do zabawek a on dalej swoje. I tylko ciągle się uśmiecha i uśmiecha. Nawet rozumie, kiedy mówi się do niego, że nie wolno, bo wtedy podejrzliwie uśmiecha się i dwa razy szybciej podąża, aby wziąć to, czego nie może.
Ostatnio, mamy pobudki o 7. rano. Zmieniam synkowi pieluszkę i daję cyca. Potem on pełza po mieszkaniu a ja sprzątam i szykuję dla niego obiad. Moje obiadki bardzo mu smakują. Jestem w szoku, że wcina takie duże porcje. O 9. rano Filipek ucina sobie drzemkę a potem idziemy na spacerek. Tatuś teraz ma urlop, więc spacerujemy z nim na zmianę. Kiedy wychodzi z Filipkiem z bloku, on od razu spogląda w okna, wcale nie musi długo szukać, bo wie, które są nasze. Kiedy pokazuję mu się w oknie, Filipek skacze z radości, aż cały wózek się trzęsie. Około 14. wracamy na obiadek a później jest różnie: jeśli jest zbyt upalnie, Filipek bawi się w domku a jeśli nie jest za gorąco to dalej spacerujemy.
Filipek ma stałą porę kąpieli i snu. Koło 19. kąpiemy go razem z Romkiem, bo samemu już nie utrzyma się go w wannie. Filipek chlapie na całą łazienkę i w wodzie uprawia akrobatykę. Wygina się na wszystkie strony, chce wszystkiego sięgnąć, próbuje już raczkować i wstać. Już jego wanienka zrobiła się za mała. Po kąpieli daję mu cyca i odkładam go do łóżeczka a on przekręca się na lewą stronę i samodzielnie zasypia. W nocy budzi się co 2-3 godziny do cyca. Najlepsze jest to, że gdy karmię Filipka na łóżku a on się już naje, szybko przewraca się na brzuszek, z uśmiechem spogląda na cyca i rączką go poklepuje.
Kilka dni temu, przyjechał mój tata z zagranicy po moją mamę i brata. Filipek nie widział dziadka przez 2,5 miesiąca i ... już go nie pamiętał. Dziadek jak był to nosił cały czas Filipka na rękach, spacerował z nim, ale czas robi swoje. Filipek nie cieszył się na widok dziadka, ale też nie płakał. Wyczuł, że tata kocha dzieci. Tata mówił, że Filipek jest już dwa razy większy niż był jak wyjeżdżał.
8 miesięcy i 4 tygodnie
Moje największe szczęście, moja radość.
niedziela, 7 lipca 2013
A ja pełzam...
Filipek jest bardzo żywy, ruchliwy. Ciężko zrobić w domu cokolwiek, choćby obiad, bo trzeba go non stop pilnować. Pełza po całym mieszkaniu z prędkością świetlną. W kilka sekund przemieści się z dużego pokoju, przez długi korytarz, do kuchni. Wszystko go ciekawi, wszędzie zagląda. Otworzy już sobie drzwi, gdy wypełznie z pokoju, zamyka po sobie. Po drodze do kuchni, napotyka dużą komodę, musi tam pootwierać szuflady, sprawdzić, co tam mama trzyma. Zajrzy też do legowiska psa w poszukiwaniu jego piłeczek a jak nic nie znajdzie to pełza dalej, do kuchni, prosto do misek psa i rozlewa wodę. Kilkanaście razy odnoszę go do pokoju a on z powrotem pełza do kuchni i jest zadowolony.
W pokoju porozwala moje książki z dolnych półek, ciągnie zasłony, włącza kino domowe. Chociaż telewizji wcale nie daję mu oglądać. Z małego, szklanego(!), stoliczka sięgnie już prawie wszystko. U niego w pokoju powiesiłam długie firanki, makarony. Łóżko mamy tam koło okna i zanim uśpię Filipka on ze sto razy pełza po łóżku do tych firanek i je ciąga.
Kupiłam synkowi do pokoju piękną lampkę nocną, z diamencikami. Gdy rano świeci słońce i odsłaniam roletę, cały pokój jest w tęczy. Filipek jest zachwycony. Próbuje złapać tęczę. A kiedy w nocy zapalam lampkę Filipcio od razu zerka na ścianę, by obserwować cienie i kolory.
Uwielbia też baloniki. Ostatnio, na imprezie w parku, kupiliśmy mu z tatusiem olbrzymiego balonika-króliczka nadmuchanego helem. Filipek cały czas bawił się tym balonikiem, trzymał wstążkę od balonu i wymachiwał rączkami.
