O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3. rok Filipka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3. rok Filipka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 października 2015

Mój kochany 3-latek!!

Filipek wczoraj skończył trzy latka! Kiedy to zleciało?! Z tej okazji mama z tatą przygotowali mu małą imprezę urodzinową. Była najbliższa rodzina: babcia z dziadkiem, prababcia, wujek, ciocia, kuzyn i my. Razem dziewięć osób. Filipek codziennie wstaje po 8. albo po 9. rano a tego dnia obudził się o 7. rano. Na dworze jeszcze panował zmrok a on już wyglądał w oknie i czekał na gości. W kółko pytał: "Idą już goście?". 
Gości zaprosiłam na 12. Przygotowałam obiad a później był przepyszny tort. Gdy wszyscy śpiewaliśmy Filipkowi "Sto lat" bardzo zawstydził się. Zasłaniał buźkę rączkami i wtulił się w moje ramiona. Było mnóstwo śmiechu, gdy Filipek dmuchał świeczki: dwie zdmuchnął od razu a z trzecią trochę się namęczył, ale w końcu udało mu się. Dobrze, że kilka dni wcześniej przećwiczyliśmy dmuchanie świeczek ;)
Filipek od babci, dziadka i wujka, dostał piękny rower i kieszonkowe. Tak się złożyło, że parę dni wcześniej odpadło koło od starego rowerku i Filipek nie miał czym jeździć. Filipek bardzo ucieszył się z roweru. Mimo, że rower jest jeszcze trochę duży jak na niego, ale zarazem jest taki lekki, że Filipek od razu nauczył się pedałować :) Prababcia dała Filipkowi 200 zł jednak, na początku, Filipek nie chciał wziąć pieniędzy. Mówił: "Nie dawaj mi! Nie dawaj mi! Schowaj! Ja mam dużo pieniędzy!", ale w końcu dał się namówić i schował pieniądze do skarbonki :) A od cioci z kuzynem dostał piękne bluzki. Filipek również cieszył się z koszuli od mamy i taty. Kiedy byliśmy w sklepie, żeby kupić mu kurtkę na zimę on dojrzał właśnie tę koszulę, wziął ją do rączki i nie chciał oddać. A na kurtkę wcale nie patrzył. Mówił: "Chcę tę koszulę! Chcę tę koszulę. Będę wyglądał jak tatuś". I nie było wyjścia, musieliśmy kupić dziecku koszulę ;) Filipek planował, że na urodziny "odstroi się" w tę koszulę i bardzo cieszył się, gdy goście komplementowali go, że ładnie się ubrał. 
Mój mały chłopczyk skończył trzy latka, ale czasami wydaje mi się, że jest trochę starszy, ponieważ jest taki mądry, bystry, pomocny i naprawdę bardzo wiele rozumie. Nie ma dnia, żeby nas czymś nie zaskoczył. Filipek jest spokojnym, pogodnym i radosnym chłopczykiem. Chyba krótka faza na psoty minęła ;)
Codziennie, kiedy patrzę na jego śpiącą twarzyczkę, myślę jak wielkie szczęście mnie spotkało, że go mam. Dziękuję Bogu za ten dar. Za ten CUD. To moje największe szczęście. Mój najcenniejszy skarb. 
Filipek zmienił moje życie nie do poznania. Kocha mnie bezwarunkowo. Taką jaką jestem. Ufa. Wie, że zawsze może na mnie liczyć, że będę dla niego największym wsparciem. I odwrotnie, on też jest moim wsparciem. Kiedy w najmniej spodziewanym momencie słyszę: "kocham ciebie", "ładna jesteś"  od razu mija zły nastrój i na sercu robi się tak ciepło, tak miło. Uwielbiam, jak pieszczotliwie zwraca się do mnie: "mamusia". Każdy dzień spędzony z moim synkiem jest niezwykły, wyjątkowy. Świetnie się dogadujemy. Miło spędzamy czas. Jak było ciepło spędzaliśmy czas na ogródku albo placu zabaw. Teraz spacerujemy po mieście. Filipek uwielbia jeździć swoim nowym rowerem, choć teraz nie za bardzo odpowiednia jest pogoda na rower. W domu uwielbia bawić się swoimi pojazdami a najbardziej  przeogromnym dźwigiem. Lubi przyczepiać ciągniki lub samochody na hak, podnosić do góry i opuszczać. Filipek lubi także budować klockami przeróżne maszyny, magazyny, kontenery itp. Buduje też rożne pojazdy na tablicy magnetycznej. Uwielbia rysować kredkami, malować farbami, przyklejać naklejki i czytać. On zawsze ma dużo pracy. Nie ma ani chwili czasu na odpoczynek. 
Filipek  nauczył mnie wytrwałości i bycia silną. Kiedyś, gdy coś było nie tak, załamywałam się, poddawałam i uciekałam w kąt a teraz wszelkie niepowodzenia czynią mnie niewyobrażalnie silną, mocną. Sama siebie nie poznaję :) Muszę być silna dla niego. 
Filipek pokazał mi także, że warto doceniać najmniejsze rzeczy, drobiazgi, dzięki którym odkrywam świat na nowo. Podziw w nas wzbudza jesień, która pomalowała liście na kolorowo, pojazdy, uliczne roboty drogowe, kamyki, kwiaty, pola, łąki, zwierzęta, ptaki,owady, słońce, deszcz, chmury itd. Świat stał się piękniejszy. 
Kochany Synku, życzę Ci sto lat!!! Abyś nigdy się nie zmieniał!!! Jesteś wyjątkowy!!!!
3 lata i 1 dzień

piątek, 16 października 2015

Rozmówki

"W nocy nie mogłem spać, bo mnie bolał brzuch i plecy od roboty".
"Byłem w pracy i nie pracowałem tylko bawiłem się i przyszedł pan dyrektor i powiedział: oj tam, oj tam".
" Nie będę pracował w D. za płotem, bo pan płaci mało pieniążków". 
"Mamusiu kocham ciebie".
"Ja jestem mamusi! Ty masz wujka A.".
"Jestem trochę babci L. i trochę dziadzia i trochę babci H. i tirusiów".
" Jestem twoim wnusiem".
"Masz ochotę na pizzę?"
"Myślałem, że trzymasz papierosa".
"Odstroję się na urodziny".
"Tata, daj głośniej naszą muzykę". [Empire of the sun-Alive]

 - Jak się czujesz?
 - Nie czuję się.

- Ciiiii...
- Chcę mówić! Chcę mówić!
- Cicho, spać trzeba.
- Trzeba bawić się!

- Filipku, co babcia ma ci kupić?
- Nie kupuj nic. Nie musisz kupować. Wszystko mam. 

- Mamusia, wyspałaś się?
 - Yy.
- A ja tak.

- Daj tatusiowi klucze od twojego samochodu.
- Nie dam ci, bo jak odpalę samochód? Muszę mieć przy sobie.

A za tydzień, w sobotę, będą Filipka urodziny. To już trzecie! Przygotowuję małą imprezkę w rodzinnym gronie :)

2 lata, 11 miesięcy 3 tygodnie i 1 dzień

poniedziałek, 5 października 2015

Rozmówki

"Jak ładnie babcia L. ma w ogródku".
"Wujek ładny jesteś".
"Nie graj tą piłką, bo uderzysz się".
"Tatuś, gdzie takie dobre jabłka kupiłeś?".
"Jak będę jadł jabłka będę ładny i zdrowy".
"Się boję [lecieć samolotem]. Będę tylko samochodem jeździł".
"Tatuś nie rzucaj sekatorem, bo się zepsuje. Tak samo jak zabawki, jak się rzuca". 
" Jak ktoś się smuci to trzeba przytulić".
"Głaskaj mnie po główce".
"Tatuś a gdzie masz włosy???" - gdy chciał uczesać tatusia ;)

- Mamusiu a gdzie idzie piesek?
- Do domu. Do pani.
- Do swojej mamusi?

2 lata, 11 miesięcy, 1 tydzień i 4 dni

czwartek, 24 września 2015

Rozmówki

"Mama wyglądasz jak ciocia Momika".
"Pomóc ci?" - gdy widział, że prababcia nie ma siły iść. 
"Patrz na mnie". 
"Tata nie przytulaj, bo jesteś brudny".
"Kupimy Michałkowi takie same?" - gdy Filipek wybiera sobie w sklepie zabawkę, często myśli o koledze. 
" Muszę wziąć auta do swojego pokoju, bo tatuś weźmie je do piwnicy".

