O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4.rok Filipka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4.rok Filipka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 października 2016

Chrzest Święty i Urodziny

W niedzielę, 16. października, odbyły się dwie uroczystości. Franiu przyjął sakrament Chrztu świętego a Filipek miał czwarte urodziny. Do urodzin jeszcze czas, ale postanowiliśmy połączyć te wydarzenia.
Przygotowania do chrztu nie były takie proste. Wszyscy rozchorowaliśmy się, poczynając od Filipka. Następnie Franiu zaczął mieć katar i kaszel. Potem mnie bolało gardło i głowa a później naszego tatusia. Z mamą zaplanowałam, że uroczysty obiad będzie u niej ja natomiast wszystko przygotuję. I ulżyło mi, bo wiedziałam, że nie będę z tym wszystkim sama. Tym bardziej, że Franiu co chwilę chce do piersi. 
Pięknie było w Kościele. Dzieciaczki ładnie śpiewały. Franiu całą mszę przespał. Nawet nie wie, co się stało, że już jest Aniołeczkiem. Filipek był bardzo grzeczny. Po mszy pojechaliśmy do moich rodziców na poczęstunek. Obiad zjedliśmy w gronie najbliższych: moich rodziców, chrzestnych i siostry.
Filipek tylko pilnował babci, czy zjadła obiad, bo nie mógł doczekać się prezentu. Od dawna wymarzył sobie hulajnogę. Następnie był tort. Filipek nie mógł zdmuchnąć świeczek. Potem ja z babcią próbowałyśmy mu pomóc i też nie mogłyśmy. Na końcu dołączył się dziadek a świeczki wcale nie chciały zgasnąć. Babcia musiała ugasić je wodą:) 
Od mamy i taty Filipek dostał zegarek z podświetlaną tarczą i książkę z bajkami. Od babci i dziadka hulajnogę. Niestety prababcia nie mogła być z nami w tym dniu, chociaż tak bardzo chciała. Niedawno miała operację. Jest bardzo słaba i nie może chodzić. Ale przekazała Filipkowi 100 zł. Natomiast Franiu, od babci, dziadka i chrzestnego dostał 600 zł. Od chrzestnej piękny, święcony obrazek, grzechotki i 100 złotych.
Filipek szalał u babci z kuzynem, aż był cały mokry. Potem z wujkiem grał w Playstation. Franiu pomimo tylu osób czuł się dobrze. Nie marudził. Tylko uśmiechał się a potem zmęczony usnął i smacznie spał sobie kilka godzin. To był miły, rodzinny dzień. Od kilku miesięcy jest bardzo mało takich dni przez prababcie, bo się strasznie pochorowała. A Filipkowi bardzo brakuje rodziny. 
Gdy przyjechaliśmy do domu zasuwał na hulajnodze z pokoju do pokoju. Był bardzo szczęśliwy. 
Filipek ma 3 lata, 11 miesięcy 3 tygodnie i 5 dni
Franiu ma 3 miesiące, 3 tygodnie i 5 dni

poniedziałek, 10 października 2016

Bracia

Filipek bardzo mocno kocha swojego brata. Okazuje mu dużo czułości i troski. Przytula się do Frania i głaszcze po główce. Zwraca się do niego pieszczotliwie. Pilnuje, żeby nie stała mu się krzywda. Co róż sprawdza co robi i nasłuchuje czy płacze. Już zna doskonale Frania. Wie, kiedy i czego potrzebuje i spieszy z pomocą. Albo mnie woła, albo sam podaje mu grzechotkę lub smoczka. Zagaduje brata. A Franiu wyciąga rączki do grzechotki. Roztwiera dłoń, aby ją chwycić. I mocno grzechotką macha na wszystkie strony. Gdy Filipek zauważa, że Franiu ślini się, zaraz biegnie po pieluszkę tetrową i delikatnie wyciera mu buźkę. Podczas kąpieli Franiu wymachuje nóżkami i chlapie na wszystkie strony. Filipek cieszy się z tego a potem wyciera po nim podłogę.
Filipek jest bardzo zżyty z bratem. A Franiu, pomimo tego, że ma dopiero trzy miesiące, uwielbia Filipka. Widać to gołym okiem. Gdy leżeliśmy i czytaliśmy książki, Franiu odwrócił główkę i zadarł ją tak wysoko w stronę Filipka, żeby dobrze go widzieć i zaczepiał. Mówił: "eeeeeeee, eeeeeeee" i cały czas na niego patrzył. A my nie mogliśmy dalej czytać, bo Franiu mnie zagłuszał. A poza tym, nie mogliśmy z Filipkiem przestać się śmiać. Gdy Franek troszkę już naje się mleka, zaraz zaczyna rozglądać się za Filipkiem. Wtedy oczy ma dookoła głowy, kręci się i wypatruje Filipka. A kiedy go dojrzy, mruży oczka i śmieje się od ucha do ucha. Jeden i drugi. 
Filipek obserwuje mnie, jak troszczę się o Frania i tak samo opiekuje się swoimi misiami. Mówi, że są to jego dzidziusie. Jeden misiu nazywa się Arek a drugi Zosia. Filipek karmi je (w ten sam sposób jak mama), przytula, nosi na rączkach, myje, zmienia im pieluszkę i bierze na spacer. A wieczorem układa do snu. 

- Mamusia, Franiu jest głodny.
- Nie jest.
- Zobacz, je rączkę.
- Masz racje.

- Filipku, daj buziaka.
- Nie, bo nie ogoliłem się.

-Załóż buty od pana doktora.
- O jeeeeeezuuuuuuuu.

Filipek ma 3 lata, 11 miesięcy, 2 tygodnie i 2 dni
Franiu ma 3 miesiące, 2 tygodnie i 2 dni

środa, 21 września 2016

Szczęście

Moje serce przepełnia ogromna radość, miłość, błogość. Jestem szczęśliwa, że mam ich - moich kochanych synów.
Franiu jest kochany, słodki, cudowny. Ciągle uśmiecha się od ucha do ucha. Wystarczy tylko, że zobaczy kogoś koło łóżeczka i śmieje się. Cudny ma ten szczerbaty uśmiech. Radośnie wymachuje rączkami i nóżkami, gaworzy, wzdycha. Nie można go nie kochać. Gdy byłam w ciąży, Franiu dał mi się we znaki. Nieraz myślałam, że umrę. A teraz wynagradza mamusi ten trud i znoje ;) Muszę się pochwalić, że w nocy czasami wstaję tylko raz albo dwa razy. Franio przesypia nawet 6 godzin. Ale kiedy pośpi sobie tak długo, zdaje mu się, że jest dzień i o 3. nad ranem zaczyna wymachiwać rączkami i gaworzyć. Spojrzy na mamę i śmieje się. Często wtedy tatuś bierze go do siebie.
Drugie macierzyństwo przeżywa się zupełnie inaczej. Tak na spokojnie. Głębiej. Z pierworodnym synkiem oczekiwałam tylko, aż skończy pół roku, aż zacznie raczkować potem, aż zacznie chodzić, bo myślałam, że będzie lżej.  A teraz delektuję się każdą chwilą. Chcę zatrzymać czas! Chcę, aby Franiu zawsze był taki malutki.
Niestety, mieliśmy też kilka problemów.
Męczyliśmy się z kolkami. Do tej pory męczymy się z pleśniawkami. Nic skutecznie nie pomaga :/ Byliśmy na pierwszym szczepieniu, które przebiegło całkiem dobrze. Zdecydowaliśmy się na szczepionkę 6 w 1 i na rotawirusy, żeby oszczędzić bólu i jestem zadowolona. Franiu tylko trochę zapłakał, ale kiedy tylko go przytuliłam uspokoił się. A więc oboje całkiem nieźle to znieśliśmy. Potem miałam kryzys laktacyjny. Piersi zrobiły mi się takie małe. Czułam, że są puste. Co chwilę przykładałam Frania do piersi a on i tak był głodny. Mocno ciągał je i denerwował się. Po dwóch dniach kupiłam mleko modyfikowane a on płakał wniebogłosy. Nie chciał butli. Wiec dalej przykładałam go do piersi i po kilku dniach w końcu dostałam pokarm. Później wszyscy po kolei chorowaliśmy. Najpierw ja, potem R. i na końcu Filipek a Franiu nasz maleńki jakoś uchował się. Miał tylko wodnisty katar, ale po inhalacji przeszło mu.
Filipek uwielbia młodszego brata a Franio uwielbia go. Rozgląda się za nim i obserwuje jak się bawi. Filipek co chwilę podbiega, głaszcze go po główce i całuje. Przynosi mu grzechotki. Gdy Franiu płacze, zaraz mi melduje. Kiedy jesteśmy na dworze a ja na chwilę wrócę się po coś do domu Filipek buja wózek, żeby Franiu nie płakał. Gdy gotuję zupę a Franio marudzi zaraz Filipek idzie do niego z grzechotkami. Gdy podejdzie do Frania ten zaraz uspokaja się a ja w tym czasie mogę dokończyć przygotowywać obiad. Filipek interesuje się tym, czy Franiu zrobił mało siusiu czy dużo, czy duża jest kupa. Wyrzuca brudne pieluszki. Podaje mi smoczka i pieluszki. 
Nieraz, gdy przytulam Frania do piersi, albo gdy wspólnie coś robimy z Filipkiem, zatrzymuję się na chwilę i myślę sobie, jakie ja to mam szczęście. Spełniły się moje marzenia. 
Filipek ma 3 lata, 10 miesięcy, 4 tygodnie
Franiu ma 2 miesiące, 4 tygodnie