Kiedy zapytam się jego, gdzie jest cyk-cyk, on od razu spogląda na zegarek. Kiedy pytam się, gdzie jest światełko, on spogląda na światło. Wie też, gdzie jest Dzióbek- nasz piesek, gdzie są piłeczki, książeczki. Pokaże też, gdzie wisi obraz Kubusia Puchatka, gdzie jest portret Filipka "jak był malutki" i gdzie jest portret Filipka z misiem. Mądry chłopczyk.
A kogo na ulicy nie spotkam, wszyscy mówią, jaki jest to śliczny chłopiec, jaki czysty, zadbany, wystrojony. Dziecko mi zauroczą :)
8 miesięcy, 1 tydzień i 6 dni
Mały czytelnik
W pokoju porozwala moje książki z dolnych półek, ciągnie zasłony, włącza kino domowe. Chociaż telewizji wcale nie daję mu oglądać. Z małego, szklanego(!), stoliczka sięgnie już prawie wszystko. U niego w pokoju powiesiłam długie firanki, makarony. Łóżko mamy tam koło okna i zanim uśpię Filipka on ze sto razy pełza po łóżku do tych firanek i je ciąga.
Kupiłam synkowi do pokoju piękną lampkę nocną, z diamencikami. Gdy rano świeci słońce i odsłaniam roletę, cały pokój jest w tęczy. Filipek jest zachwycony. Próbuje złapać tęczę. A kiedy w nocy zapalam lampkę Filipcio od razu zerka na ścianę, by obserwować cienie i kolory.
Uwielbia też baloniki. Ostatnio, na imprezie w parku, kupiliśmy mu z tatusiem olbrzymiego balonika-króliczka nadmuchanego helem. Filipek cały czas bawił się tym balonikiem, trzymał wstążkę od balonu i wymachiwał rączkami.
Kiedy zapytam się jego, gdzie jest cyk-cyk, on od razu spogląda na zegarek. Kiedy pytam się, gdzie jest światełko, on spogląda na światło. Wie też, gdzie jest Dzióbek- nasz piesek, gdzie są piłeczki, książeczki. Pokaże też, gdzie wisi obraz Kubusia Puchatka, gdzie jest portret Filipka "jak był malutki" i gdzie jest portret Filipka z misiem. Mądry chłopczyk.
A kogo na ulicy nie spotkam, wszyscy mówią, jaki jest to śliczny chłopiec, jaki czysty, zadbany, wystrojony. Dziecko mi zauroczą :)
8 miesięcy, 1 tydzień i 6 dni
Mały czytelnik
sobota, 29 czerwca 2013
Mój mały króliczek
Marzenia spełniają się!
Tyle czasu marzyłam o nim, śniłam, czekałam na cud.
Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam najszczęśliwsza na świecie. Tak bardzo nie mogłam doczekać się, kiedy wezmę moje maleństwo na ręce, kiedy je mocno przytulę i wycałuję.
Teraz już mam mojego kochanego synka! Mam na co dzień, jego piękny, szczery uśmiech, radosne okrzyki, bystre oczka, malutkie rączki i stópki.
8 miesięcy i 5 dni
Mój mały króliczek, tuż po przebudzeniu.
Tyle czasu marzyłam o nim, śniłam, czekałam na cud.
Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam najszczęśliwsza na świecie. Tak bardzo nie mogłam doczekać się, kiedy wezmę moje maleństwo na ręce, kiedy je mocno przytulę i wycałuję.
Teraz już mam mojego kochanego synka! Mam na co dzień, jego piękny, szczery uśmiech, radosne okrzyki, bystre oczka, malutkie rączki i stópki.
8 miesięcy i 5 dni
Mój mały króliczek, tuż po przebudzeniu.