- Nie bądź taki mądry.
- Jestem mądry.

- Mamusiu daj soczek.
- Nie mam soczku.
- Daj soczek!
- Nie mam. Sklep był zamknięty.
- A gdzie kupiłaś chleb?
- yyy....

2 lata, 11 miesięcy

poniedziałek, 14 września 2015

Rozmówki

"Mamusiu, chodź odpocznij. Jesteś zmęczona. Połóż się na łóżku tylko otwórz oczy".  
"Jak będę duży, będę dyrektorem i będę jeździł dźwigiem". 
"Jak będę duży, tatuś zostanie w domku a ja pójdę do pracy".
"Tata jedź wolno! Mamusia zapięłaś pasy?".
"Zadzwoń po babcię L. Niech przyjdzie i sobie zje trochę ciasta".
"Tatusiu, co nic nie mówisz?". 
"Ja rozmawiam teraz z mamusią" - gdy R. przerywał nam rozmowę. 
"O mój boże, ale ja mam dużo tirów. Kurczę mać". 
"Mamusia "psieplasam". Nic się nie stało".
2 lata, 10 miesięcy i 3 tygodnie

środa, 9 września 2015

Rosną różki

Oj, powoli mojemu Filipkowi zaczynają rosnąć różki. Z dnia na dzień, Filipek coraz bardziej zaczyna rozrabiać, buntować się, stawiać na swoim, pyskować.   
Wszystko jest okej dopóki nie zaczynamy szykować się na spacer. Kiedy zaczynam go ubierać zaczyna się prawdziwy horror. Filipek wyrywa mi się, ucieka, biega po całym mieszkaniu, skacze po łóżku i niewiele brakuje do tego, aby uderzył się głową o ścianę. Mamy teraz pojedyncze łóżko, wąskie, więc Filipek nie ma jeszcze takiej orientacji i nie wie na ile może sobie pozwolić. Później zaczynają się długie negocjacje, co Filipek może wziąć ze sobą na spacer. Chętnie wziąłby wszystkie zabawki z pokoju, jednak ja nie mam zamiaru ich potem nosić i pilnować. W międzyczasie Filipek strasznie złości się na mnie, często krzyczy, mówi na mnie: "mamucha" albo "be jesteś". Szykowanie się na spacer to naprawdę megawyzwanie.
Na spacerku jest grzeczny. To zupełnie inne dziecko. Zawsze mnie się słucha, trzyma za rączkę, choć czasami zdarzają się jakieś wybryki. Na przykład dzisiaj, nawet nie wiem kiedy, sam przebiegł na drugą stronę ulicy!!! Po powrocie jest problem z rozbieraniem, bo Filipek nie ma czasu zdjąć bucików ani ubrania tylko od razu biegnie do swojego pokoju.
Filipek ma niespełna trzy latka, ale bywa już silniejszy ode mnie. Ciężko mi go przytrzymać, żeby na przykład go ubrać albo, żeby nie uderzył się. A on uwielbia biegać, skakać albo przewracać się do tyłu, bo wie, że mama zawsze go złapie, uratuje. Denerwuje mnie, kiedy Filipek zaczyna się wygłupiać. Lubi trzymać mnie za ręce, ciągnąć, uderzać głową we mnie albo skakać na mnie. A on już waży 20 kg więc to naprawdę nie jest przyjemne a wręcz jest to bolesne. Wiem, że on nie chce zrobić mi krzywdy, chce się tylko bawić, ale ja nie lubię takiej zabawy, bo to nie jest bezpieczne. A poza tym nie mam tyle siły. Kiedy Filipek niechcący mnie uderzy mówi: "przepraszam", przytula się, pyta się, czy już nie boli, ale za trzy sekundy znowu robi to samo. 
I w ogóle, moje dziecko nie umie bawić się samo! Kiedyś czytałam mnóstwo "mądrych" książek, żeby każdą wolną chwilę poświęcać dziecku, że pierwsze trzy lata są najważniejsze, żeby szczególnie wtedy angażować się i teraz mam za swoje. Non stop słyszę: "mamusia chodź! chodź!", "mamusia nie gotuj obiadu!", "nie czytaj!", "be telefon", "zobacz", "baw się ze mną". Nie musisz sprzątać, nie musisz prać, nie musisz gotować, nie musisz nic robić tylko spędzaj z nim czas. Każdą minutę! Nawet gdy jestem w kuchni, gotuję, nie pobawi się sam przez chwilę w swoim pokoju, tylko całym orszakiem swoich samochodów, tirów, dźwigów, traktorów i przyczepek przyjeżdża do kuchni. Tak samo na działce, trzeba być na końcu działki, tam gdzie on i robić to, co on chce. 
Wieczorem również jest problem, aby ubrać go w piżamki. Powtórka z rana. Po całym dniu jestem zmęczona a i od dawna mam problemy ze snem. Najpierw nie mogłam spać przez upały, potem przez chrapanie R. albo przez głupi księżyc a teraz ciągle budzi się Filipek w nocy. Odkąd śpi sam w pokoju to praktycznie nie śpi pół nocy. Co chwilę, chce pić albo budzi się tylko po to, żeby sprawdzić, czy pali się lampka, bo właśnie zaczął bać się ciemności. 
2 lata, 10 miesięcy, 2 tygodnie i 2 dni

czwartek, 3 września 2015

Wspomnienie lata

Nie wiem, kiedy minęło lato. Czas pędzi tak szybko. Mimo to, że nie pracuję, żyję w pędzie. Jestem ciągle w biegu. Nie mam czasu dla siebie, na odpoczynek. A upały strasznie dawały mi się we znaki. Nie miałam siły na nic a tu trzeba było działać.  
Rano, kiedy dawałam Filipkowi śniadanie, jednocześnie przygotowywałam obiad. Później wychodziliśmy z synem na spacer. Robiliśmy zakupy i bawiliśmy się na placu zabaw. W południe Filipek ucinał sobie drzemkę a ja w tym czasie przygotowywałam drugi obiad. Po południu do wieczora czas spędzaliśmy na działce. Często jedliśmy kolację na naszej działce. Wszystko o wiele bardziej smakowało. Wracaliśmy dopiero do naszego domu, aby spać. W międzyczasie robiłam przetwory na zimę. Zrobiłam ponad 50 słoików: 24 tradycyjnych ogórków kiszonych, 9 słoików ogórków z przecierem pomidorowym (po raz pierwszy) i 14 słoików ogórków z curry ( również po raz pierwszy). Zrobiłam także 5 słoików z buraczkami. Planuję jeszcze włożyć paprykę do słoików. 
Pomimo domowych obowiązków wcale nie było nudno: dwa razy byliśmy nad morzem, jeździliśmy nad pobliskie jeziorka i na przejażdżki po okolicy. Były żniwa, więc Filipek wypatrywał przeróżne maszyny rolnicze, traktory, kombajny na polach. Robiliśmy mnóstwo zdjęć na łonie natury. Szaleliśmy także na zakupach i wydaliśmy całkiem sporo pieniędzy. Najpierw Romek pomalował całe mieszkanie a następnie kupiliśmy nowe meble do pokoju Filipka, nowe łóżko, żyrandol i firanę. Meble dotarły do nas w kartonach, więc trzeba było samemu je składać i montować. Filipek ma teraz pokój jak z bajki. Przepiękny. Nie mogę się napatrzeć. A największą zmianą, przynajmniej dla mnie, było to, że Filipek teraz ma pojedyncze łóżko a więc nie mogę z nim spać! Na początku żałowałam tego. Ryczałam. Brakowało mi syna u boku. Tak nagle skończył się kolejny etap. On tak szybko rośnie. Jednak Filipek o wiele lepiej zaakceptował tą zmianę niż ja. Na następny dzień mówił, że dobrze mu się spało w nowym łóżku a z mamą źle :)
Kupiliśmy też  nowe meble do kuchni, na które jeszcze czekamy, i zmywarkę. Kupiliśmy 48-calowy telewizor do salonu z Internetem i ławę drewnianą. I najdroższy nasz zakup - samochód. Poprzedni był całkowitym "złomkiem" - jak to mówił Filipuś, nie było w nim ani jednej rzeczy sprawnej a mimo to łezka zakręciła nam się w oku. Nasz nowy samochód jest super. Cieszy nas bardzo klimatyzacja. Jesteśmy w szoku jak przyjemnie nim się jeździ. Sobie też sprawiłam małe przyjemności: mam nowe okulary korekcyjne oraz aparat fotograficzny z wi-fi. Aparat robi rewelacyjne zdjęcia. A Filipkowi sprawiliśmy jeszcze dźwig Brudera.
Jestem już zmęczona upałami, atrakcjami, emocjami. Czekam na jesień. Myślę, że kiedy zacznie się więcej czasu spędzać w domku, wtedy będę miała trochę czasu dla siebie. 
2 lata, 10 miesięcy, 1 tydzień i 3 dni