sobota, 6 sierpnia 2016

Starszy brat

O tym, że Filipek będzie wspaniałym bratem, wiedziałam od samego początku. Filipek jest bardzo troskliwym i opiekuńczym bratem. Bardzo pomaga mi w opiece nad Franiem. Nie wiem, co bez niego zrobiłabym ;)
Od samego początku Filipek uczestniczył w przygotowaniach do narodzin Frania. We wszystko go angażowaliśmy: najpierw w przygotowania do narodzin Frania a potem w opiekę nad nim. Chcieliśmy, żeby był na wszystko przygotowany. Aby nie czuł się samotny ani odrzucony. Przeciwnie, chcieliśmy, żeby czuł się bardzo ważny i potrzebny. 
Jeszcze jak Franiu był w brzuszku dużo opowiadaliśmy mu, jak to będzie, gdy pojawi się na świecie, co trzeba będzie robić. Filipek zadawał mnóstwo pytań a my staraliśmy się na wszystkie odpowiedzieć. Wspólnie kupowaliśmy rzeczy dla maluszka. Filipek wybierał z nami, decydował np. o kolorze. Razem z tatusiem rozkładał łóżeczko. Mył grzechotki dla Franka. Bardzo nie mógł doczekać się brata.
Teraz również pomaga mi w opiece nad Franiem. Gdy zmieniam dzidziusiowi pieluszkę on mi ją podaje. Moczy płatki kosmetyczne, żebym dobrze wytarła Franiowi pupę. Podaje krem i wyrzuca do kosza brudną pieluszkę. Kiedy poproszę podaje mi smoczek i inne przedmioty. Gdy gotuję w kuchni obiad, Filipek przybiega i melduje, że Franiu płacze. I mówi błagalnym tonem: "Mamusia, daj Franiowi jeść". Czeka cierpliwie, aż go nakarmię, bo już wie, że wtedy znajdę też trochę czasu dla niego. Kiedy wychodzimy na spacer Filipek przytrzymuje mi drzwi, żebym wyjechała wózkiem z klatki. Po powrocie otwiera drzwi i wnosi lekkie zakupy do domu. Filipek lubi przytulać się do brata i głaskać go po główce. Mówi, że takiego małego dzidziusia to jeszcze nie widział. Nieustanie powtarza: "jaki ładny jest Franiu", "bardzo cieszę się, że mamy Frania". Pewnego razu, kiedy myślałam, że będziemy musieli jechać z Frankiem do lekarza, Filipek wystraszył się i omal nie zaczął płakać. Mówił: "ale ja chcę, żeby Franiu był z nami". Często stawia sobie pufę koło łóżeczka Franka i obserwuje młodszego brata.Wieczorem wszyscy razem myjemy Franka. Każdy ma przydzielone zadanie: ja myję Frania od pasa w górę, tata jajka a Filipek nóżki. 
Pojawienie się Frania zapoczątkowało wiele zmian w Filipku: "wydoroślał" i zrobił się bardzo samodzielny. Do tej pory był skromny i nieśmiały a teraz przestał się wstydzić. Jest pewnym siebie chłopcem. Jeszcze niedawno ja go karmiłam, bo Filipek w tym czasie miał inne ważne zajęcie - najczęściej rysował. Teraz tylko szykuję posiłek i Filipek sam musi zjeść, ponieważ zaraz muszę wrócić do Franka, bo płacze. Chodziłam z nim do toalety. Dotychczas nie umiał bawić się sam tylko ze mną a teraz sam musi znaleźć sobie zajęcie i okazuje się, że jednak cudownie potrafi bawić się sam. Z osobą, której dobrze nie znał, nie porozmawiał na ulicy. Chował się za mnie. Natomiast teraz rozmawia z każdym. Filipek jest bardzo szczęśliwy i dumny z tego, że ma braciszka. I to właśnie o nim opowiada: że braciszek nazywa się Franiu, ale można też mówić Franciszek, że jak przyjechał do szpitala to był taki malutki a teraz jest już trochę duży, że Franiu tylko chce cyca, cyca i cyca, w dzień cyca, w nocy cyca i na spacerze, że płacze, że ma dużo grzechotek i karuzelę z misiami, że ciocia A. kupiła dla Frania pieluszki itd. Gada i gada, że czasami nawet nie ma jak odejść od kogoś. Zagadałby na śmierć :)
Filipek ma 3 lata, 9 miesięcy, 1 tydzień i 6 dni
Franiu ma 1 miesiąc, 1 tydzień i 6 dni

sobota, 30 lipca 2016

Pierwszy miesiąc w czwórkę

I zleciał nam miesiąc. Z dwojgiem dzieci wcale nie jest tak ciężko, jak słyszałam. Może tylko na początku, zanim ustali się nowy porządek dnia.

Pierwszy miesiąc z Franiem wcale nie był taki trudny i stresujący, jak to było z Filipkiem. Przeciwnie, jest mi teraz dużo łatwiej. Pamiętam, jak urodził się Filipek, wszystkiego bałam się, ponieważ nie miałam żadnego doświadczenia. Nie wiedziałam, co mnie czeka. Bałam się wziąć go na ręce, gdyż był taki drobniutki i delikatny. Zupełnie nie wiedziałam, jak przykładać go do piersi, żeby go nakarmić. Bałam się go wykąpać, żeby mu krzywdy nie zrobić. W ogóle bałam się przebywać z nim sama, gdyż byłam przekonana, że nie będę wiedziała, co zrobić, jak będzie płakał. I wstawanie w nocy... Byłam tak bardzo zmęczona, że jak wróciłam z toalety, nie pamiętałam, czy go już nakarmiłam, czy dopiero mam to zrobić. Byłam zestresowana i trochę sfrustrowana. Poza tym miałam jakieś swoje przyzwyczajenia. Trudno było zrezygnować ze swoich pasji. Nie mogłam z tym pogodzić się.

Teraz jest zupełnie inaczej. Wiem, że najważniejsze jest dziecko i jego potrzeby. Jeśli ono będzie szczęśliwe ja też będę szczęśliwa i będę czuła się spełniona. Gdy urodził się Franiu, nie czułam lęku, żeby zajmować się nim. Choć, gdy zdjęłam mu pieluszkę zdziwiłam się, że jest on taki malutki i delikatny. W rożku nie było widać drobniutkiego ciałka. Od samego początku, zupełnie sama, zajmowałam się Franiem.