wtorek, 25 czerwca 2013
Za Filipciem teraz już trudno nadążyć. Jest taki ruchliwy i szybki. Wszystko, co sobie upatrzy to zdobędzie. Na brzuszku doczołga się wszędzie. Przemieszcza się po całym pokoju, wychodzi też sam do przedpokoju. Najbardziej interesuje go to, czym nie może bawić się, np: piłki psa, ładowarki od laptopów, komórki. A gdy nie dostanie tego, czego chce złości się i wybucha płaczem. Wtedy szybko trzeba dać mu do rączki coś innego i odwrócić tym jego uwagę :)
Ciężko jest zrobić cokolwiek w domu, bo co chwilę trzeba sprawdzać, co robi Filipek, czy nie ma niczego w buźce. Ostatnio zorientował się, że jak postuka mocniej w organki to wylecą baterie i robił to specjalnie a potem wkładał baterie do buzi. Trzeba było organiki taśmą skleić, żeby więcej nie mógł tego zrobić. Filipek otwiera już szafki i szuflady, włączył kino domowe, ale nie na pilocie, bo to byłoby zbyt proste dla niego tylko naciskał przyciski pod telewizorem. A żeby ubrać go do wyjścia z domu to nieźle się napocę. Tak się wierci, obraca na wszystkie strony. Wszystko co zobaczy, chce dotknąć, posmakować.
Ciężko jest zrobić cokolwiek w domu, bo co chwilę trzeba sprawdzać, co robi Filipek, czy nie ma niczego w buźce. Ostatnio zorientował się, że jak postuka mocniej w organki to wylecą baterie i robił to specjalnie a potem wkładał baterie do buzi. Trzeba było organiki taśmą skleić, żeby więcej nie mógł tego zrobić. Filipek otwiera już szafki i szuflady, włączył kino domowe, ale nie na pilocie, bo to byłoby zbyt proste dla niego tylko naciskał przyciski pod telewizorem. A żeby ubrać go do wyjścia z domu to nieźle się napocę. Tak się wierci, obraca na wszystkie strony. Wszystko co zobaczy, chce dotknąć, posmakować.
Gdy zobaczy obce twarze poważnieje. Czasami płacze, gdy ktoś za naruszy jego bezpieczną przestrzeń. Na widok swojej babci-teściowej też. A ona do niego: "Filipek, co ty taki jesteś?". Myśli, że jak go raz (dokładnie: RAZ w ciągu ośmiu miesięcy) na ręku trochę ponosiła to będzie on skakał z radości na jej widok.
Od tygodnia zaczęłam kupować młode warzywka i sama robię obiadki dla synka. Na początku byłam załamana. Filipek przyzwyczajony był do słoiczków Gerbera i moje obiady wcale mu nie smakowały. Tylko spróbował jedną łyżeczkę i zaraz robił kwaśne miny, zaciskał usta i płakał. Kończyło się więc na tym, że otwierałam słoiczek Gerbera. Na szczęście, po kilku dniach, przełamał się. Teraz ulubionym jego posiłkiem są młode ziemniaczki z marchewką, mięskiem z kurczaka i buraczki. Gdy ugotowałam większą porcję, żeby schować na drugi dzień dla niego, albo zamrozić, Filipkowi tak posmakowały buraczki, że od razu opylił podwójną porcję.
Powoli też zaczynam wprowadzać mleko modyfikowane. Nadal chcę karmić synka piersią, ale niestety mój Misiu w nocy budzi się co godzinę, czasami co dwie, bo jest głodny. I on jest wykończony tym nocnym wstawaniem i ja. Nie najada się moim pokarmem, dlatego postanowiłam na noc gotować mu butelkę a w dzień dawać pierś. Oczywiście, mleko sztuczne również nie przypadło mu do gustu. Za każdym razem, co przygotowałam, musiałam wylać do zlewu. Filipek chciał po prostu cycusia. Jednak będziemy dalej próbowali.
Kilka dni temu, kupiliśmy nowy wózek dla Filipka. Z tamtego już wyrósł a ten jest przeogromny, wysoki, mięciutki, Filipek siedzi w nim jak na tronie. Wszystko dobrze z niego widzi. I ja jestem pod ogromnym wrażeniem jak fajnie, leciutko, prowadzi się ten wózek.
8 miesięcy i 1 dzień
środa, 19 czerwca 2013
Nasz rozkład dnia
Filipcio budzi się codziennie o 6. rano. Leży sobie wtedy grzecznie w łóżeczku, gada sam do siebie i od czasu do czasu zerka na mamę. Obserwuje, czy wstałam, czy jeszcze śpię, czy widzę jak on się bawi. Kiedy tylko nasze spojrzenia spotkają się na jego policzkach pojawiają się dołeczki. Mały łobuziak śmieje się i podskakuje w tym łóżeczku i krzyczy te swoje: "aaaaaaa". Ja staram się jeszcze trochę poleżeć, pospać, ale kiedy słyszę synka jest to niemożliwe. Leżę więc jeszcze kilka minut i wstaję. Zmieniam synkowi pieluszkę, karmię a potem kładę w dużym pokoju na kocyku. Filipek bawi się a ja ogarniam mieszkanie, krzątam się po kuchni. Często rano wpada do nas moja mama, przywozi mi świeże bułeczki i pieskowi jakiś smakołyk.
