O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

piątek, 14 maja 2010

Zapomniał wół jak cielęciem był

Jestem przerażona. Sesja rozpoczyna się za cztery tygodnie a ja już odczuwam napięcie, stres.
Mój promotor na początku semestru mówił mi, że przepisze mi ocenę sprzed dwóch lat. Natomiast koleżanka twierdzi, że na zaliczenie trzeba oddać pierwszy rozdział pracy magisterskiej. Wprawdzie oddałam jemu pracę, ale nie był to pierwszy rozdział. Nie wiem więc, co on zrobi.
Poza tym obawiam się zaliczenia z modułu. Zajęcia mamy z młodo upieczoną panią magister ( w zeszłym roku chodziłyśmy razem na ćwiczenia) a wymaga jakby nie wiadomo kim była. Nawet profesorowie na 4. roku przestali już od nas tyle wymagać, ona wręcz przeciwnie. Ciągle przechwala się, że pracuje tu i tam, że ma znajomości w zagranicznej szkole, że urządza własne mieszkanie, że po meble jeździ do innego miasta. Wymaga, żebyśmy chodzili na wykłady, poza zajęciami, w piątki o 19. Potrafi na wyrywki pytać osoby, zaznaczać sobie kto się przygotował a kto nie, a gdy ma gorszy humor potrafi wyrzucić całą grupę z zajęć i zapowiedzieć z tego tematu wejściówkę. Nic jej nie obchodzi, że w całym mieście jest tylko jedna książka, w dodatku wypożyczona a kupić jej nie można, bo nigdzie jej nie ma. Na formę zaliczenia przedmiotu też nie może zdecydować się. Raz ma pytać z całego semestru, innym razem mówi, że mamy przygotować grupowo prezentacje. Zapomniał wół jak cielęciem był…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz