O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

czwartek, 23 czerwca 2016

To już jutro!

W końcu nadchodzi ten długo oczekiwany dzień. To już jutro na świecie pojawi się Franiu!!! Nie mogę w to uwierzyć. Prawie półtora roku staraliśmy się o niego, walczyliśmy. Potem dziewięć dłuuugich miesięcy oczekiwań, aż w końcu spełni się nasze marzenie. I Filipka. Ciekawe, jak będzie on wyglądał? Jakie będzie miał oczka? Czy będzie podobny do Filipka? Czy będzie grzeczny i spokojny jak on a może odwrotnie? Na pewno wniesie dużo miłości i radości do naszego domu. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko i że szybko wrócimy do domu. 
Również bardzo cieszę się z tego powodu, że w końcu skończą się moje męki, że powoli zacznę wracać do formy, bo teraz tak mi ciężko...
Już we wtorek 21. czerwca odszedł mi brązowy czop śluzowy. Spanikowałam, bo byłam przekonana, że lada moment pojawią się się skurcze i zacznę rodzić. Tak było z Filipkiem. Rano odszedł mi czop a wieczorem byłam już na porodówce. A ja jednak byłam nastawiona psychicznie na piątek. Wykąpałam się i zadzwoniłam do szpitala a tam pomimo tego, że mam wskazania do cesarskiego cięcia kazali czekać mi do rozpoczęcia akcji porodowej. Zupełnie inaczej, niż zalecił mi mój ginekolog. On nie kazał czekać na skurcze tylko po prostu 24. miałam jechać. A że w szpitalu kazali czekać, więc nie miałam innego wyjścia. Godzinę czasu zajmie nam dojazd do szpitala. W szpitalu nim mnie przygotują do cięcia pewnie minie następna godzina. A ja panicznie boję się bóli porodowych. Nie wiem, jak ja to wytrzymam. Zmuszają mnie do tego, żebym jednak "trochę" pocierpiała. 
W dzień, po odejściu czopa, nie działo się nic niepokojącego. Dopiero o 1. w nocy wszystko zaczęło mnie boleć: macica, miednica, biodra, nie mogłam spać z tego bólu. Bałam się, że zaraz pękną mi wody płodowe i zacznę rodzić. A o tej porze jechać do szpitala to masakra. Na szczęście nic się nie stało, chociaż jeszcze na drugi dzień wszystko mnie bolało. Koło południa ból minął i wszystko było w porządku aż do 4. w nocy,  ale to już nie były takie silne bóle. No i tak w niepewności i strachu dotrwałam w dwupaku do dziś. Mam nadzieję, że Maluszek jeszcze tę jedną noc jakoś wytrzyma w brzuszku. I że jutro rano pojedziemy do szpitala, zgodnie z planem. 
38. tydzień i 6. dzień ciąży