Około 9. rano Filipek zawsze ucina sobie drzemkę. Leżymy wtedy na łóżku w jego pokoiku, ja daję mu cyca, potem pieluszkę tetrową. Bez niej nie uśnie. Filipcio wtula swoją buźkę w pieluszkę i kładzie się na boczku a ja głaszczę go po czółku, po włoskach, po pleckach... Lubi też gdy moim noskiem dotykam jego noska. Filipek wtedy tak wpatruje się w moje oczy i jeszcze uśmiecha się do mnie, chociaż oczka ma już bardzo śpiące.
Kiedy Misiu śpi w domu musi być cisza, bo dosłownie wszystko go budzi. Dlatego, żebym mogła zrobić cokolwiek w domu włączam radio, żeby trochę zagłuszyć dźwięki dobiegające z bloku a w tym czasie jem śniadanie, ubieram się i na palcach wychodzę z psem na spacer.
Gdy Filipcio wstanie ok. 11., karmię go kaszką i wychodzimy na spacer do mojej mamy. Czas spędzamy u niej w ogrodzie.
Między 13. a 14. idziemy do domku na zupkę. Potem Filipcio, zmęczony po upale, odpoczywa trochę w domku. Leży na kocyku i bawi się zabawkami a ja przygotowuję obiad. W tym czasie co kilka minut zaglądam do pokoju, bo on jest taki bystry, wszystko co sobie upatrzy to zdobędzie, wszędzie już się doczołga. Tak śmiesznie to wygląda, jak tymi malutkimi nóżkami odpycha się od podłogi i sunie na przód :))
Potem znów wychodzimy na dwór. Spacerujemy już po mieście, bo późnym popołudniem nie ma już takiego ruchu. Jest o wiele spokojniej.
O 18. tatuś wraca z pracy. Na jego widok Filipek piszczy z radości i aż cały się trzęsie. Romek szybko je obiad a Filipcio deserek i razem kąpiemy synka. Romek rozbiera go w pokoju a ja w tym czasie leję wodę do wanienki. Filipcio uwielbia się kąpać. Kąpiel daje Filipkowi chwile relaksu, ale także szaloną zabawę. Tymi nóżkami chlapie, ile się da. Potem wspólnie suszymy go ręczniczkiem, kremujemy i ubieramy co jest bardzo trudnym wyzwaniem. Bo Filipcio wszystko chce mieć w rączce: i pieluszkę i krem, szczotkę, chce wszystko sięgnąć, po wszystko wygina się i kręci na wszystkie strony.
Potem jak nie jest zmęczony Filipcio je kaszkę albo gdy jest zmęczony to cyca i odkładam go do łóżeczka. Włączam cichutko kołysanki a on odwraca się na bok i samodzielnie zasypia. Lubię na niego patrzeć jak śpi. Taki mały już człowieczek.
Niestety, do tej pory, nie przespałam jeszcze ani jednej całej nocy. Filipek budzi się czasami co godzinę, czasami co dwie, bo jest głodny...
I tak nam szybko leci dzień za dniem, że nawet nie wiem, jaki jest dzień tygodnia.
Około 9. rano Filipek zawsze ucina sobie drzemkę. Leżymy wtedy na łóżku w jego pokoiku, ja daję mu cyca, potem pieluszkę tetrową. Bez niej nie uśnie. Filipcio wtula swoją buźkę w pieluszkę i kładzie się na boczku a ja głaszczę go po czółku, po włoskach, po pleckach... Lubi też gdy moim noskiem dotykam jego noska. Filipek wtedy tak wpatruje się w moje oczy i jeszcze uśmiecha się do mnie, chociaż oczka ma już bardzo śpiące.
Kiedy Misiu śpi w domu musi być cisza, bo dosłownie wszystko go budzi. Dlatego, żebym mogła zrobić cokolwiek w domu włączam radio, żeby trochę zagłuszyć dźwięki dobiegające z bloku a w tym czasie jem śniadanie, ubieram się i na palcach wychodzę z psem na spacer.
Gdy Filipcio wstanie ok. 11., karmię go kaszką i wychodzimy na spacer do mojej mamy. Czas spędzamy u niej w ogrodzie.