Franiu rośnie jak na drożdżach. Gdy urodził się ważył 3500 kg. Masa ciała w dniu wyjścia ze szpitala, dnia 27.06.2016, wynosiła 3.410 kg. Podczas drugiej wizyty położnej 4.07.2016 ważył 3605 a po czterech dniach, 8.07., ważył aż 3875 kg. Przez pięć czy sześć dni karmiłam go mlekiem modyfikowanym, ponieważ nie miałam pokarmu. Ssał i ssał moją pierś, ale i tak wydawało mi się, że jest głodny. Jednak po sztucznym karmieniu bardzo dużo ulewało mu się. Ile zjadł, tyle ulało mu się. Na szczęście, dostałam pokarm. Dużo pokarmu. Piersi mam takie ciężkie i twarde, że aż mnie bolą, ale jak ma nie być dużo pokarmu, jak Franiu je z jednego i drugiego cyca. Filipka karmiłam rok i miesiąc tylko jedną piersią. Drugiej wcale nie chciał.

Przez pierwsze dni Franek tylko jadł i spał... przy mojej piersi. Byłam strasznie uwiązana. Franiu nie potrafił usnąć bez piersi. W dzień i w nocy ciągle był przy cycu. Ssał pierś nawet trzy godziny. A ja nie mogłam nic w domu zrobić. Nawet nie miałam jak przygotować posiłku dla Filipka, bo cały czas trzymałam Frania. Potem starałam się podmieniać pierś na smoczek, ale ten cwaniaczek od razu wiedział, że coś jest nie tak i budził się. Nawet nie potrafił trzymać smoczka w buzi. Ciągle mu wypadał. Jednak musiałam być konsekwentna. Kiedy pojadł podawałam mu smoczka non stop. Minęła wtedy dobra godzina zanim usnął.  
W trzecim tygodniu życia zaczęły się kolki. Franiu robił się czerwony na buźce, głośno płakał i nerwowo kurczył nóżki. Gdy ból minął od razu spał wyczerpany, gdy ból wrócił znów trzeba było go nosić i tulić. Potem kupiliśmy w aptece zioła na kolkę i trochę mu pomogło. Nadal Frania boli brzuszek, ale już nie tak często. Jednak mam wrażenie, że przez to noszenie i tulenie Franiu nie potrafi zasnąć sam w łóżeczku. Gdy jest sam zaraz zaczyna płakać. Wystarczy, że zobaczy, że już ktoś jest przy jego łóżeczku uspakaja się. A potem tylko czeka, aż weźmie się go na ręce. Na rękach od razu wycisza się. Leży i obserwuje. W nocy nie jest tak źle. Czasami Franiu budzi się co dwie godziny a czasami co cztery. Miej więcej w nocy budzi się już o stałych porach: o 22. potem o 2. w nocy i o 6. rano. Jestem zadowolona, gdyż do Filipka wstawałam co dwie godziny i tak przez rok. Franiu przez większą część dnia wciąż tylko je i śpi, ale teraz coraz częściej lubi trochę poleżeć i porozglądać się. Coraz bardziej tymi ciemnoniebieskimi przygląda mi się, marszczy brwi, jakby był trochę zdziwiony. Czasami już na mój głos, albo Filipka, delikatnie uśmiecha się. I to w zasadzie tyle.

Natomiast dla Filipka ten miesiąc był bardzo trudny. Do tej pory był naszym oczkiem w głowie a teraz ktoś zajął jego miejsce. Nie miałam dla niego czasu, bo cały czas siedziałam z Frankiem przy piersi. Filipek czuł się zaniedbany i odrzucony i niestety faktycznie tak było. Przez to zachowywał się okropnie. Nie można było z nim wytrzymać. Wcale nie słuchał się nas. Celowo wszystko robił nam na przekór. W stosunku do Franka był bardzo nieostrożny. Krzyczał, wrzeszczał, szalał po mieszkaniu, wygłupiał się, biegał, skakał po łóżku, gdy Franiu na nim leżał, podstawiał mi nogi, gdy szłam trzymając Franka na rękach, wszystko negował. Gdy zwracałam mu uwagę na złe zachowanie, śmiał się ze mnie i jeszcze gorzej zachowywał się. Zrobił się zły i nerwowy. Robił to, co chce. Nie mogliśmy nad nim zapanować. Zupełnie nie poznawałam mojego syna. Do tej pory ZAWSZE był grzeczny, spokojny, pogodny. Przez jego zachowanie złościłam się na niego. Myślałam, że nerwowo nie wytrzymam. Filipek czuł się odrzucony. Z załzawionymi oczami zasypiał sam a mi serce pękało. Tak mi go szkoda było. Do tej pory robiłam wszystko z Filipkiem. Bawiłam się z nim, karmiłam, kąpałam, wieczorami czytaliśmy książki i przytulaliśmy się a gdy zasypiał trzymałam go za rączkę. Teraz trzymałam Franka. W domu panował totalny chaos. Filipek niby wiele razy mówił, że kocha Frania, ale przez miesiąc nie mógł pogodzić się z nową sytuacją.
Filipek ma 3 lata, 9 miesięcy i 6 dni
Franiu ma 1 miesiąc i 6 dni

wtorek, 5 lipca 2016

Narodziny Franka

Z samego rana, 24. czerwca, pojechaliśmy z Romkiem do szpitala. Filipek spał jeszcze a więc nie było bolesnego pożegnania. Nie stresowałam się. Przeciwnie, cieszyłam się, że moje dolegliwości ciążowe skończą się i, że w końcu będę miała Frania w ramionach. Tak długo czekałam na ten moment. 

Zestresowałam się dopiero tuż przed cesarskim cięciem, kiedy szykowano mnie do zabiegu. Źle się czułam. Było mi słabo i duszno. Na dworze było 35 stopni a ja byłam przez dobę bez picia. Myślałam, że umrę tam, zanim wykonają mi cesarkę. Najpierw położne przeprowadziły wywiad zdrowotny. Potem podłączyły mnie do kroplówek. Czułam straszny dyskomfort w związku z moim pęcherzem. Co chwilę mogłabym chodzić do toalety. Nareszcie zjawił się anestezjolog i zaprowadzono mnie na salę operacyjną...

Strasznie dziwne uczucie - iść pod nóż. Czułam się nieswojo. Bałam się, czy wszystko będzie w porządku. Czy nic mi się nie stanie. Dostałam zastrzyk w kręgosłup. Poczekaliśmy parę minut i zaczęło się... Bólu żadnego nie czułam, tylko takie dziwne falowanie. Na sali była cudowna położna. Dzięki niej wiedziałam, co się dzieje. Widziała, jak to wszystko przeżywam i dodawała mi otuchy, wsparcia. Mówiła, że ona już widzi dzieciątko, ale jest jeszcze ono w brzuszku. A ja byłam jakaś oszołomiona. Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje, że zaraz będzie Franiu. W końcu usłyszałam cichy płacz mojego dziecka!!! I ja popłakałam się, jak go usłyszałam. Ze szczęścia. Pokazali mi Frania tylko przez chwilę. Kiedy przytulili go do mojego policzka, natychmiast przestał płakać. A potem zszywali mnie i zszywali. Zdawało mi się, że trwa to wieki. Kiedy zawieźli mnie już na salę pooperacyjną czekał już tam na mnie Romek z Franiem na rękach. Śliczny, mały chłopczyk. Zaskoczona byłam, że jest taki malutki. Te rączki, paluszki, główka...

Po cesarskim cięciu czułam się całkiem nieźle, dopóki ból nie zaczął nasilać się. Wtedy dostawałam dużą dawkę znieczulenia. Frania zostawiono na sali przy mnie. Gdy płakał nie mogłam wstać do niego. Przychodziły położne i go karmiły, ponieważ pokarmu też nie miałam. Wieczorem położne kazały mi wstać z łóżka. Ledwo to zrobiłam, ale taki ogromny ból poczułam, że znów dali mi środki znieczulające. Na sali leżałam z przemiłą dziewczyną. Kiedy tylko Franiu zająknął, ona non stop, całą noc, wstawała i mi go podawała do łóżka. A ja w ogóle jeszcze nie mogłam poruszać się. Rana strasznie mnie bolała. Nie mogłam wstać z łóżka do Małego, podsunąć się wyżej albo niżej, czy zmienić pozycję. Było mi bardzo ciężko. 

