O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

piątek, 1 maja 2015

Filipuś ma dużo pracy

Niedawno nasz tatuś obchodził urodziny. Z tej okazji nauczyłam Filipka śpiewać "Sto lat". Filipkowi słowa i rytm bardzo się spodobały. Przez cały tydzień wołał tatę, bo chciał zaśpiewać mu "Sto lat". Potem wymyślił wiele wersji tej piosenki. Śpiewał: "Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam. A kto? Tata Nomek, Filipuś i mama Adzia".
W dniu urodzin pojechaliśmy do miasta na pizzę i na zakupy. Do dużego pokoju kupiliśmy narożnik z możliwością spania. Od dawna marzyliśmy o dużym łóżku takim, w którym moglibyśmy w weekendy spać we trójkę. Nowy narożnik okazał się bardzo praktyczny: duży, mięciutki i bardzo wygodny. Nie to, co nasza czarna skóra. Poza tym ma ogromne oparcie, dzięki któremu, podczas wygłupów, Filipek nie uderzy się głową o ścianę. Filipekowi narożnik bardzo spodobał się. Cały czas powtarzał: "ładne łóżko", "duże łóżko". Skakał i skakał na nim. Kupiliśmy też nową kołdrę oraz komplet pościeli, nowe poduszki dekoracyjne i koc. Na koniec zajrzeliśmy do sklepu z zabawkami, żeby synek wybrał coś dla siebie. Filipuś upatrzył sobie "tirusia" a mama kupiła mu jeszcze śmieciarkę. To nasza mała tradycja - zawsze, gdy jesteśmy w mieście, idziemy do sklepu z zabawkami, żeby coś kupić Filipkowi, bo w naszym miasteczku nie ma z czego wybierać a poza tym zabawki są marnej jakości. Filipek był bardzo szczęśliwy.
Codziennie, już z samego rana, synek zapowiada, że: "Filipuś ma dużo pracy na ogrodzie". I praktycznie, całe dnie spędzamy na działce. Do domku przyjeżdżamy tylko zjeść i znów jedziemy na działkę. Kiedy palimy grilla to cały dzień urzędujemy na działce. Mamy posiane już prawie wszystkie warzywa, posadzone nowe krzaki ozdobne i piękne kwiatki. Romek upiększa naszego grilla z kamienia i szopkę. Ja wyrywam chwasty wokół drzewek, pnączy, maluję płotek. A Filipuś bardzo grzecznie bawi się.  Z domu wziął sporą część swoich zabawek. I ciężko pracuje: kopie doły, rozsypuje piasek, zamiata chodnik, zbiera kamienie, podlewa koneweczką kwiatki. Spacerujemy też nad rzekę. Filipek rzuca do wody kamienie. Kiedy raz przechodziłam przez mostek mówił: "Mamusia uważaj! Nie wpadnij!". Filipek również bardzo ładnie bawi się z dziećmi u sąsiadów. Jego kolega ma 5 lat a koleżanka ok. 8. Filipek wcale nie wstydzi się dzieci. Zagadałby je na śmierć. Kiedy chcemy wracać do domu, synuś denerwuje się i mówi: "Filipusia dom jeśt be!" Kiedy zaś jemy kolację, Filipek jest tak zmęczony, że nawet nie ma siły zjeść całej kolacji. Ostatnio, podczas kolacji, bardzo marudził, płakał, krzyczał, rzucał jedzeniem, aż kazałam Romkowi przestać go karmić. Po chwili, gdy Filipek uspokoił się, zaczął mówić do mnie: "Mama, ładny jest tatuś" a po chwili pobiegł do kuchni, do Romka i zaczął go przepraszać za swoje zachowanie! Mówił: "Tatuś psieplasiam. Psieplasiam. Psieplasiam" i rzucił się Romkowi na szyję i bardzo mocno go przytulał. 
2 lata, 6 miesięcy i 1 tydzień

1 komentarz:

  1. Jesli chodzi o dzialke to u nas to samo- najczesciej Junior nie chce wracac do domu, bo świetnie sie bawi i chce we wszystkim pomagac tacie ;-) Tez mamy juz warzywa i kwiaty pisadzone, ale na dzialce jest zawsze sporo pracy i cos do zrobienia ;-)

    OdpowiedzUsuń