Między 13. a 14. idziemy do domku na zupkę. Potem Filipcio, zmęczony po upale, odpoczywa trochę w domku. Leży na kocyku i bawi się zabawkami a ja przygotowuję obiad. W tym czasie co kilka minut zaglądam do pokoju, bo on jest taki bystry, wszystko co sobie upatrzy to zdobędzie, wszędzie już się doczołga. Tak śmiesznie to wygląda, jak tymi malutkimi nóżkami odpycha się od podłogi i sunie na przód :))
Potem znów wychodzimy na dwór. Spacerujemy już po mieście, bo późnym popołudniem nie ma już takiego ruchu. Jest o wiele spokojniej.
O 18. tatuś wraca z pracy. Na jego widok Filipek piszczy z radości i aż cały się trzęsie. Romek szybko je obiad a Filipcio deserek i razem kąpiemy synka. Romek rozbiera go w pokoju a ja w tym czasie leję wodę do wanienki. Filipcio uwielbia się kąpać. Kąpiel daje Filipkowi chwile relaksu, ale także szaloną zabawę. Tymi nóżkami chlapie, ile się da. Potem wspólnie suszymy go ręczniczkiem, kremujemy i ubieramy co jest bardzo trudnym wyzwaniem. Bo Filipcio wszystko chce mieć w rączce: i pieluszkę i krem, szczotkę, chce wszystko sięgnąć, po wszystko wygina się i kręci na wszystkie strony.
Potem jak nie jest zmęczony Filipcio je kaszkę albo gdy jest zmęczony to cyca i odkładam go do łóżeczka. Włączam cichutko kołysanki a on odwraca się na bok i samodzielnie zasypia. Lubię na niego patrzeć jak śpi. Taki mały już człowieczek.
Niestety, do tej pory, nie przespałam jeszcze ani jednej całej nocy. Filipek budzi się czasami co godzinę, czasami co dwie, bo jest głodny...
I tak nam szybko leci dzień za dniem, że nawet nie wiem, jaki jest dzień tygodnia.
środa, 29 maja 2013
Mam wspaniałą rodzinkę!!!
Uwielbiam mojego synka! To już taki duży chłopiec i niezwykle mądry. Bardzo dużo już zrozumie. Gdy zapytam się jego, gdzie jest cyk-cyk, on szybko odwraca główkę i spogląda na zegarek. Gdy zapytam się go, gdzie jest balonik, on zaraz spogląda na balonik. U mojej mamy też wie, gdzie jest cyk-cyk, gdzie śpi kotek. Za każdym razem musi sprawdzić, czy koteczek leży na podusi, na krzesełku, koło grzejnika. Lubi u mamy siedzieć przy stole, wtedy obserwuje całą rodzinkę i zawsze, jedną rączką, rytmicznie puka o stół. Moja mama kupiła mu kolorowy wiatraczek. Przyczepiłam go do wózka, jednak Filipcio sięgał do niego i mało go nie zjadł dlatego mama chciała przechytrzyć Filipka i ten wiatraczek przyczepiła na samym końcu wózka, w nogach. Filipcio nie mógł dosięgnąć go rączkami więc zaczął kopać w niego nóżkami. Mały cwaniaczek :)
Filipek, jak chce, to potrafi też zwrócić na siebie uwagę. Udaje wtedy, że kaszle i zaraz podśmiewa się z tego. Zawsze ma dobry humor. Ciągle się tylko śmieje i śmieje. Mruży swoje duże oczka i popiskuje z radości. Zaciska rączki w piąsteczki i aż się trzęsie. W nocy, gdy wstałam, żeby nakarmić moją Niunię, spoglądam na niego a on ma uśmiech od ucha do ucha i zaspanymi oczkami spogląda na Romka. Rozzłościłam się wtedy na Romka, bo myślałam, że on rozśmiesza Filipka w środku nocy, że chce teraz z nim się bawić. Spojrzałam więc na Romka a on spał, aż pierzyna trzeszczała. Po prostu synek, na sam widok tatusia, śmiał się w środku nocy.
Apetycik mu dopisuje. Nie mamy żadnych problemów z jedzeniem. Sadzam Filipcia na specjalnym krzesełku do karmienia a on już wie, o co chodzi. Otwiera buźkę jak ptaszek i czeka na posiłek. Dosłownie wszystko mu smakuje: kurczak, indyk, cielęcina, ziemniaki, marchewka, zupki jarzynowe. Lubi też kaszki i owocowe deserki. Często, jeden słoiczek Gerbera, to za mało jak na obiadzik.