A na drugi dzień załapałam ogromnego doła. Po cichu ryczałam za moim Filipkiem. Tak bardzo mi go brakowało. Nie mogłam oglądać jego zdjęć ani filmów w telefonie, bo tęsknota była nie do zniesienia. Dobrze, że został z moją mamą. Wiedziałam, że jest w dobrych rękach. Jednak, gdy słyszałam, jak krzyczy i płacze przez telefon: "Chcę do mamusi! Do mamusi!" myślałam, że serce mi pęknie.

Kolejnego dnia, kiedy trzymałam małego Frania na rękach, tyłem do siebie, zauważyłam, że nagle ręce tak dziwnie wyprostował. Zrobiły mu się one takie sztywne. Odwróciłam go do siebie, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku a on był już cały siny!!! I z sekundy na sekundę robił się coraz bardziej fioletowy. Spanikowana, wzięłam go do pozycji pionowej, ale to nic nie pomagało. Włączyłam alarm. Wołałam o pomoc, ale nikt nie przychodził!!! W końcu pobiegłam z nim do położnych. Na szczęście były tam u siebie, bo by było po nim. Po moim synku!!! Ja nie umiałabym mu pomóc!!! Chociaż tyle naczytałam się o pierwszej pomocy, ale w panice nie wiedziałam, co robić. Okazało się, że Franiowi źle odbiło się. Zamiast ustami, odbiło mu się przez nosek i całą wydzielinę miał w nosie a noworodki tylko przez nos oddychają. Położne położyły go na brzuch i oklepywały mu plecy. Potem udrożniły mu nos i gardło. Dwie chusteczki żółtej wydzieliny wyjęły mu z nosa i mnóstwo śliny z buzi. Powoli Franuś zaczął nabierać kolorów. Ale i tak byłam przerażona. Potem, bałam się z nim zostać sama. Bałam się go na chwilę spuścić z oczu ani tym bardziej w nocy nie usnęłam tylko czuwałam. A on jeszcze długo po tym charczał i charczał. Nie mógł swobodnie oddychać. Męczył się.

Na następny dzień, w dniu wyjścia, zauważyłam, że mnóstwo szwy wyszło mi z brzucha. Bałam się, że będą musieli jeszcze raz mnie zszywać i mój pobyt w szpitalu przedłuży się, albo po prostu rozpadnę się. Szew powinnam mieć przez tydzień a mi już po trzech dniach zaczął wychodzić. I lekarka jeszcze miała do mnie pretensje z tego powodu. Na szczęście, mogłam wyjść, tylko muszę uważać na siebie. Nie mogę nic dźwigać.

W poniedziałek, 27. czerwca, mogliśmy z Franiem opuścić szpital. Przyjechał po nas Romek z Filipkiem. Filipek dojrzał mnie, kiedy stałam w oknie a on był jeszcze na zewnątrz. Machał mi rączką i nie mógł wzroku ode mnie oderwać. Kiedy przez te trzy dni napatrzyłam się na Frania, Filipek teraz wydał mi się już taki duży i te jego rączki też takie duże. Bardzo się za mną stęsknił, ale na powitanie ledwo mnie przytulił. Zaraz zaczął pytać się o dzidziusia. Przyglądał mu się. Zdziwiony był, że Franiu jest taki malutki, że ma takie malutkie rączki. Podniósł koc do góry i go odkrył, bo chciał zobaczyć, czy nóżki też są malutkie. Od razu zapytał się, czy może pogłaskać dzidziusia. Widać było w jego oczach ogromną radość. Mówił, że jeszcze nie widział takiego dzidziusia, że dzidziuś jest fajny. 

Niestety po przyjeździe do domu nie mogłam poznać Filipka. Zaledwie trzy dni mnie nie było a on tak się zmienił. Do tej pory był grzeczny, spokojny, zawsze się słuchał a teraz piszczał i krzyczał bez powodu. Stał się nerwowy, wszystko negował, nic mu się nie podobało. To, co lubił jeść, nagle przestało mu smakować a ja.... Niestety, nie mogłam poświęcić mu czasu. Brzuch mnie strasznie bolał po cesarce. Nie mogłam za wiele koło niego zrobić a poza tym Franiu ciągle wisiał przy cycu. Zakłócił cały nasz rytm dnia, obowiązki. Zawsze mama karmiła Filipka, myła, przed spaniem mama czytała książeczki i przytulała a teraz tylko Frania trzymałam na ręku, przy cycu. Żal mi strasznie było Filipka. Czuł się odrzucony. Wieczorem leżał i czekał nawet 40 minut, aż odłożę Franka, żeby mnie tylko przytulić.

Na szczęście powoli wszystko wraca do normy. Filipek rozumie, że mama kocha bardzo mocno go i Frania, ale dzidziuś jest jeszcze malutki. I cierpliwie czeka, aż skończę zajmować się Frankiem i wpada w moje objęcia. Poza tym pomaga mi przy Franku. Podaje pieluszki, krem, chusteczki, wyrzuca brudną pieluchę do kosza, pomaga przy kąpieli. Myje Franiowi stópki. Kiedy jestem w łazience a Franiu zaczyna płakać woła mnie do niego. 

Mam jeszcze do pomocy Romka. Trochę boję się, co to będzie od poniedziałku, kiedy będzie on w pracy. 

Franiu ma 1 tydzień i 4 dni
Filipek ma 3 lata, 8 miesięcy, 1 tydzień i 4 dni

niedziela, 19 czerwca 2016

5 dni do... Brrr

Odliczam... Za 5 dni będziemy już wszyscy razem. Na 24. czerwca mam zaplanowane cesarskie cięcie. Fajnie, ponieważ tego dnia urodził się też Filipek. Nie mogę doczekać się tego momentu, ale jednocześnie im bliżej, tym większy czuję strach. Bardzo boję się cesarki, ale porodu naturalnego bałabym się milion razy bardziej. Zastanawiam się, jak to będzie? Jak poradzę sobie z bólem po operacji? Czy dam radę w szpitalu wstać z łóżka i nakarmić synka? Czy szybko dojdę do siebie?
I będę martwiła się i bardzo tęskniła za moim Filipkiem. Wcześniej zapewniał mnie, że nie będzie za mną tęsknić, bo będzie z babcią, ale gdy miałam jechać do szpitala, tylko na parę godzin, zrobić wyniki, tak strasznie za mną płakał u babci na rękach. Pomachałam mu z samochodu i on też mi pomachał zalany łzami. Szybko odjechaliśmy, żeby tego nie przedłużać.
Rozmawiałam z nim wcześniej o wszystkim, tłumaczyłam, że mamusia pojedzie do szpitala urodzić Franka i za trzy dni przyjedzie i chyba niepotrzebnie. Chciałam, aby wszystko wiedział, żeby był na wszystko przygotowany a on po prostu jest jeszcze na to wszystko za malutki. Nigdy nie będzie gotowy na rozłąkę z mamą. A jeszcze rano, ni stąd ni zowąd, zapytał mnie się, czy będę dzisiaj spała w szpitalu. Jak bardzo ucieszył się, kiedy wróciłam. Nie odstępował mnie na krok. Ciągle powtarzał, że płakał za mamusią i pytał, dlaczego tak długo mnie nie było. Kupiliśmy Filipkowi narzędzia i samolot do składania w nagrodę, że był taki dzielny bez mamy. Nie wiem, jak to będzie, jak nie będzie mnie trzy dni. Jak on to zniesie i jak ja to wytrzymam?! Na pewno będzie bardzo tęsknił za mną. Dobrze, że w szpitalu mam być już o 7.30. Wyjedziemy ok. 6. rano, jak Filipek będzie jeszcze spał. Nie będzie więc pożegnania, płaczu. Mam nadzieję, że nie będzie miał o to do mnie żalu. Boję się także, żebym nie urodziła przed terminem. Bo wtedy, tak z zaskoczenia, trudno będzie rozstać się z synkiem. 
A mnie ciągle wszystko boli w dole i kłuje. Czuję, jakby przez moje ciało przechodziły prądy. Ten ból mnie paraliżuje. Nogi i ręce drętwieją mi. Nie mogę się ruszyć, bo wszystko boli. Gdy położę się na łóżku, boli mnie cała miednica. Czuję się tak, jakby jakiś ogromny ciężar, zgniótł mi nogi. A brzuch tak dziwnie opada mi na łóżko, że przez to nie mogę odwrócić się na drugą stronę a wstanie z łóżka to jakiś koszmar. Kiedy chce mi się siku, idę do łazienki zgięta w pół. Boli mnie kręgosłup i brzuch, tak jak przed miesiączką. Wieczorami Maluszek tak strasznie wypina się, że boję, żeby nie przyszedł wcześniej na świat. 
Strasznie jestem zmęczona ciążą. Jest mi już bardzo ciężko. Nie mogę doczekać się, kiedy wszystko wróci do normy.
38. tydzień i 2. dzień ciąży
Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 3 tygodnie i 5 dni

piątek, 17 czerwca 2016

Rozmówki

- Jest Romek?
- Nie ma. Jest w pracy.
- Po co?! Kiedy będzie ta niedziela?! (Ostatnio tata ma wolne tylko w niedziele).