czwartek, 16 lipca 2015

Zazdrośnik

Gdy szykowaliśmy się do wyjazdu, do St. na zakupy, zauważyłam jak Filipek staje na paluszkach i grzebie rączką w mojej torebce. Myślałam, że chce coś wziąć z torebki a on wrzucił do niej swój portfelik z pieniędzmi. Za swoje pieniążki chciał kupić "tirusia". Od dawna ma hopla na punkcie tirów. W domu ma całą kolekcję tych pojazdów i wciąż sobie je kupuje. I tak było tym razem. Wybrał sobie tira z ogromną przyczepą, takim schowkiem, do którego może chować dużo samochodów. Uwielbia chować tam swoje samochody a potem wyciągać. Ja namawiałam go, żeby kupił sobie ogromną lawetę z autami, bo to zawsze coś innego a on powiedział mi, że tutaj, do przyczepki w tirze, będzie chował auta. Jednak nie upierałam się, bo już nieraz doświadczyłam tego, że Filipek najbardziej jest zadowolony z tego, co sam sobie wybierze. A często jest tak, że to, co ja wybiorę, szybko mu się nudzi. I naprawdę cieszę się, że mu ustąpiłam, bo Filipek jest bardzo szczęśliwy, że ma tego tira. Cały czas bawi się nim. 
Zawsze, kiedy Romek wraca z pracy do domu, Filipek krzyczy i skacze z radości, rzuca mu się na szyję i mocno całuje. Gdy tata wrócił do domu z wypłatą, od razu wyciągnął pieniądze z koperty i dał Filipkowi 100 zł. Wtedy Filipek rzekł do niego: "Dziękuję Romusiu". Potem gdy Romek ubierał go na spacer stale mówił do taty: "kochaniutki jesteś". 
Filipek często mówi: "Jak będę duży, będę spawaczem. Tatuś zostanie w domku a ja pojadę do pracy". 
Kiedy Romek pytał się Filipka, czy tęsknił za nim, gdy był w pracy, Filipek odpowiedział: "Myślałem, gdzie ten tatuś jest". 
W pracy, Romek bardzo tęskni za Filipkiem. Kiedy przyjeżdża do domu domaga się dużo czułości od synka. Często przeszkadza Filipkowi w zabawie (czym wkurza mnie i Filipka), bo chce, żeby synek dał mu buziaka albo go przytulił. Jednak Filipek nie zawsze ma na to ochotę. Mówi wtedy: "Buziaka nie ma. Buziak pojechał pociągiem do Warszawy". A gdy Romek pyta się, kiedy przyjedzie, Filipek odpowiada: "O 12." Po jakimś czasie, Filipek zmienia zdanie i mówi: "Buziak już przyjechał". Któregoś razu, gdy byli z tatusiem na ogródku, Filipek usłyszał, że w mieście gra hejnał. Wtedy zaczął krzyczeć: "Tatusiu, jest 12! Buziak przyjechał!". I szedł do Romka z wydętymi ustkami, bo chciał dać mu całusa. 
Filipek jest bardzo zazdrosny o mnie. Gdy widzi, że Romek mnie przytula albo całuje, złości się. Krzyczy do Romka: " Zostaw! Moja mamusia! Be buziak!" albo rzuca wszystkie swoje zabawki i szybko biegnie do mnie, żeby mnie mocno przytulić, z całych sił. Innym razem, gdy ma ciut lepszy humor, mówi: "Romuś, możesz dać mamusi buziaka, ale malutkiego". I tylko przygląda się i pilnuje, czy rzeczywiście buziak jest mały. W razie co, interweniuje ;)
2 lata, 8 miesięcy, 3 tygodnie i 1 dzień

wtorek, 30 czerwca 2015

Nasze drugie wakacje w trójkę!

