O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

środa, 9 października 2013

Przespane noce. Odstawianie od piersi

Nareszcie Filipek zaczął przesypiać całe noce. Synek idzie spać po godzinie 19. i śpi nawet do 7.30!!! Czasami zdarza się, że obudzi się w nocy z płaczem, ale pogłaszczę go po główce i znów zasypia. A ja czuję się już zupełnie inaczej. Przedtem,  już ok. godziny 15. byłam padnięta i tylko spoglądałam na zegarek i nie mogłam doczekać się godziny 18. Nie mogłam doczekać się, kiedy mąż przyjedzie z pracy i mnie trochę odciąży. I szłam spać, zaraz po Filipku, koło 20. Natomiast teraz, zdecydowanie więcej mam siły i energii. Fajnie bawimy się z Filipkiem i zanim się obejrzę, zbliża się godzina 18. :)
Powoli, chcę odstawić Filipka od piersi. Do tej pory nie było to możliwe, ponieważ Filipek w nocy budził się co dwie godziny, bo chciał do cyca. Dlatego teraz, kiedy już synek przesypia całą noc, chcę spróbować. Chcę to robić stopniowo. W dzień i tak już mało razy dostawał pierś, może 2-3, za to w nocy nadrabiał. Teraz, daję mu już pierś tylko raz dziennie, tuż po przebudzeniu. Mam nadzieję, że do urodzin, wcale nie będzie chciał cyca. Cieszę się, że odstawienie go od piersi, nie będzie żadną rewolucją dla małego, tylko ten proces następuje stopniowo i spokojnie.  
Chcę przestać karmić go piersią, aby móc się dobrze przygotować na... kolejną ciążę:)  Z mężem od samego początku planowaliśmy, że o drugą dzidzię zaczniemy starać się, gdy Filipek skończy rok. Nie chcemy robić dużej różnicy wieku między rodzeństwem a i nam będzie o wiele łatwiej, pod wieloma względami. Jednak, gdy pomyślę, że ten czas zbliża się wielkimi krokami, jestem przerażona. Zastanawiam się, jak dam sobie radę z dwojgiem dzieci :) W takich momentach, dziękuję Bogu, że mieszkam w rodzinnej miejscowości, że jakby co, to rodzina jest pod ręką, choć wcale nie proszę ich o pomoc. Jednak, gdy tak myślę, czuję się troszkę lepiej :)
Jestem pewna - chcę mieć drugie dziecko! Nie wyobrażam sobie, żeby Filipek był jedynakiem.

11 miesięcy, 2 tygodnie i 1 dzień

32 komentarze:

  1. A ja Cię nie rozumiem. Twierdziłaś w notce ostatnio, że nienawidzisz R. i siebie za to, że nie potraficie stworzyć Filipkowi normalnej, kochającej rodziny. W jeszcze następnej, że Cię poniża. A Ty chcesz wpakować się w drugie dziecko. Pisałaś, że nie chcesz, by Filipek na to patrzał. A teraz co? Filipek i drugi maluch będzie miał to znosić?
    Obudź się Magda...
    Rozumiem, ja też nie chciałabym by moje dziecko było jedynakiem, ale... rodzina to szczęście i szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mnie to martwi... Nie ma usprawiedliwienia dla męża na takie zachowanie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesooo Magda nie rozumiem..zle ci z tym czlowiekiem zyc pod jednym dachem i planujesz kolejne dziecko? Z jednym ciezko Ci jest odejsc z dwojka juz nie odejdziesz nigdy.
    A maluszkowi wielkie gratulacje ..super ze przesypia cale noce..na cycy bym jeszcze pociagnela, jako zblizenie bardziej matki i syna niz dokarmianie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Magda, Magda... zdecyduj sie - sama piszesz jak to zle Ci z mezem, jak to rodzina Cie nie wspiera, ze nie chcesz zyc tak jak w tej chwili, a teraz kolejnemu dziecku chcesz zgotowac taki sam los? Zastanow sie nad tym czego Ty wlasciwie chcesz, bo decydowanie sie na drugie dziecko w takiej sytuacji jest kompletnie nieodpowiedzialne. Ono Waszego malzenstwa na pewno nie uleczy, a mam wrazenie, ze na to wlasnie liczysz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic więcej nie mam do dodania, moje poprzedniczki napisały już chyba wszystko. Zastanów się troszkę nad tym wszystkim..

    OdpowiedzUsuń
  6. Madziu, ja jak najbardziej rozumiem, że pragniesz rodzeństwa dla Flipka, jednak jestem zdania, że to nie jest dobry czas... Pisałam Ci zresztą o tym ostatnio. Teraz powinnaś zatroszczyć się o stan swojej psychiki, skoro ciało już ma się lepiej. No chyba, że zamierzasz najpierw urodzić drugie dziecko, a dopiero potem myśleć o swojej niezależności emocjonalnej od męża. Mam jednak duże obawy, czy taka kolejnosć komukolwiek wyjdzie na dobre...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo chyba głównym powodem bycia ze sobą jest to, że Madzia jest niesamodzielna, zamiast drugiego dziecka poszukaj pracy, ale nie łudź się że dostaniesz ją w zawodzie, przykro mi że dostajesz od nas wszystkich zimny prysznic, bo mi strasznie głupio to pisać, ale musisz być niezależna od swojego męża żeby kiedyś jak już stwierdzisz że będziesz miała dość, a dzieci Was znienawidzą wtedy ockniesz się i będziesz tkwiła w syfie na własną prośbę. Ratuj siebie, syna, chyba ON powinien być dla Ciebie największą motywacją, a jak tatuś zacznie go lać do nieprzytomności ockniesz się? Mało się słyszy teraz o przemocy wobec dzieci? Mało...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domatorka ma rację. Ja mam wrażenie, że Ty nie jesteś już kobietą, tylko matką. Umęczoną i niedziwne - całe dnie z dzieckiem, tylko z nim, wszystkie obowiązki spadły na Ciebie, a Ty się temu poddałaś i nie robisz dla siebie kompletnie nic. Znajdź pracę, bądź niezależna, idź na zakupy, do fryzjera, wyjdź z koleżankami na drinka i niczym się nie martw. To, że Romek pracuje ciągle nie jest wytłumaczeniem, ma chwile kiedy może zająć się Filipem, a Ty wyjść, odpocząć, zrobić sobie wieczór piękności:) Opieka dla Filipa w przypadku pójścia do pracy też będzie. Nie daj się zwariować.

      Usuń
  8. Najpierw piszesz, że ci źle z mężem, że go nienawidzisz, że niedobrze cię traktuje, a teraz chcesz z NIM starać się o kolejne dziecko?? Nie rozumiem.. Jakby dwie różne osoby pisały tego bloga- raz załamka, a raz euforia i wspólne plany z mężem.. Dziwne to bardzo. Zastanów się nad tym co robisz i jaki los zgotujesz tym dzieciom.
    Z kolejnym dzieckiem będziesz jeszcze bardziej zależna od męża, a jakoś nie widze, żeby ci specjalnie pomagał. Znowu czekają cię nieprzespane noce, pieluchy i wszystko od nowa. I zero pomocy. Z tw.kondycją psychiczną nie widzę tego różowo..

    OdpowiedzUsuń
  9. nie ogarniam w ogóle.
    popieram wszystko co napisały dziewczyny u góry.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie będę oryginalna- popieram moje Przedmówczynie.
    W poście z 29 września piszesz, że nienawidzisz męża, bo nie umie stworzyć normalnej rodziny dla dziecka i Ciebie.
    I raptem 3 tygodnie później piszesz, że chcesz drugie dziecko.
    Rozumiem że Romek błyskawicznie przeszedł metamofrozę i że jest wszystko git.
    Następne posty dotyczyły tego, że czujesz się samotna, rodzina nie garnie się do pomocy a sama mieszkasz w miejscu, które jak określiłaś, że jest "bez perspektyw rozwoju dla dzieci".

    A teraz znów wszystko git.

    Nie obraź się , proszę, ale mam wrażenie, że starasz się swoje życie zrobić idealne na siłę- tylko, że z niewłaściwym facetem.
    Rozumiem chęc posiadania potomka, ale do tanga raczej trzeba dwojga- czy jesteś pewna, że skoro Twój mąż nie radzi sobie z byciem rodzicem dla jednego dziecka, da radę przy dwójce?
    Poza tym, co będzie, gdy już odchowasz dzieci ? Czy nie przekonasz się, że najlepsze lata swojego życia poświęciłaś komuś, kto tego po prostu nie umiał docenić- właśnie mężowi?
    Dzieci nie są lekarstwem na rozpieprzający się związek-ktoś to już napisał.
    No ale twoje życie, twoje decyzje...
    Pytanie czy przymyslane....