- W sobotę rozłożymy łóżeczko dla Franka.
- Mamusia to w sobotę będzie już z nami Franek???

- Jak ci minął dzień?
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć.

"Franek mi powiedział, że jutro urodzi się".

"Tatuś, nie uciekaj" - kiedy tata zjadł obiad, chciał wstać i odejść od stołu, wtedy Filipek złapał go za dłoń i powiedział: "Tatuś, nie uciekaj". Przed obiadem wspólnie uzgodniliśmy, że tata pomoże nam przygotować truskawki do ciasta. 

"Chciałbym, żeby ciocia M. i Michał mieszkali tutaj". 

Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 3 tygodnie i 3 dni

niedziela, 12 czerwca 2016

Końcówka ciąży

Cieszę się, że to końcówka ciąży. Nie mogę doczekać się, kiedy Franiu będzie już z nami. Porządki mamy zrobione, łóżeczko rozłożone, wszystko przygotowane. Tylko czekamy. 
Jestem zmęczona tym wszystkim. Fizycznie czuję się dużo lepiej niż wcześniej, ale i tak nie mam siły na nic. A w  domu zawsze jest coś do zrobienia! Rano wstaję, szykuję śniadanko i gotuję obiad. Potem wychodzimy z Filipkiem na spacer. Idziemy na plac zabaw a po drodze robię zakupy. Upały strasznie mi doskwierają. Ledwo żyję. Gdy przychodzimy do domu, jemy zupkę a potem robię koktajl truskawkowy. Chwila odpoczynku na balkonie i zabieram się za przygotowywanie drugiego obiadu. W międzyczasie trzeba ogarnąć mieszkanie. Sprząta się i sprząta a i tak za chwilę jest bałagan! Po 16. wraca Romek i ok. 17. jeździliśmy na działkę. Tam też zawsze jest coś do zrobienia. Teraz już nie jeżdzę z nimi codziennie. Zostaję w domu. Szykuję kolację i kąpię się. Przyjeżdżają oni ok. 19. Filipek je kolacje, bierze kąpie i koło 20. już śpi. I dopiero wtedy mam czas, żeby po całym dniu trochę usiąść i odpocząć. Tradycyjnie, w nocy znów nie mogę spać, sypiam po 3-4 godziny na dobę. I jak tu mam normalnie funkcjonować?!
Filipek nie może doczekać się braciszka. Jest we wszystko zaangażowany i bardzo to przeżywa. Pięknie pomył i schował zabawki dla braciszka. Kiedy w radiu usłyszał, że już jest czerwiec zaczął się pytać: "Mamusia jest już czerwiec? Teraz urodzisz Franka?" Gdy byliśmy w aptece i kupiliśmy grzechotkę dla Dzidziusia nie chciał jej oddać. Całą drogę niósł ją do domu i w każdym sklepie pokazywał sprzedawcom tę grzechotkę i mówił, że to dla Frania. I całą drogę przytulał się do brzucha. Filipek opowiada babci: że Franek będzie malutki, że będzie pił mleczko, że go ząbki będą bolały i dlatego będzie gryzł gryzaka-grzechotkę, że jak Maluszek będzie spał to trzeba być cicho...itd. Kiedy powiedziałam, że w sobotę rozłożymy łóżeczko on aż podskoczył z wrażenia i zapytał się zdziwiony: "Mamusia, to w sobotę będzie z nami Franek???". Na ogrodzie również przygotowuje różne rzeczy dla Franka. Tacie kazał zrobić w pracy tabliczkę z imieniem Franka, żeby powiesić na szopce, bo z imieniem Filipka już mamy. Filipek będzie wspaniałym bratem.
Cieszę się, że będę miała cesarkę, bo do rodzenia to się nie nadaję. Nie jestem wytrzymała na ból. Jednak obawiam się trochę, jak to będzie. Mam nadzieję, że Dzidziuś nie pośpieszy się i nie zaskoczy nas tylko, że wszystko odbędzie się tak, jak zaplanujemy to z lekarzem. Jutro wizyta. 
Filipek mówi, że jak mama będzie w szpitalu to nie będzie za mamą tęsknił, bo będzie z babcią L. Mam nadzieję, że tak będzie. Boję się rozłąki z synem, ale pocieszam się tym, że w szpitalu poleżę trzy dni plackiem i trochę odpocznę. Potrzebuję tego, żeby trochę oderwać się od tej codzienności, od obowiązków, od sprzątania, gotowania, spacerów z psem i dzieckiem. W ogóle to był trudny rok dla nas: problemy z ciążą, zmiana pracy Romka i przez to problemy finansowe, ale już wychodzimy na prostą. Dlatego jesienią planujemy wyjazd rodzinny, pierwszy we czwórkę. 
Nasze życie znów się zmieni, oczywiście na lepsze. Na początku będzie trudno, ale wiem, że wszystko ułoży się. Filipek tak bardzo chce braciszka, chce przyjaciela i będzie miał. Mam nadzieję, że ja również poradzę sobie z Maleństwem. Trzy i pół  roku temu Filipek był taki malusi, więc to niby nie było tak dawno, ale człowiek był wtedy taki zmęczony, że połowę rzeczy nie pamięta się. Zapomina się. Teraz wszystko sobie przypomnimy. Cesarkę będę miała wykonaną tydzień przed planowanym terminem porodu, więc kto wie, może za tydzień wszyscy będziemy już razem? Będziemy już całkiem sporą rodzinką :)
37/38 tydzień ciąży
Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 2 tygodnie i 5 dni

niedziela, 5 czerwca 2016

Rozmówki

"A po co ty na Dzień Dziecka pojechałeś do pracy??? Chciałem cię przytulić a ty praca, praca i praca". 

- Filipku, jak babcia daje ci pieniążki to trzeba brać.

- Ale ja mam dużo pieniędzy.
- To będziesz miał jeszcze więcej i kupisz sobie dużo zabawek.
- Mamusia, ale przecież mamy małe mieszkanie. 
(Kiedyś w sklepie, gdy chciał kupić dużą zabawkę tłumaczyłam, że mamy małe mieszkanie i nie będziemy mieli na nią miejsca).

- Filipuś a wiesz, że tatuś jutro jedzie do pracy?

- Tatusiu musisz pojechać, bo musimy mieć na zakupy, ale szybko przyjedziesz.

- Będziesz pilnował Maluszka?

- Tak i będę też pilnował, żeby mówił: "poszedłem" a nie: "poszłem".

- Mama, a babcia L. nie będzie już do nas przychodziła? (Gdy nie było u nas babci zaledwie dwa dni)

- Będzie.

"Mamusia no, przestań się już wygłupiać".