Wczasy bardzo nam się udały. Oderwaliśmy się od codzienności, od problemów. 
Odpoczęliśmy. Przeżyliśmy wiele radosnych chwil. Uwielbiam jeździć na wakacje z moim kochanym synkiem. Z nim to wszystko tak głębiej się przeżywa. Jakby pierwszy raz coś się widziało, słyszało. Mamy wiele cudownych wspomnień.
Pogodę mieliśmy udaną. Nie było gorąco, ale też nie było zimno. W prognozie pogody zapowiadali, że cały tydzień będzie deszczowy, ale na szczęście tylko w nocy padało a więc w dzień mogliśmy spędzać czas na świeżym powietrzu. A ostatnie dwa dni były bardzo upalne i to w zupełności wystarczyło nam, żeby nacieszyć się leniuchowaniem na plaży.
Filipek bardzo nie mógł doczekać się podróży pociągiem. Zastanawiał się, czy będziemy jechali żółtym pociągiem, czy czerwonym. Kiedy staliśmy na stacji, przejechał koło nas, bardzo szybko, pociąg pośpieszny. Zrobił mnóstwo hałasu. Filipek przestraszył się. Zmartwiłam się, że będzie bał się jechać pociągiem, że rozpłacze się. Wkrótce nadjechał nasz pociąg. Weszłam z Filipkiem i posadziłam go na swoich kolanach, gdyż nie było miejsca. Filipek siedział spokojnie, ani drgnął. Tylko oczami kręcił w jedną i drugą stronę. Rozglądał się. Kiedy zapytałam się, czy podoba mu się w pociągu cichutko szepnął: "nio". Za kilkanaście minut mieliśmy przesiadkę. W drugim pociągu Filipek rozkręcił się. Siedział przy oknie i zachwycał się widokami. Zadawał mnóstwo pytań. Przez całą drogę nie przestawał mówić. Filipek doskonale wiedział, jakie rzeki mijamy. A kiedy przejeżdżaliśmy przez miejscowość G. powiedział, że tu się urodził. To była pierwsza w życiu podróż Filipka pociągiem.
W hotelu wspominałam, jak wyglądały nasze pierwsze wczasy z Filipkiem i doszłam do wniosku, że były bardzo stresujące. Największym zmartwieniem było to, że posiłki w hotelu podawane były w godzinach, w których Filipek ucina sobie drzemkę. A więc trzeba było dużo wcześniej wracać do hotelu, wcześniej kłaść go spać a potem budzić do posiłku. A obudzone dziecko to złe dziecko. Poza tym hałasy. Filipek spał bardzo czujnie. Często było tak, że byle co, zaraz go budziło. A teraz wszystko było tak zupełnie na luz. Filipek jest już teraz taki duży. Wszystko zrozumie. 
Śmieszne było to, że w zeszłym roku, Filipek nie zbliżał się do morza bliżej niż pięć metrów. Z daleka podawał tacie wiaderko, żeby nalał mu wody a potem szybko uciekał od morza.
Teraz było zupełnie inaczej. Filipek nie bał się morza. Wchodził do morza, moczył nóżki, uciekał, gdy zbliżała się fala. Było przy tym mnóstwo emocji, pisku, radości i śmiechu. A nawet sporego zaskoczenia, kiedy znienacka, zmoczyła nas duża fala. Czasami Filipek czuł się nawet zbyt pewnie i wbiegał do morza nie trzymając mnie za rękę. Ale na to mu nie pozwalałam. Kiedy Romek napełnił mu wiaderko wodą, siedział grzecznie z tym wiaderkiem przez godzinę i mył swoją koparkę. Jakby dziecka nie było. Na plaży z tatą budował tunel z piasku a ze mną zbierał kamyki i muszelki na pamiątkę. Dużo spacerowaliśmy po miasteczku. Chodziliśmy do różnych kafejek na gofry i gorącą czekoladę a także byliśmy na wystawie prac malarskich w domu kultury. Kupiliśmy Filipkowi: klapki na lato, kilka
książek, kolorowanki, naklejki, jednego tira z lawetą drugiego z przyczepą, pistolet z bańkami i wiaderko z łopatką, szpadelkiem, foremkami i konewką.
Posiłki jedliśmy w naszym hotelu. Śniadania mieliśmy o godzinie 9.15 a obiady o 14.15. Filipek uwielbiał chodzić na posiłki, ponieważ jeździliśmy na stołówkę windą. Biegał więc do windy i naciskał przyciski. Wiedział, który przycisk nacisnąć, żeby zjechać na parter a który, żeby dotrzeć na nasze piętro. Gdy już wychodziliśmy nie oszczędzał pozostałych przycisków. 
Z posiłkami nie było żadnego problemu. Filipuś jadł wszystko, co mu podałam. A wiele potraw jadł po raz pierwszy. Śniadanie było w formie bufetu. Można było częstować się tym, na co ma się ochotę. A na stole było dosłownie wszystko: surówki warzywne, jajka, sery i pomidorki, ogórki, papryczki a także wędliny, kiełbaski, szyneczki. Obiad składał się z dwóch dań. Na pierwsze zawsze była podawana zupa a na drugie codziennie coś innego. Filipek spróbował wiele nowych potraw i tak bardzo mu posmakowały, że jadł i jadł, aż bałam się, że pęknie. I teraz nie mam innego wyjścia - muszę nauczyć się gotować niektóre potrawy w domu.  
Nie ukrywam, że martwiłam się, co teraz będzie z Filipka siusianiem, bo to nowe miejsce, nowe wrażenia, mógł zapominać zawołać a poza tym toaleta nie zawsze była blisko. Miałam obawy, że gdy windą zjedziemy na parter do stołówki a on zachce siku to nie zdążymy dojechać na nasze piętro i pójść do pokoju, aby on zrobił siku, ponieważ to za duża odległość. Jednak zawsze było tak, że zrobił siku tuż przed wyjściem do jadalni. Namawiałam go, żeby zrobił teraz siku, ponieważ tam nie będzie nocniczka i słuchał mnie. Usiadł i zawsze zrobił siku przed wyjściem. Potem, na spacerze, w mieście czy na plaży, zawsze wołał, kiedy chciał siku. Ani razu nie zapomniał się. Jedynie do pociągu założyłam mu pieluszkę, bo przecież nie pójdę z nim do toalety w pociągu. I nawet w pociągu, gdy chciał siku wołał. Tłumaczyłam, żeby zrobił w pieluszkę, ale i tak bardzo źle się z tym czuł. Gdy tylko dojechaliśmy na miejsce zdjęłam mu pieluszkę.
Byliśmy także na placu zabaw. Filipek zaczął biegać po nim jak szalony. Takiego dużego placu zabaw to jeszcze nie widział. Biegał z jednego końca placu na drugi. Wszystko musiał wypróbować, obejrzeć. Wszędzie musiał wdrapać się, pobujać czy zjechać. Poznał także tira na którym jeździł w zeszłym roku i tym razem nie mógł przejść koło niego obojętnie. Wrzucał dwa złote do środka i jeździł nim.
Pewnego wieczoru zadzwoniła do Filipcia babcia. Filipek  szczegółowo zdawał jej relacje z naszego pobytu. Opowiadał, że kupił sobie "tirusia" czarnego, że w morzu są boje: żółte i czerwone, że płynął statek i chyba paliwo skończyło się, bo zatrzymał się na morzu i stał, że widział dużą karuzelę, ale on bał się bujać. Pytał się też babci, co robi Dzióbek (nasz piesek) i prosił, żeby babcia opiekowała się nim.
Po pierwszej nocy w hotelu, kiedy Filipek obudził się, chciał iść na nasz ogródek. Zapomniał, gdzie jesteśmy. Coś mu się pomyliło albo tęsknił. Jednak potem, Filipuś wcale nie chciał wracać do domu.  Mówił: "Nie do domu! Dom be! Nad morze!". I gdy zasypiał pytał się jeszcze, czy jutro idziemy nad morze. Niestety, kąpiel w morzu skończyła się chorobą. Filipek strasznie kaszle, jest osłabiony, często budzi się w nocy i płacze. Bierze antybiotyk. 
2 lata, 8 miesięcy i 6 dni






piątek, 19 czerwca 2015

O jajkach i o tatusiu

Moja mama kupiła Filipkowi nakładkę na toaletę. Filipek bardzo ją polubił. Zawsze to coś nowego. Wcale nie bał się usiąść tak wysoko na toaletę, choć miał przez nią małe zmartwienie. Gdy siedział na toalecie, trzymał rączką swoje jajka. Zapytałam się, dlaczego tak trzyma się za jajka a on odpowiedział, że boi się, że wpadną do toalety :)
Kiedy gotowałam obiad, Filipek przybiegnął do mnie do kuchni i zapytał się mnie: "Mama kupisz mi dźwig?" Odpowiedziałam: "Wszystko ci kupię". A on na to: "Nie wszystko! Tylko dźwig!".
Na placu zabaw, gdy Filipek wspina się po linkach na zjeżdżalnie, zawsze zdąży uprzedzić moje słowa i mówi: "Mamusia, uważam na siebie".
Kiedy Romek przyszedł z pracy miał już obiad podany na stole. A Filipek zaczął go wołać: "Tatuś, chodź masz obiad na stole! Chodź szybko, bo wystygnie!". I zachęcał go, żeby jadł: "Co tam tatuś masz smacznego?". Podczas posiłku Filipek zdawał tacie relacje z całego dnia. Opowiadał, że był z mamusią w parku, że dzieci nie było, że później poszliśmy na ryneczek a on zbierał kamyki. A potem zrobiło się zimno i przyszliśmy do domu. Wszystko już synek opowie. 
Wieczorem, wołał Romka: "Tatusiu, chodź mnie przykryć". Kiedy Romek przyszedł do niego, synuś powiedział: "Tatusiu jutro jedziemy do St. kupić tirusia".
Kiedy rozmawialiśmy, że niedługo kupimy nowy samochód, bo nasz jest już stary i psuje się, Filipek podpowiedział nam: "A może dać do mechanika?"
Gdy byliśmy w mieście, Filipek chciał zejść po schodach. Jednak schody były zdemolowane i Romek powiedział mu, że tędy nie pójdą, ponieważ schody są "zepsute". A Filipek odpowiedział: "Wszystko jest zepsute: schody są zepsute, tatusia auto zepsute".
Filipek mówi, że: "Pana siwe auto jest brzydkie. Tatusia auto jest ładne". Choć nasz samochód to już totalny złom. Dlatego śmiejemy się z tego. 
Jutro jedziemy na długo oczekiwany urlop nad morze. Filipek odliczał dni już od trzech tygodni. Nie może doczekać się wyjazdu tym bardziej, że będziemy jechali pociągiem. Zastanawia się, czy będziemy jechali niebieskim czy żółtym pociągiem. Pogoda chyba nam nie dopisze. Ma być pochmurno, ale przynajmniej, żeby nie padało. Wtedy ciepło ubierzemy się i będziemy spacerowali po plaży. 
2 lata, 7 miesięcy, 3 tygodnie i 5 dni