    OdpowiedzUsuń
  11. Żal mi cie Magda i bardzo ci współczuję, bo nie wiesz co jeszcze cię czeka. A z twoim mężem będzie nie lepiej tylko coraz gorzej.. Przemyśl sobie dokładnie to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dalszych przespanych nocy życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie już niedługo obędzie się bez "cyca" ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że nawet tutaj nie mam ani zrozumienia, ani wsparcia :((
    Wpędzicie mnie w depresję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, a w czym mamy wspierać? W spieprzeniu sobie życia na maksa? Tak, otwarcie mówię: drugie dziecko w Waszej niewesołej sytuacji to właśnie takie spieprzenie i nie ma inaczej...

      Usuń
    2. Nie, chcemy otworzyć Ci oczy, na to co robisz ze swoim życiem. Tego nie da się zrozumieć i nie da się poklepać Cię po ramieniu, mówiąc "No dobrze myślisz", bo nie myślisz. Z facetem, który traktuje mnie jak śmiecia (twoje słowa), to ja nawet ochoty na zbliżenia bym nie miała.
      Dziecko nie jest rozwiązaniem problemu, nie rób sobie, wam ani dziecku krzywdy.

      Usuń
    3. Madziu, my próbujemy Cię wspierać, ale to wcale nie znaczy, że będziemy popierać wszystkie Twoje kroki. Życzymy Ci dobrze i z troski o Ciebie odradzamy kolejną ciążę, doradzamy terapię dla ofiar przemocy (bądź współuzależnionych, bo z tego co pamiętam to Romek ma problemy z alkoholem).
      Nie jesteś nam obojętna i to dlatego piszemy w taki sposbób. Naprawdę ludzi, których nie obchodzisz i powiedzą Ci "żyj sobie tak dalej jak Ci odpowiada" znajdziesz mnóstwo. A takich, którzy mają odwagę pokazać Ci, że popełniasz błędy i mają na uwadze Twoje dobro, aż tylu nie ma. Postaraj sie nie gniewać na nas i nie załamywać swoją sytuacją, tylko przemyśleć te rady, poczytać może jeszcze na innych forach (ja szczerze poelcam kryzys.org) i spróbować spojrzeć na swoją sytuację nieco z boku. Ja doskonale wiem, że niełatwo rezygnować ze swoich marzeń i pragnień, ale wiem też że nie zawsze wybieramy dobrą dorgę, by te marzenia zrealizować i w gruncie rzeczy robimy sobie krzywdę.
      I jeszcze dodam, że ja również ruszyłam z miejsca dzięki osobom z bloga, które potrafiły mi powiedzieć "zrób coś ze swoim życiem dziewczyno". I dziś jestem im za to bardzo wdzięczna.

      Usuń
    4. Madzia w depresję to już dawno wpędził Cię Twój własny mąż a nie my...
      powinnaś to potraktować raczej jako wsparcie i mam nadzieję, że weźmiesz sobie to do serca...
      może zanim znów zaczniecie starać się o dziecko odwiedź psychologa...
      potrzebujesz pomocy a nie powiększenia rodziny skazanej na porażkę ;/ dzieci nie są lekarstwem na nie udane życie rodziców. One ucierpią na tym najbardziej a razem z nimi TY

      Usuń
  15. Nie, kuśwa.
    Martwimy się i chcemy pomóc.
    A prawda czasem a to do siebie, że boli, o.

    OdpowiedzUsuń
  16. hmm... spoko... skoro my wpedzamy Cie w depresje, to jak nazwac to co Ty robisz lub co masz zamiar zrobic sobie i swojemu dziecku? Zastanow sie Magda co Ty w ogole piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję przespanych nocy i oby tak dalej. A co do dziecka. My tez się staramy po mału i zobaczymy co z tego wyjdzie. Wiele dziewczyn CI napisało, ze powinnaś się jeszcze raz nad tym zastanowić. I chyba poradzę to samo. Ja też miałam chwile słabości. To ja zajmuję się domem i córeczką a mąż pracuje. Faceci czasami nie rozumieją nas jak to jest siedzieć cały czas w domu itd. Tylko wiesz ja nawet w chwili impulsu nie powiedziałabym, ze nienawidzę męża i nigdy mnie nie poniżał. Rozumiem, że chcesz mała różnicę wieku bo my tak samo, ale zastanów się czy to co pisałaś ma głębsze podłoże czy np. była to chwila impulsu gdy Cie zdenerwował. Napisz jaką podejmiesz decyzję. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i mam jeszcze pytanko jak zrobiłaś ze mały zaczął przesypiać noce? Tak jak wcześniej wspomniałaś, ze podawałaś wodę? Ja ok. 22 podaje jeszcze mleko i raz się dzisiaj przebudziła dostała wodę i spała dalej a rano pobudka po 6 i chyba już głodna była.