niedziela, 19 czerwca 2016

5 dni do... Brrr

Odliczam... Za 5 dni będziemy już wszyscy razem. Na 24. czerwca mam zaplanowane cesarskie cięcie. Fajnie, ponieważ tego dnia urodził się też Filipek. Nie mogę doczekać się tego momentu, ale jednocześnie im bliżej, tym większy czuję strach. Bardzo boję się cesarki, ale porodu naturalnego bałabym się milion razy bardziej. Zastanawiam się, jak to będzie? Jak poradzę sobie z bólem po operacji? Czy dam radę w szpitalu wstać z łóżka i nakarmić synka? Czy szybko dojdę do siebie?
I będę martwiła się i bardzo tęskniła za moim Filipkiem. Wcześniej zapewniał mnie, że nie będzie za mną tęsknić, bo będzie z babcią, ale gdy miałam jechać do szpitala, tylko na parę godzin, zrobić wyniki, tak strasznie za mną płakał u babci na rękach. Pomachałam mu z samochodu i on też mi pomachał zalany łzami. Szybko odjechaliśmy, żeby tego nie przedłużać.
Rozmawiałam z nim wcześniej o wszystkim, tłumaczyłam, że mamusia pojedzie do szpitala urodzić Franka i za trzy dni przyjedzie i chyba niepotrzebnie. Chciałam, aby wszystko wiedział, żeby był na wszystko przygotowany a on po prostu jest jeszcze na to wszystko za malutki. Nigdy nie będzie gotowy na rozłąkę z mamą. A jeszcze rano, ni stąd ni zowąd, zapytał mnie się, czy będę dzisiaj spała w szpitalu. Jak bardzo ucieszył się, kiedy wróciłam. Nie odstępował mnie na krok. Ciągle powtarzał, że płakał za mamusią i pytał, dlaczego tak długo mnie nie było. Kupiliśmy Filipkowi narzędzia i samolot do składania w nagrodę, że był taki dzielny bez mamy. Nie wiem, jak to będzie, jak nie będzie mnie trzy dni. Jak on to zniesie i jak ja to wytrzymam?! Na pewno będzie bardzo tęsknił za mną. Dobrze, że w szpitalu mam być już o 7.30. Wyjedziemy ok. 6. rano, jak Filipek będzie jeszcze spał. Nie będzie więc pożegnania, płaczu. Mam nadzieję, że nie będzie miał o to do mnie żalu. Boję się także, żebym nie urodziła przed terminem. Bo wtedy, tak z zaskoczenia, trudno będzie rozstać się z synkiem. 
A mnie ciągle wszystko boli w dole i kłuje. Czuję, jakby przez moje ciało przechodziły prądy. Ten ból mnie paraliżuje. Nogi i ręce drętwieją mi. Nie mogę się ruszyć, bo wszystko boli. Gdy położę się na łóżku, boli mnie cała miednica. Czuję się tak, jakby jakiś ogromny ciężar, zgniótł mi nogi. A brzuch tak dziwnie opada mi na łóżko, że przez to nie mogę odwrócić się na drugą stronę a wstanie z łóżka to jakiś koszmar. Kiedy chce mi się siku, idę do łazienki zgięta w pół. Boli mnie kręgosłup i brzuch, tak jak przed miesiączką. Wieczorami Maluszek tak strasznie wypina się, że boję, żeby nie przyszedł wcześniej na świat. 
Strasznie jestem zmęczona ciążą. Jest mi już bardzo ciężko. Nie mogę doczekać się, kiedy wszystko wróci do normy.
38. tydzień i 2. dzień ciąży
Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 3 tygodnie i 5 dni

piątek, 17 czerwca 2016

Rozmówki

- Jest Romek?
- Nie ma. Jest w pracy.
- Po co?! Kiedy będzie ta niedziela?! (Ostatnio tata ma wolne tylko w niedziele).

- W sobotę rozłożymy łóżeczko dla Franka.
- Mamusia to w sobotę będzie już z nami Franek???

- Jak ci minął dzień?
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć.

"Franek mi powiedział, że jutro urodzi się".

"Tatuś, nie uciekaj" - kiedy tata zjadł obiad, chciał wstać i odejść od stołu, wtedy Filipek złapał go za dłoń i powiedział: "Tatuś, nie uciekaj". Przed obiadem wspólnie uzgodniliśmy, że tata pomoże nam przygotować truskawki do ciasta. 

"Chciałbym, żeby ciocia M. i Michał mieszkali tutaj". 

Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 3 tygodnie i 3 dni

niedziela, 12 czerwca 2016

Końcówka ciąży

Cieszę się, że to końcówka ciąży. Nie mogę doczekać się, kiedy Franiu będzie już z nami. Porządki mamy zrobione, łóżeczko rozłożone, wszystko przygotowane. Tylko czekamy. 
Jestem zmęczona tym wszystkim. Fizycznie czuję się dużo lepiej niż wcześniej, ale i tak nie mam siły na nic. A w  domu zawsze jest coś do zrobienia! Rano wstaję, szykuję śniadanko i gotuję obiad. Potem wychodzimy z Filipkiem na spacer. Idziemy na plac zabaw a po drodze robię zakupy. Upały strasznie mi doskwierają. Ledwo żyję. Gdy przychodzimy do domu, jemy zupkę a potem robię koktajl truskawkowy. Chwila odpoczynku na balkonie i zabieram się za przygotowywanie drugiego obiadu. W międzyczasie trzeba ogarnąć mieszkanie. Sprząta się i sprząta a i tak za chwilę jest bałagan! Po 16. wraca Romek i ok. 17. jeździliśmy na działkę. Tam też zawsze jest coś do zrobienia. Teraz już nie jeżdzę z nimi codziennie. Zostaję w domu. Szykuję kolację i kąpię się. Przyjeżdżają oni ok. 19. Filipek je kolacje, bierze kąpie i koło 20. już śpi. I dopiero wtedy mam czas, żeby po całym dniu trochę usiąść i odpocząć. Tradycyjnie, w nocy znów nie mogę spać, sypiam po 3-4 godziny na dobę. I jak tu mam normalnie funkcjonować?!
Filipek nie może doczekać się braciszka. Jest we wszystko zaangażowany i bardzo to przeżywa. Pięknie pomył i schował zabawki dla braciszka. Kiedy w radiu usłyszał, że już jest czerwiec zaczął się pytać: "Mamusia jest już czerwiec? Teraz urodzisz Franka?" Gdy byliśmy w aptece i kupiliśmy grzechotkę dla Dzidziusia nie chciał jej oddać. Całą drogę niósł ją do domu i w każdym sklepie pokazywał sprzedawcom tę grzechotkę i mówił, że to dla Frania. I całą drogę przytulał się do brzucha. Filipek opowiada babci: że Franek będzie malutki, że będzie pił mleczko, że go ząbki będą bolały i dlatego będzie gryzł gryzaka-grzechotkę, że jak Maluszek będzie spał to trzeba być cicho...itd. Kiedy powiedziałam, że w sobotę rozłożymy łóżeczko on aż podskoczył z wrażenia i zapytał się zdziwiony: "Mamusia, to w sobotę będzie z nami Franek???". Na ogrodzie również przygotowuje różne rzeczy dla Franka. Tacie kazał zrobić w pracy tabliczkę z imieniem Franka, żeby powiesić na szopce, bo z imieniem Filipka już mamy. Filipek będzie wspaniałym bratem.
Cieszę się, że będę miała cesarkę, bo do rodzenia to się nie nadaję. Nie jestem wytrzymała na ból. Jednak obawiam się trochę, jak to będzie. Mam nadzieję, że Dzidziuś nie pośpieszy się i nie zaskoczy nas tylko, że wszystko odbędzie się tak, jak zaplanujemy to z lekarzem. Jutro wizyta. 
Filipek mówi, że jak mama będzie w szpitalu to nie będzie za mamą tęsknił, bo będzie z babcią L. Mam nadzieję, że tak będzie. Boję się rozłąki z synem, ale pocieszam się tym, że w szpitalu poleżę trzy dni plackiem i trochę odpocznę. Potrzebuję tego, żeby trochę oderwać się od tej codzienności, od obowiązków, od sprzątania, gotowania, spacerów z psem i dzieckiem. W ogóle to był trudny rok dla nas: problemy z ciążą, zmiana pracy Romka i przez to problemy finansowe, ale już wychodzimy na prostą. Dlatego jesienią planujemy wyjazd rodzinny, pierwszy we czwórkę. 
Nasze życie znów się zmieni, oczywiście na lepsze. Na początku będzie trudno, ale wiem, że wszystko ułoży się. Filipek tak bardzo chce braciszka, chce przyjaciela i będzie miał. Mam nadzieję, że ja również poradzę sobie z Maleństwem. Trzy i pół  roku temu Filipek był taki malusi, więc to niby nie było tak dawno, ale człowiek był wtedy taki zmęczony, że połowę rzeczy nie pamięta się. Zapomina się. Teraz wszystko sobie przypomnimy. Cesarkę będę miała wykonaną tydzień przed planowanym terminem porodu, więc kto wie, może za tydzień wszyscy będziemy już razem? Będziemy już całkiem sporą rodzinką :)
37/38 tydzień ciąży
Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 2 tygodnie i 5 dni

niedziela, 5 czerwca 2016

Rozmówki

"A po co ty na Dzień Dziecka pojechałeś do pracy??? Chciałem cię przytulić a ty praca, praca i praca". 

- Filipku, jak babcia daje ci pieniążki to trzeba brać.

- Ale ja mam dużo pieniędzy.
- To będziesz miał jeszcze więcej i kupisz sobie dużo zabawek.
- Mamusia, ale przecież mamy małe mieszkanie. 
(Kiedyś w sklepie, gdy chciał kupić dużą zabawkę tłumaczyłam, że mamy małe mieszkanie i nie będziemy mieli na nią miejsca).

- Filipuś a wiesz, że tatuś jutro jedzie do pracy?

- Tatusiu musisz pojechać, bo musimy mieć na zakupy, ale szybko przyjedziesz.

- Będziesz pilnował Maluszka?

- Tak i będę też pilnował, żeby mówił: "poszedłem" a nie: "poszłem".

- Mama, a babcia L. nie będzie już do nas przychodziła? (Gdy nie było u nas babci zaledwie dwa dni)

- Będzie.

"Mamusia no, przestań się już wygłupiać".


Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 1 tydzień i 5 dni