wtorek, 9 czerwca 2015

Mały Romuś

Pewnego dnia Filipek zjadł zupę a nawet poprosił o dokładkę a potem poszedł bawić się do swojego pokoju. Po chwili przyszedł do kuchni i powiedział: "Mama jestem głodny". Byłam w szoku, bo dopiero co zjadł zupę a poza tym nigdy z jego ust nie padły słowa, że jest głodny. Jednak za chwilę dodał: "Daj ciasto". A na jego twarzy dostrzegłam skrywany uśmiech i dołeczki na policzkach. I wszystko stało się jasne.
Niedawno upiekliśmy z Filipkiem pyszne ciasto z rabarbarem. Filipek wrzucał margarynę do miski, sypał mąkę i cukier, układał rabarbar. Był zachwycony. Uwielbia pomagać mi w kuchni. Jednak w sprzątaniu swojego pokoju to sobie odpuścił. Kiedyś wszystko odkładał na miejsce, sprzątał klocki, równiutko układał samochody na półce a ostatnio wcale nie chce mu się sprzątać. Denerwuje się, jak odkładam jakąś rzecz na miejsce. Chociaż teraz i tak za bardzo to nie bałagani, ponieważ dużo czasu spędzamy na dworze. Dużym plusem jest to, że sam ładnie bawi się a ja mogę spokojnie przygotować obiad, czy posprzątać mieszkanie. Nie przeszkadza mi, gdy chcę pozamiatać czy posprzątać w salonie.  
Za to Filipuś dużo pomaga mi na działce. Siał ze mną warzywa i trawę, sadził drzewko. Codziennie nosi wodę w konewce z rzeczki i podlewa moje kwiatki. Uwielbia nasz ogródek. Grzecznie bawi się w piaskownicy, jakby go nie było. Robi wszystkim kawę z piasku, piecze ciasto, bawi się w sklep. Kiedy chcę iść z nim do parku, do dzieci, woła: "be park", ponieważ chce iść na ogród.
Niedawno, pierwszy raz w życiu, umył tacie samochód. Od taty dostał wiadro z wodą i pianą, dużą gąbkę i mył samochód. Umył nawet koła ;)
Każdy dzień rozpoczynamy leniwie. Gdy obudzimy się, jeszcze przez godzinę leżymy w łóżku. Kiedy tak leżałam a Filipek jeździł po łóżku tirami i miał mało miejsca na swoje pojazdy powiedział: "Mama idź gotuj obiad".
Filipek ostatnio nauczył się, we wszystkim, zrzucać winę na tatę. Na przykład, kiedy myje ręce w łazience i rękoma brudzi zlew mówi, że tata tak robi. Gdy obudził się rano i nie miał jednej skarpetki na nóżce powiedział, że tata wyrzucił. Kiedy wrzucił śrubokręt do swojej betoniarki i nie mógł go wyciągnąć powiedział, że: "tata Romek tam wrzucił". I dokładnie pokazywał, jak rzekomo tata to zrobił. Często powtarza: "Tata źle mówi. Mama dobrze". Jednak Filipuś mówi tak przekornie, w żartach, ale tak naprawdę to jest bardzo za tatą. Codziennie pyta się, gdzie jest tata, co robi i czeka, aż przyjedzie z pracy. Na ogródku: "Filipuś robi kawę dla tatusia. Jak przyjedzie z pracy"[to wypije], czy na spacerze zbiera kwiatki i mówi: "To dla tatusia". Jest zapatrzony w niego. Gdy Romek dzwoni do nas z pracy, Filipek pyta się go: "Tatuś spawasz? Ja też będę spawaczem". Wszystko co robi, robi "jak tatuś". Nawet o sobie mówi: "Be Filipuś! Jestem mały Romuś".
2 lata, 7 miesięcy, 2 tygodnie i 2 dni

piątek, 29 maja 2015

Nocnik

Jeśli chodzi o naukę korzystania z nocnika to u nas jest to długa historia. Już w zeszłym roku, latem, chciałam odpieluszkować Filipka. Po ponad miesiącu ciężkiej pracy pojawiły się efekty. Filipek w końcu zaczął robić siusiu na nocniczek. Pisałam o tym [tu] i [tu]. Potem nastała jesień. Bałam się, że Filipkowi zmarznie tyłek bez pieluszki, że zdarzy się wpadka na dworze i przeziębi się. Wtedy, na jesień, znów zaczęłam zakładać pieluszkę. I to był błąd.
W lutym tego roku, ponownie zaczęłam uczyć Filipka korzystania z nocnika i niestety trzeba było zacząć uczyć go wszystkiego od nowa. Filipek moczył się i moczył przez dwa miesiące(!), zanim zrozumiał o co chodzi. Już czasami traciłam cierpliwość. Często słyszałam opinie, że jak dziecko będzie miało 2,5 roku to w tydzień nauczy robi się do nocnika. Okazało się to nieprawdą. To jest bardzo trudna lekcja i nie przyspieszy się tego w żaden sposób!
Już od ponad miesiąca nie było żadnej wpadki w domu! Filipek nawet nie informuje mnie, że chce siku tylko sam biegnie i siada na nocnik. Gdyby w nocniku nie grała muzyka, nawet nie wiedziałabym, że zrobił siku. Myślę, że trwało to tak opornie dlatego, że w domu chodził w majteczkach a na spacer zakładałam mu pieluszkę. Filipek był więc zdezorientowany. Nie wiedział, kiedy może sikać bez konsekwencji, że zamoczy się a kiedy nie. 
Mimo, że w domu już od dawna nie było wpadek, jednak na spacer jeszcze przez długi czas zakładałam mu pieluszkę. Bałam się, że posika się na dworze i zmarznie. Dopiero od tygodnia albo dwóch, kiedy zrobiło się cieplej, zaczęłam na dwór ubierać mu majteczki. Filipuś bardzo ucieszył się, że ma majteczki a nie pieluszkę. Za pierwszym razem, kiedy na dworze był w majtkach ładnie zawołał, że chce siku. Za drugim razem, byliśmy u mamy. Była u niej też moja siostra i brat. Wtedy Filipek zmoczył spodnie cztery razy. Nie nadążyłam go przebierać. Miał za dużo wrażeń, za dużo działo się i dlatego zapominał się. Potem, przez kolejne dni, chodziliśmy do nas na działeczkę. Tam zabierałam ze sobą całą torbę spodni na przebranie, na w razie co, i ani razu Filipek nie posikał się. Woła kiedy chce siku, ale i tak trzeba często mu o tym przypominać. A kiedy idziemy na spacer, specjalnie pytam się go, czy chce, żebym założyła mu majteczki czy pieluszkę a on krzyczy: "be pieluszka!".  
2 lata, 7 miesięcy i 5 dni

sobota, 23 maja 2015

Menu Filipka

Bardzo często rodzice narzekają na brak apetytu u dziecka. Mi ten temat jest zupełnie obcy. Filipek je wszystko, co mu przygotuję. Wszystko bardzo mu smakuje. A jeśli podam mu jakieś nowe danie, nie może doczekać się, żeby spróbować, co to jest. Pokazuje palcem jedzenie i mówi: "Mama daj to". Od około pół roku, muszę gotować dwa obiady dziennie, bo miałam wrażenie, że przekąski typu jabłko, banan czy jogurt przestały mu wystarczać. Filipek jest bardzo żywym, energicznym dzieckiem dlatego ma większe zapotrzebowanie na kalorie, bo i tak wszystko bardzo szybko  spala.  
I tak wygląda menu mojego synka: 
Na śniadanie Filipuś uwielbia: parówki Drobimex (zje nawet cztery), kiełbaskę smażoną na patelni, kabanosy, jajecznicę z szynką i ze szczypiorkiem, kanapki z jakąś wędlinką lub z pomidorkiem i ogórkiem, żółty ser, kanapki z twarożkiem Turek, tzw."teletubisie" tj. chleb maczany w jajku podsmażony na patelni.
W południe koniecznie musi być zupka. Filipek uwielbia: ogórkową, pomidorową z ryżem i rosół. Lubi także barszcz czerwony z kartofelkami i z jajkiem, krupnik, kalafiorową i jarzynową.
Drugi obiad mamy między 15. a 16. Najczęściej wtedy podaję kartofle z mięskiem i ogórkiem kiszonym lub ostatnio z mizerią. Filipek uwielbia: kotlety mielone, kotlety schabowe, łopatkę w sosie pieczeniowym, pieczone pałki z kurczaka. Na drugie danie również bardzo często robię: naleśniki z twarogiem, racuchy drożdżowe, placki ziemniaczane, kopytka. Filipek także bardzo chętnie zje gołąbki, pierogi ruskie lub kiełbaski z grilla. Nie wiem, czy jeszcze czegoś nie pominęłam... :)
Na podwieczorek zawsze je owoce: jabłka, gruszki, banany lub inne owoce sezonowe: mandarynki, truskawki albo jogurt. 
Kolację mamy o 19. Najczęściej Filipek zjada rogala z makiem i masełkiem, tosty z serem, jajka na twardo albo to, co na śniadanie: kanapki z szynką lub warzywami.
Na spacery również muszę coś wziąć ze sobą do jedzenia np: suchą bułeczkę, jogurt lub jakiś owoc. 
Na śniadanie i kolację Filipek pije herbatę z cytryną a w ciągu dnia wodę. Na podwieczorek często podaję kakao. Nie daję mu żadnych soków owocowych, bo więcej tam chemii niż zdrowia chyba, że własne przetwory. Tak samo nie je żadnych słodyczy. Ewentualnie, raz w miesiącu, upiekę ciasto. 
Ja sama jestem wybredna jeśli chodzi o jedzenie. Dużo potraw nie jem. Tym bardziej jestem dumna z synka, że jemu wszystko bardzo smakuje i, że nie boi się próbować nowych potraw. 
2 lata, 6 miesięcy, 4 tygodnie i 1 dzień