Od jakiegoś czasu, trudno sobie z Filipkiem poradzić. Ciężko za nim nadążyć. Z dnia na dzień, stał się taki szybki, bystry i ruchliwy. Zmienić mu pieluszkę to jest prawdziwe wyzwanie. Filipek kręci się na wszystkie strony. Wszystko chce dotknąć, zobaczyć, posmakować :) Gdy założę mu rajtuzy lub spodnie na jedną nóżkę i próbuję ubrać drugą, on tak macha tymi nóżkami, że wszystko spada i muszę ubierać go jeszcze raz.
Kiedy położę go na kocyku, na dywanie i po jakimś czasie zaglądam do niego, on jest już w innej części pokoju. Turla się, pełza. Kilka razy miał piłkę psa w buźce, innym razem wieszak, ciągnie zasłony, próbuje otwierać szuflady. Trzeba bardzo uważać na niego, wszystko chować, bo co Filipek sobie upatrzy to to zdobędzie :)
Kiedyś, zostawiłam go samego w łóżeczku, na kilka chwil, bo myślałam, że tam będzie najbezpieczniejszy i szybko wyskoczyłam z psem na spacer, pod blok. Gdy wracałam, już w klatce słyszałam przeraźliwy płacz Filipka. On w łóżeczku przewrócił się na brzuszek i za każdym razem, gdy podnosił główkę do góry, uderzał się o karuzelę. Nabił sobie małego siniaka.
Flipuś ma nowego przyjaciela, naszego piesia. Wcześniej Dzióbek bał się Filipka. Gdy tylko Filipek wyciągał do niego rączki, albo zapiszczał Dziób zaraz uciekał i chował się przed nim. Trzymał się na dystans od niego, choć gdy tylko usłyszał, że moja Niunia płacze, biegł pierwszy do niego sprawdzić, co się dzieje. A teraz Dzióbek nie daje Filipkowi spokoju. Kiedy Filipek leży na kocyku, Dzióbek podejdzie do niego, powącha mu główkę, wyliże uszko lub rączkę. A kiedy zostawiłam Filipka i Dzióbka u mamy, Dzióbek leżał koło wózka i nie ruszył się ani na krok od niego. Przez cały czas pilnował swojego małego pana. Innym razem, kiedy Filipek spał w wózku na spacerze, postanowiłam, że wejdę jeszcze do mieszkania i wezmę psa na spacer. Kiedy wyszłam z Dzióbkiem z klatki, on od razu pobiegł do wózka. Bardzo się cieszył na widok wózka. Merdał ogonkiem w lewo i w prawo, wąchał wózek i stawał na dwóch łapkach, bo chciał zajrzeć do środka i sprawdzić, czy tam leży nasz Filipcio. Kochany, wierny przyjaciel !!!
7 miesięcy i 5 dni
Filipek, jak chce, to potrafi też zwrócić na siebie uwagę. Udaje wtedy, że kaszle i zaraz podśmiewa się z tego. Zawsze ma dobry humor. Ciągle się tylko śmieje i śmieje. Mruży swoje duże oczka i popiskuje z radości. Zaciska rączki w piąsteczki i aż się trzęsie. W nocy, gdy wstałam, żeby nakarmić moją Niunię, spoglądam na niego a on ma uśmiech od ucha do ucha i zaspanymi oczkami spogląda na Romka. Rozzłościłam się wtedy na Romka, bo myślałam, że on rozśmiesza Filipka w środku nocy, że chce teraz z nim się bawić. Spojrzałam więc na Romka a on spał, aż pierzyna trzeszczała. Po prostu synek, na sam widok tatusia, śmiał się w środku nocy.
Apetycik mu dopisuje. Nie mamy żadnych problemów z jedzeniem. Sadzam Filipcia na specjalnym krzesełku do karmienia a on już wie, o co chodzi. Otwiera buźkę jak ptaszek i czeka na posiłek. Dosłownie wszystko mu smakuje: kurczak, indyk, cielęcina, ziemniaki, marchewka, zupki jarzynowe. Lubi też kaszki i owocowe deserki. Często, jeden słoiczek Gerbera, to za mało jak na obiadzik.