Filipek ma 3 lata, 7 miesięcy, 1 tydzień i 5 dni

piątek, 20 maja 2016

Troskliwy syn

Mój syn pomimo swojego młodziutkiego wieku jest nad wyraz troskliwy i opiekuńczy. Jest ze mną bardzo zżyty, Bardzo dba i troszczy się o swoją mamusie, pilnuje, żeby mi nic nie stało się. Tatusia również uwielbia, ale mamusia to mamusia. 
Kiedy bawię się z nim na dywanie i nie mogę się podnieść od razu zauważa to i przychodzi z pomocą. Podaje rączkę i pomaga wstać. To nawet tata nie dostrzegł, że potrzebuję pomocy. Kiedy zawołam: "oła", bo coś mnie w brzuchu zaboli natychmiast przybiega i pyta się: "Mamusia, co się stało?". Kiedy dostrzeże moje łzy pyta: "Mamusia, czemu się smucisz?" i pociesza: "Mamusia, nie płacz", " Uśmiechnij się". Gdy byliśmy na spacerze z babcią, Filipek zauważył, że źle się czuję, zdenerwował się na mnie i krzyczał: "Mamusia, idź do domu! Idź, bo źle się czujesz!" Na ogródku również mnie pilnuje. Nie każe mi ani pielić, ani kopać. Mówi: "Mamusia zostaw to, bo jesteś w ciąży, odpocznij". 
Uwielbiam nasze wspólne wieczory. Rozmawiamy o mijającym dniu, albo o jego "pracy", albo o maszynach. Są buziaki, przytulanie, głaskanie. W ciągu dnia nie zawsze mamy na to czas, ale wieczorem nadrabiamy zaległości. 
Filipek ma 3 lata, 6 miesięcy, 3 tygodnie i 5 dni
Można powiedzieć: "kocham cię"
na milion sposobów, np:
"zapnij pasy",
"załóż szalik jest zimno",
"musisz odpocząć".
Trzeba po prostu słuchać.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozmówki

"Ja już chcę teraz dzidziusia. Teraz! Ja chcę już się z nim bawić".
"Franuś wychodź już z brzuszka.Wychodź!". 
"Ulepię Frankowi głaz z plasteliny. Będzie się cieszył".

- Mamusia a dzidziuś urodzi się latem?
- Tak.
- Na koniec czerwca?
- Tak Filipku. 

- Jak nazwiesz braciszka?
- Marek (pan z książeczki o koparce ma na imię Marek). 

- Oddaj tą poduszkę. Ona jest dla Franka.
- Oddam jak się urodzi.

- Mamusia pójdziemy zobaczyć "wodospad?"
- Ok.
- Nóżki mnie bolą. Nie musimy tam chodzić. 

- Nie bierzcie rowerka na spacer, bo jest zimno.
- Babciu a dlaczego przyjechałaś rowerem?

"Babciu, język będzie cię bolał". 
"Babcia zjedz kiełbaskę, bo przyjdzie pan i ci zje". 
"Moja nowa praca jest za Arktyką, za wodospadem Niagara i tam skręcić trzeba koło Lewiatana". 

Filipek ma 3 lata, 5 miesięcy, 4 tygodnie

środa, 6 kwietnia 2016

Oczekując braciszka

Mamy imię dla dzidziusia. To był trudny wybór. Większość imion męskich jakoś nie przypadła mi do gustu, ale koniecznie już chciałam wybrać imię, bo mówić o synku cały czas "dzidziuś" to już głupio i tak bezosobowo. A ja koniecznie chciałam zwracać się już do dzidziusia po imieniu. Wybrałam imię Mateusz, jednak Romek nalegał na Franka i po raz pierwszy w życiu nie chciał ustąpić. Widocznie musiało mu bardzo zależeć a skoro dla mnie zarówno Mateusz jak i Franek było obojętne ani do jednego imienia, ani do drugiego nie byłam przekonana, więc ustąpiłam. I cieszę się z tego bardzo. Będzie więc FRANIO! Filipek i Franek!!!
Filipek tak bardzo nie może doczekać się braciszka. Jest już taki duży, brakuje mu kompana do zabawy. Ciągle pyta, kiedy będzie lato, bo wie, że latem urodzę.
W sklepie rozpoznaje ubranka dla maluszków i pyta się, czy kupimy to dzidziusiowi. Chce także kupować dla braciszka maskotki, grzechotki, butelki.  Gdy widzi akcesoria dla niemowląt pyta się, czy to przyda się dzidziusiowi. 
Często pyta się co dzidziuś robi w brzuchu, czy bawi się autami. Obiecuje, że jak urodzi się pożyczy mu swoje samochody a jak braciszek nie będzie mógł dosięgnąć ogromnego ramienia dźwigu to go podsadzi. Będzie go też podrzucał w górę, bo Filipek bardzo lubi  jak tatuś tak mu robi. Pyta się, czy dzidziuś będzie z nim się bawił i pomagał mu w szopce na ogródku. Gdzie będzie spał (zapowiedział, że z tatusiem), albo siedział w samochodzie. Pyta się, czy braciszek umie spawać. Opowiada o tym, że jak będzie lato i pojedziemy z dzidzią nad jezioro to Filipek będzie się kąpał a dzidziuś tylko z mostku będzie go obserwował, bo jest jeszcze za malutki, żeby moczyć nóżki. 
Kiedy zaboli mnie brzuch, bo Franio w nim szaleje i powiem: "oła" natychmiast przybiega do mnie Filipek i pyta się: "Mamusia to dzidziuś puka?" i zaraz kładzie mi rączkę na brzuchu. Wieczorami głaszcze mój brzuch, przytula się i mówi, że bardzo mocno kocha dzidziusia. 
Filipek z ogromnym zainteresowaniem słucha, gdy opowiadam mu, że będzie starszym braciszkiem, że pomoże pilnować Frania, żeby sobie krzywdy nie zrobił i żeby nie narozrabiał, że pomoże mi myć nóżki braciszka albo poda puder lub pieluszkę. Wtedy Filipek instruuje mnie, że muszę kłaść niżej chusteczki nawilżone, bo teraz ich nie sięgnie. 
Filipuś uwielbia słuchać historyjek o tym jak sam był mały: jak raczkował (chodził jak piesek) i jak doił smoczka. Pewnego dnia, obudzi się zły i poszedł do kuchni, wyjął smoczka z buzi i sam wyrzucił go do kosza na śmieci a później, kiedy bawiliśmy się u tatusia w pokoju zobaczyliśmy przez okno śmieciarkę, jak opróżnia kosze i... zabiera smoczek Filipka. Tej opowieści mógłby słuchać na okrągło. Mówi: "Opowiedz mi jeszcze raz" i śmieje się z tego i śmieje.
Kiedyś zapytał się mnie, jak się rodzi dzidziusia?! Pyta się także, z kim on będzie jak ja będę w szpitalu. Zapewnia, że przyjedzie do mnie do szpitala z tatusiem. Byłam w szoku, że on nie boi się szpitala, że będzie chciał przyjechać.

3 lata, 5 miesięcy, 1 tydzień i 6 dni
27/28 tydzień ciąży

niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozmówki

Zazwyczaj Filipek nie za bardzo lubi chodzić spać.  Zawsze, kiedy leżymy już w łóżku i zasypiamy on wymyśla i opowiada nowe historyjki. Mówi: 
"Mamusia, mam sprawę. A u mnie w pracy pan dyrektor...", lub:
"A do mnie do pracy przyjechał tir...", albo: 
"Dzisiaj w pracy miałem problem, bo nie wiedziałem jak spawać coś ogromnego". 
Tym razem było zupełnie inaczej. Po całym dniu spędzonym na działce dopytywał się: 
"A kiedy wyśpimy się ?", 
"Mamusia idziemy się już myć, bo jestem zmęczony?".
 Gdy zasypiał jeszcze mówił:
"Jestem zadowolony mamusia". 

- Mamusia, smucę się. Jestem zły na ciebie.
- Dlaczego?
- Bo na mnie krzyczysz.

- Posprzątaj klocki.
- Ale ja jeszcze bawię się.
- Proszę, posprzątaj kocki.
- Mamaaaa, bądź grzeczna.

Kiedy przygotował dla siebie dwa pojazdy do zabawy i dla Romka jeden:
- Filipuś, jedź tymi pojazdami do pokoju, ja zaraz przyjdę. 
- Ale ja nie mam trzech rączek. 

Kiedy Romek przyjeżdża z pracy, Filipek zawsze pyta się, czy Romek ma siłę, żeby z nim się bawić:
" Tatuś, masz dużo mocy???". 

"O mój Boże, jakie ładne niebo".

3 lata, 5 miesięcy, 1 tydzień i 3 dni

niedziela, 13 marca 2016

Rozmówki

"Tatuś musimy posprzątać!"