czwartek, 14 maja 2015

Uśmiechnij się

Pewnego razu, siedziałam smutna i karmiłam Filipka. Wtedy Romek zaczął nucić piosenkę: "Uśmiechnij się. Nie martw się". Później, kiedy pojechaliśmy na działkę, nagle Filipek zaczął śpiewać: "Mamusiu - uśmiechnij się. Nie martw się". Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Synuś zawsze umie mnie rozbawić. Teraz często mówi do mnie ten tekst.
Kiedy prosiłam Romka, żeby podrapał mnie po plecach, zaczął on marudzić, że nie, bo mu będzie nie wygodnie. Wtedy, Filipek nagle zerwał się z podłogi, podniósł mi piżamę do góry i podrapał mnie po pleckach :) Już nie muszę prosić o nic Romka. Synuś zawsze przyjdzie mi z pomocą.
Ostatnio, syn zaplanował sobie, że: "Filipuś idzie jutro do szkoły. Będzie grał w piłkę i czytał o tirusiach".
Któregoś wieczoru, synek powiedział do mnie: "Ładna jesteś Magdaleno". Myślałam, że umrę ze śmiechu. Skąd on wie, że mam na imię Magdalena???! Wszyscy mówią do mnie Magda lub Madzia a tu on nagle wyskoczył z Magdaleną :)
Filipek poprosił mnie, żebym kupiła mu żółty ciągnik. Zdziwiłam się, że chce żółty, bo od dawna mówił o zielonym. Zapytałam się go, czy na pewno chce żółty ciągnik a nie zielony na co on odpowiedział: "Zielony tata kupi a mamusia żółty". Taki mały a już bardzo sprytny. 
Kiedy szliśmy w odwiedziny do prababci, Filipek zauważył, że babcia posadziła kwiaty na balkonie. Powiedział: "Ładne babcia Hela ma czerwone kwiatki na balkonie".
2 lata, 6 miesięcy, 2 tygodnie i 6 dni

środa, 6 maja 2015

Nie mogę zajść w ciążę

Jestem załamana i zrozpaczona. To już dziesięć miesięcy starań o dzidziusia i nic. Nie mogę zajść w ciążę. Nie wiem co się dzieje. Dlaczego? Czy to moja wina, czy może męża? Zdrowo odżywiam się, prowadzę aktywny tryb życia. On też... A jednak ciągle nam nie wychodzi! Kiedy staraliśmy się o Filipcia udało się nam za trzecim razem a teraz... Masakra! Co mogę jeszcze zrobić, żeby w końcu udało nam się?!! 
Filipek jest już taki duży, "odchowany". Nawet nie wiem, kiedy minęło te dwa i pół roczku. Mam wrażenie, że nie zdążyłam nacieszyć się jego niemowlęctwem. Nigdy wcześniej nie zajmowałam się takim maleństwem i bałam się, żeby czasem nie zrobić mu krzywdy. Dlatego też czekałam, aż Filipek będzie większy, aż zacznie przesypiać noce, aż zacznie chodzić. A teraz bardzo tęsknię za tamtym okresem. 
Pragnę jeszcze raz zostać mamą i na nowo to wszystko przeżywać. Chcę trzymać na rączkach dzidziusia, głaskać po malutkiej główce, całować małe stópki, wpatrywać się w bezbronną, niewinną buźkę. Ale teraz chcę to przeżywać tak na spokojnie, radośnie, delektując się bliskością w każdej minucie i sekundzie. 
Bardzo zależy mi, aby Filipuś miał rodzeństwo. Wiem, że byłby troskliwym i opiekuńczym bratem. Miałby towarzysza życia i zabawy. Jestem przekonana, że byłby szczęśliwszy. Kiedyś zależało mi, żeby różnica między dziećmi nie była większa niż trzy lata a teraz to nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Modlę się, żeby w ogóle Filipek miał braciszka albo siostrzyczkę!!!
2 lata, 6 miesięcy, 1 tydzień i 5 dni

piątek, 1 maja 2015

Filipuś ma dużo pracy

Niedawno nasz tatuś obchodził urodziny. Z tej okazji nauczyłam Filipka śpiewać "Sto lat". Filipkowi słowa i rytm bardzo się spodobały. Przez cały tydzień wołał tatę, bo chciał zaśpiewać mu "Sto lat". Potem wymyślił wiele wersji tej piosenki. Śpiewał: "Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam. A kto? Tata Nomek, Filipuś i mama Adzia".
W dniu urodzin pojechaliśmy do miasta na pizzę i na zakupy. Do dużego pokoju kupiliśmy narożnik z możliwością spania. Od dawna marzyliśmy o dużym łóżku takim, w którym moglibyśmy w weekendy spać we trójkę. Nowy narożnik okazał się bardzo praktyczny: duży, mięciutki i bardzo wygodny. Nie to, co nasza czarna skóra. Poza tym ma ogromne oparcie, dzięki któremu, podczas wygłupów, Filipek nie uderzy się głową o ścianę. Filipekowi narożnik bardzo spodobał się. Cały czas powtarzał: "ładne łóżko", "duże łóżko". Skakał i skakał na nim. Kupiliśmy też nową kołdrę oraz komplet pościeli, nowe poduszki dekoracyjne i koc. Na koniec zajrzeliśmy do sklepu z zabawkami, żeby synek wybrał coś dla siebie. Filipuś upatrzył sobie "tirusia" a mama kupiła mu jeszcze śmieciarkę. To nasza mała tradycja - zawsze, gdy jesteśmy w mieście, idziemy do sklepu z zabawkami, żeby coś kupić Filipkowi, bo w naszym miasteczku nie ma z czego wybierać a poza tym zabawki są marnej jakości. Filipek był bardzo szczęśliwy.
Codziennie, już z samego rana, synek zapowiada, że: "Filipuś ma dużo pracy na ogrodzie". I praktycznie, całe dnie spędzamy na działce. Do domku przyjeżdżamy tylko zjeść i znów jedziemy na działkę. Kiedy palimy grilla to cały dzień urzędujemy na działce. Mamy posiane już prawie wszystkie warzywa, posadzone nowe krzaki ozdobne i piękne kwiatki. Romek upiększa naszego grilla z kamienia i szopkę. Ja wyrywam chwasty wokół drzewek, pnączy, maluję płotek. A Filipuś bardzo grzecznie bawi się.  Z domu wziął sporą część swoich zabawek. I ciężko pracuje: kopie doły, rozsypuje piasek, zamiata chodnik, zbiera kamienie, podlewa koneweczką kwiatki. Spacerujemy też nad rzekę. Filipek rzuca do wody kamienie. Kiedy raz przechodziłam przez mostek mówił: "Mamusia uważaj! Nie wpadnij!". Filipek również bardzo ładnie bawi się z dziećmi u sąsiadów. Jego kolega ma 5 lat a koleżanka ok. 8. Filipek wcale nie wstydzi się dzieci. Zagadałby je na śmierć. Kiedy chcemy wracać do domu, synuś denerwuje się i mówi: "Filipusia dom jeśt be!" Kiedy zaś jemy kolację, Filipek jest tak zmęczony, że nawet nie ma siły zjeść całej kolacji. Ostatnio, podczas kolacji, bardzo marudził, płakał, krzyczał, rzucał jedzeniem, aż kazałam Romkowi przestać go karmić. Po chwili, gdy Filipek uspokoił się, zaczął mówić do mnie: "Mama, ładny jest tatuś" a po chwili pobiegł do kuchni, do Romka i zaczął go przepraszać za swoje zachowanie! Mówił: "Tatuś psieplasiam. Psieplasiam. Psieplasiam" i rzucił się Romkowi na szyję i bardzo mocno go przytulał. 
2 lata, 6 miesięcy i 1 tydzień