Od jakiegoś czasu, trudno sobie z Filipkiem poradzić. Ciężko za nim nadążyć. Z dnia na dzień, stał się taki szybki, bystry i ruchliwy. Zmienić mu pieluszkę to jest prawdziwe wyzwanie. Filipek kręci się na wszystkie strony. Wszystko chce dotknąć, zobaczyć, posmakować :) Gdy założę mu rajtuzy lub spodnie na jedną nóżkę i próbuję ubrać drugą, on tak macha tymi nóżkami, że wszystko spada i muszę ubierać go jeszcze raz.
Kiedy położę go na kocyku, na dywanie i po jakimś czasie zaglądam do niego, on jest już w innej części pokoju. Turla się, pełza. Kilka razy miał piłkę psa w buźce, innym razem wieszak, ciągnie zasłony, próbuje otwierać szuflady. Trzeba bardzo uważać na niego, wszystko chować, bo co Filipek sobie upatrzy to to zdobędzie :)
Kiedyś, zostawiłam go samego w łóżeczku, na kilka chwil, bo myślałam, że tam będzie najbezpieczniejszy i szybko wyskoczyłam z psem na spacer, pod blok. Gdy wracałam, już w klatce słyszałam przeraźliwy płacz Filipka. On w łóżeczku przewrócił się na brzuszek i za każdym razem, gdy podnosił główkę do góry, uderzał się o karuzelę. Nabił sobie małego siniaka.
Flipuś ma nowego przyjaciela, naszego piesia. Wcześniej Dzióbek bał się Filipka. Gdy tylko Filipek wyciągał do niego rączki, albo zapiszczał Dziób zaraz uciekał i chował się przed nim. Trzymał się na dystans od niego, choć gdy tylko usłyszał, że moja Niunia płacze, biegł pierwszy do niego sprawdzić, co się dzieje. A teraz Dzióbek nie daje Filipkowi spokoju. Kiedy Filipek leży na kocyku, Dzióbek podejdzie do niego, powącha mu główkę, wyliże uszko lub rączkę. A kiedy zostawiłam Filipka i Dzióbka u mamy, Dzióbek leżał koło wózka i nie ruszył się ani na krok od niego. Przez cały czas pilnował swojego małego pana. Innym razem, kiedy Filipek spał w wózku na spacerze, postanowiłam, że wejdę jeszcze do mieszkania i wezmę psa na spacer. Kiedy wyszłam z Dzióbkiem z klatki, on od razu pobiegł do wózka. Bardzo się cieszył na widok wózka. Merdał ogonkiem w lewo i w prawo, wąchał wózek i stawał na dwóch łapkach, bo chciał zajrzeć do środka i sprawdzić, czy tam leży nasz Filipcio. Kochany, wierny przyjaciel !!!
7 miesięcy i 5 dni
niedziela, 12 maja 2013
Pierwsze ząbki!!!
Już przedwczoraj, kiedy karmiłam synka, wyczułam, że jego dziąsełka są bardzo twarde i dostrzegłam, że pojawiły się na nich delikatne nacięcia. Wiedziałam, że lada chwila pojawią się ząbki, ale nie sądziłam, że już na następny dzień. Wczoraj pod wieczór kiedy spacerowaliśmy z Romkiem i Filipciem, nasza Niunia zaczęła marudzić. Wtedy nachyliłam się do wózka, aby podać Filipkowi smoczka a on zadowolony, otworzył szeroko buźkę i wtedy dojrzałam dwa malutkie, białe punkciki. To ząbki! Widać mu zaledwie malutkie koronki! Dwie dolne jedynki! Bardzo ucieszyłam się z tego powodu i wzruszyłam. Kolejny ważny moment w życiu Filipcia i naszym.
Kiedyś myślałam, że będzie brakować mi szczerbatego uśmiechu, ale jego ząbki też są cudne. Niedługo będę biedna, jak pogryzie mi cyca ;)
6 miesięcy, 2 tygodnie, 4 dni
Kiedyś myślałam, że będzie brakować mi szczerbatego uśmiechu, ale jego ząbki też są cudne. Niedługo będę biedna, jak pogryzie mi cyca ;)
6 miesięcy, 2 tygodnie, 4 dni
piątek, 10 maja 2013
To już pół roczku Filipka!