      Usuń
    2. Na pewno była już głodna. Ja robiłam dokładnie tak, jak opisywałam wcześniej. Jeśli synek budził się w nocy regularnie, co dwie godziny, oznaczało to, że budzi się z przyzwyczajenia. Wtedy dawałam mu wodę. Natomiast, jeśli budził się nieregularnie, co godzinę lub nawet częściej oznaczało to, że faktycznie jest głodny i dawałam mu pierś. W rezultacie, na początku, na przemian dawałam raz wodę a raz pierś. Stopniowo, synek zaczął budzić się coraz rzadziej. Teraz też budzi się w nocy 2 razy, ale już nie po to, by jeść.

      Usuń
  18. Trafiłam na tego bloga kilka dni temu i jeśli pozwolisz zostanę na dłużej... ,,przeleciałam" kilkadziesiąt notek wstecz i rzeczywiście nie zawsze było między Wami kolorowo...Nie wiem czy dobrze robisz ale to twoje życie i twoje decyzje....Jeśli masz ochotę to zapraszam do siebie http://spisane-wspomnienia.blogspot.com/ - zaroszenie wysłałam Ci na meila. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziewczyny, tamtego posta pisałam pod wpływem emocji, ale między nami nie jest aż tak źle, jakby mogło się wydawać. Owszem, Romek nie jest idealnym mężem, podobnie jak ja żoną, jednak jest wspaniałym tatą! KAŻDĄ WOLNĄ CHWILĘ SPĘDZA Z SYNEM I NIGDY NIE ZDARZYŁO SIĘ TAK, ŻEBY ODMÓWIŁ MI POMOCY W OPIECE NAD NIM, CZY CZYMKOLWIEK INNYM! Oczywiście, mało jest tego na blogu, bo zwyczajnie nie mam czasu, żeby wszystko opisywać. Chcę skupić się jedynie na mojej relacji z dzieckiem, żeby mieć, co wspominać.

    Jak w każdym małżeństwie, raz jest z górki, raz pod górkę, raz dobrze a raz źle i jedna kłótnia niczego nie zmienia. Nie przekreśla naszych planów i marzeń o drugim dziecku.

    Rzeczywiście, ostatnio ponarzekałam, że jestem przemęczona, ale to nie zmienia faktu, że ogólnie jestem zadowolona z tego, co mam. W życiu nigdy nie układa się do końca tak, jakbyśmy sobie wymarzyli, bo życie to nie bajka. Jednak, doceniam to, co mam. Cieszę się, że tak dużo czasu mogę spędzać z synkiem, patrzeć jak rośnie, rozwija się, uśmiecha… Wiecie, jakie to cudne uczucie, kiedy Filipek przerywa swoją zabawę, żeby na chwilę podejść do mnie, tylko po to, żeby przytulić się do mnie i zaraz dalej wraca do zabawy?!

    Natomiast, jeśli chodzi o pracę- obecnie mieszkam w dziurze zabitej dechami a tutaj nie ma żłobków. Syn może pójść jedynie do przedszkola, gdy skończy 2,5 roku. Rodzicom nie zamierzam powierzać opieki nad dzieckiem, ponieważ zupełnie nie zgadzam się z ich sposobem wychowywania. Chcę teraz skupić się na rodzinie…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że w chwili impulsu różne mamy myśli. Następnym razem postaraj się ochłonąć aby nie było takich nieporozumień. Bo my nie znamy Cię na co dzień i poznajemy prze notki więc pisząc taką notkę wyrabiamy sobie jakby nie było zdanie na temat Romka.
      Wierze, że podejmiesz słuszną decyzję.

      Usuń
  20. Ten dopisek to się nazywa wyparcie.
    Sorry, ale nie jestem w stanie zapomnieć posta, w którym pisałaś, że R. podnosi na Ciebie rękę albo Cię popycha, kiedy masz dziecko na ręku.
    Moja koleżanka miała identyczną sytuację ( a jej synek jest niepełnosprawny ). Podjęła dzielną decyzję- rozwodzi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie... jak tez tak uwazam... Wmawiasz sobie Magda jak to jest cudownie i zapominasz o szarpaniu, opychaniu i ponizaniu, a to zdrowe nie jest.

      Usuń
    2. I ja zgadzam się z dziewczynami. Nie wiem, co chcesz osiągnąć oszukując samą siebie. Wiadomo, że w małżeństwie jest różnie - raz dobrze, raz źle. Ale jak jest źle, to nie oznacza, że mają być popychanki, poniżanie i brak szacunku.

      Usuń