"Tatuś obierz też jabłuszko dla mamusi".

" Zrób mamusi kolacyjkę".

- Tęskniłeś za tatusiem?
- Nie, bo dzisiaj miałem dużo pracy.


- Mamusia, smucisz się?
- Nie. A dlaczego pytasz?
- A bo nic nie mówisz.

"Mamusia, nie mów tatusiowi takich rzeczy".
Tak Filipek powiedział, gdy zaparkował na środku pokoju tira a ja potknęłam się o niego i przewróciłam.


"Babci L. przydałoby się tyle drzewa". 
Gdy zauważył u pani w szopce dużo drzewa do palenia w piecu.

- Filipku podrap mi plecki.
- (drapie)
- Dziękuję.
Za chwilę:
- Filipku, nie rób tak więcej (zaczął łobuzować)
-To ja ci plecków więcej nie podrapię. 

"Mamuuusiaaaaaa. Mogę wysypać klocki???".
Poprzedniego dnia Filipek obiecał, że wieczorem posprząta wszystkie klocki, dlatego pozwoliłam mu wysypać je na środek pokoju. Jednak nie dotrzymał słowa. Wieczorem, nie chciał zbierać i ja musiałam posprzątać za niego. Dlatego, na drugi dzień, Filipek podszedł do mnie i tak cichutko i błagalnie zapytał się, czy może wysypać. Wiedział, że wczoraj przeskrobał :)
3 lata, 4 miesiące, 2 tygodnie i 4 dni

środa, 9 marca 2016

Szósty miesiąc

To już szósty miesiąc ciąży. Mdłości  w końcu ustąpiły, jednak nadal nie czuję się super. Najbardziej przeraża mnie ból w kroczu. Nie mogę wtedy chodzić a gdy położę się ból wcale nie mija. Nie mogę ruszyć nogą, przekręcić się na bok, bo gdy próbuję to tak mocno boli jakby miało mi brzuch rozerwać. Czuję straszny ucisk. Już sama nie wiem dokładnie, w którym miejscu mnie boli: czy to krocze, czy podbrzusze. W poniedziałek miałam wizytę u ginekologa i wszystko jest w porządku. To niby macica powiększa się, ale w pierwszej ciąży nie odczuwałam takiego bólu, tylko trochę pod koniec ciąży. Cieszę się, że Maluszek często fika w brzuszku. Czuję się wtedy taka szczęśliwa i spokojna a kiedy jakiś czas jest cisza strasznie niepokoję się. Z moim samopoczuciem też jest różnie. Często opadam z sił, robi mi się słabo, duszno, ciężko, ledwo chodzę. Na pewno przyczyniła się do tego moja nadwaga sprzed ciąży, ale staram się być w ruchu. Do południa spaceruję z Filipkiem, natomiast po południu, kilka razy w tygodniu, spaceruję ok. 4 km. I nie wiem jak to jest, ale na razie w ogóle jeszcze nie przytyłam. Wciąż ważę dwa kilogramy mniej niż przed ciążą. Wieczorami jestem taka zmęczona, że z tego zmęczenia nie mogę usnąć do 2.-3. nad ranem a gdy zdarzy się, że usnę wcześniej to potem w dzień źle się czuję. Jestem tak skołowana, że po prostu lepiej funkcjonuję wtedy, kiedy w nocy nie śpię. Wszystko na odwrót.
Myślałam, że oczekując drugiego dziecka ciąża szybciej minie niż z pierwszym, bo człowiek pochłonięty jest opieką nad starszakiem i tak bardzo nie skupia się i nie myśli o ciąży, ale nic bardziej mylnego. Mnie tak bardzo, bardzo, bardzo dłuży się. Chciałabym, aby dzidziuś był już z nami. I Filipek również tak bardzo chce, żeby braciszek był już z nami. Często pyta się o brata, czy jest zdrowy, czy jest duży. Opowiada, że będzie leciutko bujał dzidziusia i przytulał, że będzie z nim łobuzował, ale mimo to, mam wrażenie, że to dla niego jakaś mrzonka, bo tyle mówimy o braciszku a jego wciąż jeszcze nie ma. Filipek jest już duży, chciałby mieć towarzysza do zabawy, przyjaciela. Kiedy wróciłam od lekarza, Filipek zaczął marudzić: "Mamusia! A ja już teraz chcę bawić się z braciszkiem!". Widać, nie tylko my nie możemy doczekać się GO. 
24. tydzień ciąży
Filipek ma 3 lata, 4 miesiące, 2 tygodnie

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozmówki

- Tatuś chodź!
- Zaraz.
- Nie zaraz. Teraz!

- Kochasz dziadka?

- Ja nic nie słyszę.

- Mamusiu, pooglądamy pługi śnieżne?

- Nie, jest już późno.
- Ale byłem dzisiaj grzeczny...

- Pójdziemy do twojego pokoju? Może pouczymy się literek?

- Nieee. W domku nie trzeba uczyć się. W szkole trzeba.

- Pożyczysz tatusiowi swój plecak do pracy?

- Pożyczę. Pewnie!

- Chcesz rogalika?

- Nieee!!!
- Chcesz rogalika?
- Taaak!!! Muszę trochę pokrzyczeć. 

- Filipku, nie pukaj w stół!
- To nie ja tylko moja nóżka. 

- Mamusia, mam sprawę.
- Filipku cicho. Trzeba już spać.
- Mamusia mam sprawę.
- Ciii...
- To sobie sam opowiem. A u mnie w pracy przyjechał tir (dźwig)...etc. 

3 lata, 3 miesiące, 4 tygodnie i 1 dzień

piątek, 5 lutego 2016

Geniusz ;)

Filipek jest już dużym i inteligentnym chłopcem. Pięknie wypowiada się całymi zdaniami. Powie, kiedy czegoś potrzebuje lub jeśli coś mu dolega: gdy boli brzuszek. Umie używać zwrotów grzecznościowych: przepraszam, poproszę, "dzięki". 
Ma bogatą wyobraźnie. Uwielbia rozmowy o "swojej" pracy. Filipek jest spawaczem. Mówi o której godzinie pojedzie do pracy, o której przyjedzie do mamusi. Opowiada czym zajmuje się w pracy: spawa kontenery, szlifuje, maluje albo coś naprawia. Opowiada o tirach, dźwigach albo innych pojazdach, które przyjeżdżają do pracy, albo o panu dyrektorze. O swojej pracy mógłby mówić w nieskończoność. 
Już pisałam o jego miłości do rysowania. Jednak zapomniałam wspomnieć, że mój synek jest leworęczny. Przez pierwsze dwa lata, może nawet dwa i pół roku, robiłam wszystko, żeby był praworęczny. Wszystko podawałam mu do prawej rączki: grzechotki, maskotki, potem picie, widelec, kredki i pędzelki. A kiedy on przekładał do lewej rączki zwracałam mu uwagę, że powinien trzymać w prawej. Jednak on nie ustępował. Zawsze przekładał. Więc w końcu odpuściłam. 
Nawet nie wiem kiedy, z dnia na dzień, Filipek poznał część literek alfabetu!! Chyba zaczęło się to od tego, że w kuchni na stole zawsze mamy butelkę wody niegazowanej. Gdy jedliśmy posiłki, Filipek często brał tę butelkę do ręki i pytał się, jakie tam są literki. Pewnego dnia, kiedy czytaliśmy książeczkę, zapytałam się go, jakie to są literki a on mi odpowiedział!! Byłam w szoku. Filipek zna już: A,B,E,F,I,J,K,L,M,O,U,P, R,T,W,X, Z. Pokazuje paluszkiem i mówi: E jak Ela, F jak Filipek, M jak mamusia, P jak pług, R jak Romuś, T jak tatuś, W jak wózek itd. Jak tak dalej pójdzie to za rok, Filipek będzie już umiał czytać ;) Synuś umie także liczyć do 10.  
Interesuje się także językiem angielskim. To najpierw w tym języku nauczył się liczyć a dopiero później po polsku. Często pyta mnie się: "Mamusia, a jak to jest po angielsku?" Może ktoś poleci nam fajną książkę do nauki angielskiego dla dzieci?
Filipek często bierze do rączek encyklopedię dla dzieci, gdyż interesuje się innymi krajami i kontynentami. Ciekawi go, jaki jest symbol danego kraju. Szczególnie lubi Afrykę ze względu na dzikie zwierzęta (zna ich mnóstwo) a także Antarktydę ze względu na mróz i śnieg. Powoli zaczyna go interesować świat podwodny jak i kosmos. Wie, że pod wodą są rafy koralowe, pływają ryby, rekiny, rozgwiazdy i inne zwierzęta a w kosmosie jest wiele gwiazd i planet. 
Kiedy włączam głośno muzykę, Filipek zaraz podbiega do mnie i pyta się: "Mamusia zatańczymy?" Fajnie synek śpiewa i tańczy i bardzo cieszę się z tego, że potrafi, bo tatuś nienawidzi tańczyć i dlatego nigdy nie miałam partnera do tańca a teraz mam mojego syneczka. Na szczęście Filipek ma dryg do tańca. 
3 lata, 3 miesiące, 1 tydzień i 5 dni