niedziela, 12 kwietnia 2015

O Filipusiu, świętach i o nowym koledze

Nie Filip, nie Filipek tylko Filipuś - tak każe na siebie mówić. O sobie samym mówi w trzeciej osobie np: "cio tam Filipuś ma?", "cio tam Filipuś robi?", "Filipuś buduje tirusia", "Filipuś jedzie daleko", "Filipuś jeśt mechanikiem", "Filipuś ma duzio placy", "Filipuś nie ma czasu". Do nas również zwraca się pieszczotliwie. Rzadko powie: "mamo", zazwyczaj mówi: "mamusiu" a na Romka "tatusiu" czasami: "mamo Adziu" lub: "tata Nomek".
Filipek bardzo często nas komplementuje. Do Romka ostatnio powiedział: "Tata ładny jesteś", gdy zauważył moją nową torebkę mówił: "ładna torba", a kiedy na mieście minęła nas elegancka kobieta powiedział: "ładna pani". Innym razem dostrzegł, że "ładne pani ma bucki" i że "ładny wujek Arti".
Od kilku tygodni, Romek dojeżdża do pobliskiego miasta na szkolenie. Zanim kupił bilet miesięczny, codziennie wołał ode mnie pieniądze na bilet jednorazowy. Aż któregoś wieczoru Filipek przyniósł Romkowi swoje pieniądze i powiedział: "masz tatuś".
Ostatnio mówi, że: "tatuś jeśt be, bo nie bawi się autami z Filipusiem", chociaż nie wiadomo, ile mógłby się z nim bawić to i tak, tak mówi. A gdy jestem w kuchni i gotuję obiad, przybiega do mnie i mówi: "mamusia odpocznij". Chce, abym położyła się w pokoju na łóżku i przygadała się, jak Filipek bawi się samochodami. Na ogrodzie cały czas obdarowuje mnie kwiatkami. 
Filipek po raz pierwszy w życiu malował jajka do święconki. Był bardzo zaangażowany i szczęśliwy. Na drugi dzień poszliśmy do Kościoła poświęcić święconkę. Filipek miał swój malutki koszyczek z kogutkiem a ja swój. Dzielnie niósł go całą drogę. W Kościele byliśmy dwadzieścia minut przed czasem. Trochę martwiłam się, jak Filipek wysiedzi tyle czasu w jednym miejscu. Jednak wszystko było w porządku. Filipek siedział ze mną grzecznie w pierwszej ławce. Był bardzo zaciekawiony tym, co się dzieje. W pierwszy dzień świąt przyjechał do nas szwagier z żoną i dzieciakami. Pomimo tego, że mamy z nimi mały kontakt, gdyż mieszkają daleko, Filipek nie mógł doczekać się ich. W kółko powtarzał, że przyjedzie ciocia Asia i dzieci, że J. jest taki duży (ma 6 lat), a K. (1,5 roku) jest taki malutki. Trochę Filipek wstydził się ich, ale nie było tak źle. Ładnie bawił się z J., rozwiązywał zagadki zadane przez wujka. Dał dzieciom w prezencie piękne samochody. Starszy kuzyn bardzo imponował mu. Stale przyglądał mu się, naśladował go i powtarzał po nim słowa.
Gdy jest piękna, słoneczna pogoda, spędzamy czas na działce. Filipek bierze z domu jakieś zabawki, a to "tirka" albo traktor i grzecznie bawi się w piaskownicy. Rozpoczęliśmy już sezon grillowy i Filipkowi bardzo posmakowała kiełbaska z grilla (zjadł dwa pętka) oraz chlebki. Koło nas ma działkę młode małżeństwo z dwójką dzieci. Kiedy Filipek zobaczył tam chłopczyka, zaczął go wołać: "Chłopćiku chodź się bawić! Chodź się bawić!" Tamten chłopczyk szybko schował się, ale za moment wyszedł jego tata i zaprosił Filipka do nich. A Filipek poszedł jakby znał ich od dawna. Zdziwiłam się, że Filipek nie miał żadnych oporów, nikogo nie wstydził się ani nie bał się, gdyż przez całą zimę, nie miał kontaktu z dziećmi. Okazało się, że Hubert skończył pięć lat a od dwóch chodził do przedszkola, ale i tak bardzo wstydził się Filipka. Filipek cały czas mówił do niego: "Chłopćiku, cio to jeśt? Chłopćiku, zobać" a tamten nic się nie odzywał. Filipek gadał i gadał, zagadałby go na śmierć a chłopczyk tylko cichutko bawił się w piasku. Ale to dobrze, że Hubert jest taki grzeczny i spokojny, bo nie muszę bać się, że zrobi Filipkowi krzywdę. Na następny dzień, jak tylko Filipek zobaczył, że Hubert przyszedł na działkę, natychmiast pobiegł do nich. Za Filipkiem poszła do sąsiadów prababcia. Po jakimś czasie, prababcia wróciła sama a ja zapytałam się jej, gdzie jest Filipek. Na to babcia, że został, nie chciał iść. Po jakimś czasie poszłam po niego a on mówił: "mama jeście nie". Tak mu tam spodobało się.
2 lata, 5 miesięcy, 2 tygodnie i 5 dni

sobota, 21 marca 2015

Na działce

Przez kilka dni pogoda była prawdziwie wiosenna, więc cały czas spędzaliśmy na dworze. Zaczęliśmy robić porządki na działce. A pracy mamy mnóstwo, ponieważ działka była strasznie zaniedbana. Przez kilka lat nikt się nią nie zajmował. Dopiero my, w zeszłym roku, zaczęliśmy trochę na niej pracować, ale i tak późno, bo pod koniec lata, ponieważ wcześniej mieliśmy inne sprawy na głowie a poza tym nie mieliśmy planu i pomysłu na nią. Teraz działamy już prężnie.
Zaczęliśmy od porządków w szopce. Romek  powyrzucał niepotrzebne graty, spalił stare deski. Od nowa zbudował dach altanki i przekopał ogród. Filipek posiał trawę. Pomiędzy krzewami i kwiatami, Romek położył folię ogrodniczą a na niej wyłożył kamienie, które zbieraliśmy na polu. Teraz zielsko nie będzie rosło. W między czasie Romek rozpoczął budowę grilla z kamienia. Oprócz tego planuje ulepszyć szopkę, zrobić dużą, drewnianą huśtawkę dla Filipka i nową piaskownicę. Tak więc pracy mamy sporo, ale gdy przyjdzie lato to nie będziemy mieli co robić, tylko będziemy odpoczywać i robić przetwory warzywno-owocowe. I tak kilka dni spędziliśmy na działce. A Filipek bardzo grzecznie bawił si. W piaskownicy robił babki z piasku. Bawił się betoniarką i nowym ciągnikiem. Sprawdzał: "co tam tata robi?" A gdy wracaliśmy z działki, był cały czarny jak Murzynek Bambo. Wieczorem, kiedy kładłam go spać, tak sobie jeszcze myślał o tym ogrodzie i mówił: "Jutlo Filipek ma dużo pracy". I zasypiał z wiaderkiem i z łopatką.
Wieczorami jeździliśmy na wycieczki do lasu, ponieważ chcieliśmy pokazać Filipkowi sarenki a tu dziecko samo nam pokazało. W pewnym momencie, Filipek zapytał: "Mama cio tam?" Obejrzeliśmy się za siebie, żeby dojrzeć, co Filipek nam chce pokazać a za nami było stado sarenek :)
Od babci i dziadka Filipek dostał duży, czerwony ciągnik na pedała i z przyczepką. Jest nim bardzo zachwycony. Umie już odczepić i przyczepić przyczepkę. Opanował kierowanie, ale jeszcze musi nauczyć się pedałować, wtedy to dopiero będzie się cieszył.
Chyba jeszcze nie pochwaliłam się, że od miesiąca zaczęłam biegać. Znalazłam fajną trasę - w szczerym polu. Co prawda, na początku bałam się tam chodzić. Tylko patrzyłam i nasłuchiwałam, czy jakiś dzik zaraz z lasu nie wyskoczy, ale na szczęście spotykam na swej drodze tylko sarny, jelenie i piękne ptaki. Wokół mam ciszę, spokój i piękne widoki, jak w rezerwacie przyrodniczym lub w filmach. Tam mogę wyciszyć się, zastanowić się nad wszystkim, zostawić za sobą złe emocje. Muszę porobić zdjęcia, tylko na razie aparat jest w naprawie. Mam nadzieję, że wkrótce umieszczę tutaj fotorelacje. 
Powrót do biegania był ciężki. Na początku nie byłam w stanie przebiec zbyt wiele. Czułam się jak słoń. Teraz idzie mi coraz lepiej, ale jeszcze nie ma co chwalić się wynikami. Daleko mi do mojej dawnej formy. Trochę martwię się, jak dalej będzie z biegami, czy będę miała na to czas, ponieważ od poniedziałku Romek będzie jeździł na szkolenie i nie będę miała jak się ruszyć bez Filipka. Mam nadzieję, że będzie wracał wcześnie, zanim się ściemni, wtedy będę chodziła. 
2 lata, 4 miesiące, 3 tygodnie i 4 dni