Jestem przeszczęśliwa, że mam takiego syneczka!!! Daje mi on mnóstwo radości na co dzień, mnóstwo uśmiechu i miłości wnosi w moje życie. Filipek ciągle tylko się śmieje i śmieje od samego rana. Tylko otworzy oczka a na jego buźce pojawia się szeroki, szczerbaty uśmiech. Wszystko go śmieszy: kichnie i śmieje się z tego, zakrztusi się mlekiem i przez łzy zaciesza mordeczkę. Na sam widok mamy, taty czy rodzinki też zaciesza. Strasznie głośno krzyczy i piszczy z tej radości. Im głośniej zapiszczy tym bardziej się cieszy. Zaciska rączki w piąsteczki i aż się trzęsie i obserwuje tylko, czy mama spogląda. Filipek jest bardzo grzeczny. Kiedy położę go w rożku na dywanie i dam mu grzechotkę on potrafi sam zająć się zabawą. Przez pół godziny, albo i dłużej, przekłada grzechotkę z rączki do rączki, oglądając ją z każdej strony. Jakby dziecka w domu nie było. Lubi też oglądać swoją książeczkę o dzikich zwierzątkach. Oczka ma bardzo żywiołowe, jest ciekawy wszystkiego. Teraz pogoda dopisuje, spacerujemy codziennie. Filipcio lubi obserwować drzewa, budynki. Zawsze też na spacerku ucina sobie drzemkę. Już słoneczko musnęło go na twarzy. Filipek uwielbia także kąpiele. Do wanienki leję mu dużo wody a on tak kręci pupcią,wymachuje tymi nóżkami jak rybka. Chlapie, ile się da. Zabawę ma na całego. Wieczorkiem tuli się do mojego cyca a ja śpiewam mu kołysanki. Filipek uwielbia tylko jedną moją pierś-lewą. Od samego początku, kiedy przystawiałam go do prawej piersi, on nie chciał z niej pić. Krzyczał, prężył się, płakał, ale nie napił się z niej. Czasami tylko, przez łzy, wypił kilka łyków. Potem, próbowałam go oszukiwać i w nocy, kiedy on spał, przykładałam go do tej znienawidzonej piersi, ale on i tak kapnął się, że to nie ta. Pewnie dlatego, że mleko z niej wolniej leciało. Po jakimś czasie, zrezygnowałam z przystawiania synka do tej piersi i pół roku wykarmiłam go tylko na jednym, lewym, cycu :)))
Romek codziennie powtarza, że ten chłopczyk jest CUDEM, NAJWIĘKSZYM SZCZĘŚCIEM JAKIE NAS SPOTKAŁO!
Niestety, aparat troszkę onieśmiela naszego synka :)
Romek codziennie powtarza, że ten chłopczyk jest CUDEM, NAJWIĘKSZYM SZCZĘŚCIEM JAKIE NAS SPOTKAŁO!
Niestety, aparat troszkę onieśmiela naszego synka :)
wtorek, 23 kwietnia 2013
Wprowadzamy nowe pokarmy
Do tej pory karmiłam Filipka wyłącznie piersią. Od soboty zaczęłam wprowadzać pierwsze pokarmy uzupełniające. Rozpoczęłam od kaszki mleczno-ryżowej. Pierwszy raz Filipka nie był udany. Może jedną łyżeczkę kaszki zjadł, natomiast reszta wylądowała na śliniaczku. Przy próbowaniu nowego smaku Filipek robił niesamowite minki, pełne zdziwienia i takie kwaśne. Śmieliśmy się z tego z Romkiem.Niuni zdecydowanie bardziej zasmakował śliniak niż kasza, bo cały czas pakował go do buźki. Kiedy Filipek się zdenerwował, aby nie zrażać go do jedzenia poprzestaliśmy na tych kilku łyżeczkach. Potem Filipuś dorwał się do ulubionego cycusia. Wtedy doszłam do wniosku, że zaczęłam karmić synka w złej kolejności. Najpierw powinnam dać mu pierś a potem kaszkę, bo on był już głodny i dlatego się niecierpliwił. Chciał po prostu pojeść a ja dawałam mu próbować nowe smaki. Kolejny dzień był o wiele lepszy. Najpierw dałam Filipkowi cyca a za pół godziny kaszkę. Filipek zjadł wszystko, co dla niego przygotowałam. W trzecim dniu, powiększyłam porcję i Niuniuś również opróżnił talerzyk. Załapał o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy zbliżałam łyżeczkę do jego buźki ładnie, szeroko ją otwierał :) Filipek uwielbia, jak udaję, że leci samolot do garażu i zbliżam łyżeczkę do jego ust. Ależ zaciesza wtedy tą słodką buźkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









