O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

środa, 6 sierpnia 2014

Co robić?

Nie mogę w to uwierzyć, że jeszcze dwa miesiące z hakiem i Filipek skończy dwa lata! Kiedy to minęło? Do roczku czas jakoś dłużył się. Tylko czekało się, aż Filipek zacznie gaworzyć, aż skończy pół roczku. Potem czekało się, aż zacznie raczkować, kiedy skończy roczek, kiedy będzie przesypiał noce i  kiedy w końcu będzie trochę samodzielny. A potem to już z górki...  
Jeszcze jest trochę czasu do imprezy urodzinowej Filipka, ale ja już zastanawiam się nad organizacją. Przede wszystkim, chodzi mi o gości, konkretnie: teściów. Nie mam najmniejszej ochoty zapraszać ich na urodziny, ponieważ wcale nie interesują się Filipkiem. Nie odwiedzają, nie pytają się o niego. Jakby nie istniał. Na palcach jednej ręki można policzyć, ile razy, przez cały rok, byli u Filipka. 
Nie mogę pojąć tego, jak przez cztery miesiące, można chociażby nie zadzwonić, nie zapytać się o dziecko. Jak można o nim nie myśleć, nie tęsknić? Przecież  Filipek teraz tak szybko zmienia się i rozwija. To taki fajny, mały chłopczyk i taki mądry. Widocznie są bez serca!!! Nie mają uczuć. A te sporadyczne, zawsze przypadkowe spotkania na mieście są tylko i wyłącznie ze względu na Romka. To takie pozoranctwo, bo tak wypada. Spotykają nas i udają kochających i tęskniących dziadków. I z pretensjami pytają: "on zawsze taki?" W sensie, czy Filipek zawsze jest taki smutny i nieśmiały. Mają żal, że Filipek nie skacze z radości na ich widok! Przecież ledwie ich zna! Nacieszą się pół godziny spotkaniem (często wystarczą dwie minuty) i jadą i mają nas w dupie przez kilka kolejnych tygodni, czy miesięcy. 
Już dawno pogodziłam się z takim stanem rzeczy i przestało mi zależeć na nich. 
Nie chcę uprawiać żadnej propagandy i ich zapraszać, choć z drugiej strony, boję się, że przez to mogę zepsuć urodziny Filipka. Gdyby teściów nie było, pewnie wszyscy będą pytali się, dlaczego. Nie chcę kolejnej wojny. Nie chcę sprawić przykrości Romkowi. Co robić? 
Rok, 9 miesięcy, 1 tydzień i 6 dni

7 komentarzy:

  1. Może niech Romek zdecyduje? W końcu to jego rodzice...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym zaprosila. Dzieki temu nie wyjdziesz na zla, a przy odrobinei szczescia moze oni sie nie pojawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudna decyzja, myślę że to ty z Romkiem musicie podjąć decyzję. Ja niestety nie poradzę bo nie byłam w takiej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem nie mam pojecia co powinnas zrobic. Nigdy w takiej sytuacji nie bylam, bo mam dobry kontakt z tesciami. Dziwna sytuacja, wspolczuje ci takiej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
  5. To naturalne, że Romek będzie chciał, żeby oni byli. Ale ja nie wiem, jak wytrzymam przy jednym stole z tymi fałszywymi ludźmi :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wytrzymujesz z ich synem na co dzień to i z nimi chwilę wytrzymasz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Źle to ujęłam. Nie chodzi mi o to, żeby jakoś z nimi wytrzymać tylko o to, że chcę w końcu skończyć z tymi pozorami. Myślę, że to byłaby okazja... Pokazałabym, że się nie liczą, że nie są nikim ważnym. Skoro oni są tacy dla Filipka, jacy są to ja nie pozostanę im dłużna. Jednak nie chcę zepsuć synkowi tej wyjątkowej chwili. I nie chcę kolejnej wojny, bo często kłócimy się o nich z R.

    OdpowiedzUsuń