niedziela, 15 marca 2015

Wiersze. Pieścioszek

Wieczorem, kiedy to Filipek powinien być zmęczony, nie wiadomo skąd, wstępuje w niego jakaś nowa fala energii i mocy. Synuś chce być w centrum uwagi: biega, tańczy, skacze, wygłupia się i nas rozśmiesza. Nic nie jest w stanie go powstrzymać ani zmusić do tego, żeby posiedział w jednym miejscu dłużej niż parę sekund. A wczoraj tak sobie fikał i... recytował wierszyki(!): "Biedroneczko, leć do nieba", "Jedzie pociąg z daleka", "W pokoiku na stoliku". Jak się potem okazało, Filipek zna już wiele wierszy na pamięć! Kiedy czytam mu jakąś książeczkę i przerywam w połowie zdania on potrafi dokończyć zdanie. 
Synek zna już swoje nazwisko. Choć jest długie, bo aż 5- sylabowe i skomplikowane, ale już prawie udaje mu się je powtórzyć :) Zna też nazwę miejscowości w której mieszkamy. Liczy do ośmiu. 
Filipek dużo pomaga i w domu, i w ogrodzie. W domu sprząta ze mną, układa swoje zabawki. Ostatnio piekliśmy razem ciasto. Synek wrzucał składniki do miski. Ciasto wyszło nam bardzo smaczne. A w ogródku, Filipek z mamą i tatą siał trawę. Na polu pomagał zbierać kamienie do naszego ogródka. Uzbierał całe swoje wiaderko! Wiaderko było ciężkie, ale on nie pozwolił sobie pomóc. Sam chciał je nieść. Filipek jest bardzo pracowity. 
Ostatnio domaga się bardzo dużo czułości. Wieczorem, kiedy z Romkiem położymy go do łóżka, pocałujemy i życzymy mu dobrej nocy, on po chwili woła nas jeszcze: "Tata! Mama!" Obejmuje nas małymi rączkami, mocno przytula nas razem do siebie i całuje. Za dnia również rozdaje dużo całusów. Gdy dojrzy, że tata przytula albo całuje mamę zaraz podbiega i też zaczyna przytulać się do mnie i całować mnie. Jest małym zazdrośnikiem. A wtedy mówi do Romka: "Tata odejdź!", "Moja mama", "Tata idź z Dzióbkiem!". Czasami kłamie, że uderzył się i przychodzi do nas, żeby go pocałować. 
Ostatnio, synuś stale komplementuje mnie. Gdy ubrałam nowy sweter powiedział: "Mama, ładny heher (czyt. sweter), albo jak założyłam nowe buty, też to zauważył i powiedział, że są ładne.
Filipek bardzo troszczy się o naszego pieska. Kiedy znajdzie kość woła: "Dzióbuś czekaj! Masz!" i zanosi kość do miski psa. Kiedy wybieraliśmy się na przejażdżkę samochodem, Dzióbek stanął koło innego samochodu. Filipek jak to zobaczył, zaczął nerwowo wołać psa. Krzyczał: "Dzióbuś chodź tutaj! To kana (czyt. pana) auto! Be!" Bał się, że Dzióbek pojedzie z jakimś panem, nie z nami. Gdy wołałam psa, żeby dać mu lekarstwa, Dzióbek wcale mnie nie słuchał. Wtedy przyszedł mi z pomocą Filipek. Wołał: "Dzióbusiu, idź do pani! Idź!" Uśmiałam się z tej "pani". 
Kiedy przyszła do nas babcia, Filipek pobiegł do dużego pokoju, wziął pufę i zaniósł ją do swojego pokoju, żeby babcia usiadła u niego w pokoju, przy stoliczku. I  razem rysowali. A on opowiadał jej o wszystkim: że tata palił ognisko w ogródku i że stukał "puk-puk", jak robił dach altanki, że mama robiła "psik-psik" jak myła okna, a potem pokazywał rączką jak je myłam. A gdy babcia odchodziła, położyłam Filipka do łóżka, żeby zdrzemnął się. Nagle synek zerwał się z łóżka i wstał, żeby powiedzieć babci: "do widzenia". A potem jeszcze krzyknął do babci: "przyjedź jutro".
Z okazji zbliżających się urodzin, mąż zaprosił mnie i Filipka na pizzę. Byliśmy w tym samym lokalu, gdzie dwanaście lat temu, poszliśmy na pierwszą randkę. A teraz byliśmy tam razem z naszym dzieckiem. Filipek był zadowolony. Pizza bardzo mu smakowała. Na drugi dzień znowu chciał jechać na pizzę. 
2 lata, 4 miesiące, 2 tygodnie i 5 dni

czwartek, 5 marca 2015

Kłamczuszek :)

Któregoś dnia Filipek był tak zajęty zabawą w domu, że wcale nie miał ochoty na spacer. Żeby zachęcić Filipka do wyjścia z domu Romek powiedział, że dzieci też spacerują. Na co Filipek odpowiedział: "Dzieci nie. W szkole".
Kiedy wychodzimy z Filipkiem na spacer, Filipek każe zostać tacie w domu. Mówi: "Tata w domu. Rób obiad".
Pewnego dnia odwiedziła nas prababcia. Kiedy Romek odwiózł ją do domu my wyszliśmy z Filipkiem na spacer. Na spacerze Filipek zaczął wypytywać się mnie: "Mama, cio tam baba Hela dała", "Cio tam baba Hela dała". Nie wiedziałam, o co chodzi Filipkowi, ponieważ tym razem Filipek nic nie dostał od prababci. Po chwili Filipek sam sobie odpowiedział: "Nic dała". Babcia rozpieściła naszego synka. Za każdym razem, kiedy spotyka Filipka, daje pieniądze a tym razem nic nie dała, więc Filipek to sobie zapamiętał. 
Gdy bawiłam się z Filipkiem betoniarką dojrzałam, że w środku, w gruszy, utknął śrubokręt. Zapytałam się, kto tam wrzucił śrubokręt, na co Filipek odpowiedział: "Tata siam". Mój synuś pierwszy raz w życiu okłamał mnie! I zaczął wszystko dokładnie pokazywać jak to było, w jaki sposób tata wrzucił ten śrubokręt i że niby on mówił: "Tata nie! Tata nie!", żeby Romek tego nie robił.
Filipek zna znaczenia słów: dziękuję i przepraszam i często ich używa. Podziękuje za obiad lub gdy coś dostanie od babci. Kiedy uderzył mnie książką w nos powiedział: "psiepraszam" i przytulił mnie.
Kupiliśmy Filipkowi dwie encyklopedie dla dzieci. Jedną o zwierzętach a drugą świata. Jestem w szoku, że Filipek poznał już tak wiele zwierząt. Na przykład, umie rozróżnić rysia od geparda, koalę od pandy.  Bardzo lubi zwierzęta afrykańskie.
Jakieś dwa - trzy tygodnie temu złożyliśmy Filipkowi dziecięce łóżeczko. Filipek już obijał się, ledwo mieścił się w nim.  Kolejny etap za nami. To dzieje się zbyt szybko. Ale przynajmniej teraz ma więcej miejsca w pokoju.
2 lata, 4 miesiące, 1 tydzień i 2 dni