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Prace plastyczne Filipka

Filipek uwielbia rysować i naprawdę wychodzi mu to coraz lepiej. Jeszcze niedawno były to jakieś bohomazy, nic nie znaczące kształty a teraz wychodzą bardzo ładne rysunki. Malowanie to jego nowa miłość. Filipek uwielbia rysować kredkami, mazakami i farbkami. Po obiedzie potrafi usiąść w swoim pokoju, przy stoliczku i tak siedzieć i rysować nawet przez trzy (!) godziny. Zużyje wtedy trzy bloki rysunkowe. Synek nawet podczas jedzenia nie marnuje czasu. Kiedy wołam go na posiłek zawsze przychodzi z zeszytem i kredkami. A jeden zeszyt 80-kartkowy wystarcza mu na około cztery dni. A co on maluje? Swój świat. To, co uwielbia najbardziej. Przede wszystkim ukochane tiry: tiry z przyczepami, z kontenerami, z sianem, węglem a ostatnio pokochał łodzie podwodne i pługi śnieżne. Często pomysły na rysunki czerpie z naszych spacerów. Gdy zobaczy jakiś ciekawy pojazd mówi: "Mamusia musimy to narysować". Filipek inspiruje się także ilustracjami z książek lub malowanek. Próbuje odwzorować jakiś pojazd. Lubi też jak ja narysuję mu domek, garaż, nasz ogród lub jakieś zwierzęta a on je koloruje. Stara się to robić bardzo starannie, żeby nie wyjechać za linię. Synek zbiera swoje dzieła. Kiedy babcia chciała wziąć jakiś rysunek, na pamiątkę, Filipek szybko schował go do szuflady i powiedział: "To jest mi potrzebne do mojej dokumentacji".
3 lata, 2 miesiące, 3 tygodnie i 4 dni
Dokumentacja Filipka ;)

Tiry



 Tiry z sianem

 Tiry z kontenerami



Tir z węglem
 Tiry z drzewem

 Pługi śnieżne

 Łodzie podwodne


Dźwig
 Mama rysowała, syn kolorował

środa, 6 stycznia 2016

Dziewczynka!

Zapisałam się na usg genetyczne. Byłam już przerażona, bo nie wiedziałam, czy z moim dzidziusiem wszystko jest w porządku a mój ginekolog niewiele mi na ten temat mówił. Zaczęłam podejrzewać, że może nie chce czegoś powiedzieć. Poza tym, ciągle czułam się tak okropnie, że bałam się, że coś jest nie tak. 
W poniedziałek, 14. grudnia, pojechaliśmy na badanie genetyczne. Lekarz bardzo dużo czasu i uwagi poświęcił na badanie. Wszystko dokładnie pokazywał i omawiał. Usłyszałam to, co pragnęłam usłyszeć - mam zdrową dzidzię. Przewidywalny termin porodu to 25. czerwca. 
Doktor zasugerował, że prawdopodobnie BĘDZIE TO DZIEWCZYNKA, ale gwarancji stuprocentowej nie daje, bo to jest jeszcze za wcześnie. Hihihi :) Trochę pospieszyłam się z tym usg, bo byłam w 12. tygodniu ciąży a gdybym poczekała tydzień lub dwa znałabym płeć dziecka na 100%. Jednak dla mnie to nie było istotne. Chciałam tylko dowiedzieć się, czy moje dziecko jest zdrowe. 
Szczerze pisząc, nie brałam tego w ogóle pod uwagę, że może to być dziewczynka. Już mamy syna dlatego byłam przekonana, że teraz to też będzie chłopiec. Chociaż raz mi przeszło przez myśl, że może będę miała córeczkę, ponieważ jak byłam w ciąży z Filipkiem to czułam się dobrze, nie miałam żadnych dolegliwości. Natomiast teraz to jakaś masakra. Ale myśl ta szybko pojawiła się i szybko zniknęła. Cieszę się, niezależnie od płci. Jednak już zaczęłam nastawiać się na dziewczynkę. 
No i niestety lekarz wykrył coś jeszcze - mięśniaka macicy myoma. Na razie guzek ma 3 cm, więc nie jest to problemem, ale jeśli mięśniak  będzie powiększał się, może zagrażać dziecku, ponieważ przez niego dziecko może mieć mało miejsca, aby rosnąć ://  Trzeba to kontrolować. Z jednej strony dobre wieści, ale z drugiej do końca nie mogę cieszyć się moim szczęściem.
Gdy przyjechaliśmy do domu powiedziałam Filipkowi, że prawdopodobnie będzie miał siostrzyczkę. Filipek posmutniał. Powiedział: "Ja nie chcę siostrzyczki. Chcę braciszka". Jednak wieczorem, gdy leżeliśmy już w łóżku, głaskał mnie po brzuchu, przytulał się do niego i w kółko powtarzał: "Ja bardzo mocno kocham dzidziusia. Bardzo mocno". Każdego dnia pyta się o dzidziusia: Czy widzi nas? Czy słyszy? Czy uśmiecha się? Co robi? Czy bawi się w brzuszku samochodzikiem? I snuje plany, że będzie pilnował dzidziusia i głaskał go, że nauczy go rysować, bawić się i, że pokaże jak kieruje się autem. Ciągle przytula się do mojego brzucha, czasem za mocno, aż mnie boli, ale mówi, że to dlatego, bo tak mocno kocha dzidziusia. A kiedy ja mówię, że dzidziuś cieszy się, że ma takiego fajnego braciszka i też mocno kocha go, Filipek bardzo się cieszy. Strasznie nie może doczekać się, kiedy dzidziuś będzie z nami. A przecież to jeszcze tak dużo czasu...  Bardzo wzrusza mnie ten mój kochany, mądry synek. 
A ja w dalszym ciągu czuję się tak samo- źle. Nie ma dnia albo wieczoru, żeby było ok. Ciągle mnie mdli i mdli. Nawet mam problem, aby przygotować jakiś obiad, bo kiedy poczuję intensywny zapach to od razu rzygać mi się chcę. Od trzech tygodni nie mogę spać. Kręcę się w nocy i kręcę, aż nerwicy dostaję. Normą jest, że zasypiam o 3. nad ranem. A potem w dzień jestem półprzytomna i zła bo nie mam kiedy odespać tych nocy. Jakby tego było mało mam grzybicę pochwy. Przyjmuję antybiotyk dopochwowy. Biorę także leki hormonalne na niedoczynność tarczycy. A teraz jeszcze ginekolog podejrzewa u mnie cukrzycę ciążową. 
Nie mam spokojnej głowy. Zawsze coś. 
Tak długo marzyłam o moim dziecku a kiedy zdawało się, że już nasze marzenie wkrótce się spełni tyle innych przeszkód pojawia się na naszej drodze. Nie ma pełni spokoju i szczęścia. Każdego dnia drżę o dzidziusia, o jego zdrowie i o siebie, że mi także coś się stanie. A ja przecież mam Filipka! Mam dla kogo żyć! Czuję strach, niepewność. Martwię się, czy wszystko zakończy się szczęśliwie :(
15. tydzień ciąży
Filipek ma 3 lata, 2 miesiące, 3 tygodnie