O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

sobota, 27 września 2014

Znowu o nich

Jeszcze niedawno zastanawiałam się, czy zaprosić teściów na Filipka urodziny, ale problem rozwiązał się sam. Nie zaproszę ich! I Romek o tym wie i myśli podobnie. K...a!
Kiedy spacerowaliśmy z Filipkiem, w pewnym momencie zauważyłam teściów. Mieli samochód zaparkowany po drugiej stronie ulicy i siedzieli w nim. Przechodziliśmy obok a oni wcale na nas nie spojrzeli. Nie wyszli z samochodu, żeby przywitać się z Filipkiem. Mieli głowy zadarte do przodu i udawali, że nas nie widzą. Zarówno teść jak i teściowa. 
Innym razem też mijaliśmy się, gdy jechali samochodem, nawet nie spojrzeli się, nie zatrzymali. Jak nie chcą mieć ze mną dobrych relacji to nie muszą, ale czemu i na Filipka są nadąsani?
U Filipka NIE BYLI od początku marca, czyli już SIEDEM miesięcy. W wakacje, raz posiedzieli z nami trochę w parku. Wcale nie dzwonią, nie pytają się o niego. Nie dają żadnych prezentów. Aaa, raz kupili spodnie z marketu, które widziałam po 10 zł, które rozpruły się po pierwszym praniu i majtki z rynku, jak Filipek był jeszcze niemowlakiem.  
A kiedyś, udawała taką troskliwą, kochającą babcię.
Pewnego razu, gdy nie odbierałam telefonu, bo miałam wyłączone dźwięki, potrafiła w ciągu trzech minut zadzwonić do mnie dwadzieścia razy, bo tak bardzo chciała zobaczyć Filipka. Wtedy też spotkała moją mamę na mieście i żaliła się, że nie odbieram telefonu a ona do Filipka przyjechała. Płakała. Udawała troskliwa, przejętą babunię. Jestem przekonana, że płakała wtedy nie dlatego, że nie może zobaczyć Filipka tylko ze złości na mnie. A potem ludziom głupoty rozpowiada, że wnuka nie może zobaczyć. Tylko, czemu, jak nas widzi udaje, że nas nie widzi?
Stwierdziłam, że za długo byłam grzeczna i miła. Często gryzłam się w język, bo nie chciałam sprawiać jej przykrości. I przez to nauczyła się, że u mnie w domu czuła się jak u siebie. Kiedy przyszła, gdy dziecko usypiałam (o czym wiedziała, bo poinformowałam ją telefonicznie) siłą wpychała się do mieszkania, bo przecież wielka babcia przyszła do Filipka. Nieważne, że to była pora drzemki Filipka. Teraz już nie będę taka grzeczna i uprzejma. Będę wprost mówiła o tym, co myślę. 
Rok, 11 miesięcy i 3 dni

7 komentarzy:

  1. Myślę ze dobrze robisz bo jeśli się nie interesują to po co ich zapraszać, ale możesz zrobić jeszcze test. Wypraw mu urodzinki np. tydzień po i zobacz czy w ten dzień co je obchodzi teściowie się zainteresują i złożą choćby życzenia. Będziesz miała wtedy pewność co do ich postępowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrzebuję żadnego testu, ponieważ teściowie na co dzień pokazują nam, że mają nas w d... I nawet gdyby, w Tym dniu pamiętali to to nie będzie nic znaczyć. Tylko tyle, że są fałszywi. Filipek zaraz skończy dwa lata a oni do tej pory nie brali żadnego udziału w jego życiu. Gdzie oni byli przez te dwa lata? Poza tym, nie rozumiem, jak można nie tęsknić, nie myśleć o własnym wnuku? Jak można nie zapytać o niego? Jakby nie istniał. Albo jak można udawać na ulicy, że go nie ma, że go nie widzą? Jakby był kimś obcym. Żadne słowa, czy życzenia urodzinowe nic tu nie zmienią.

      Usuń
  2. I bardzo dobrze, trzeba byc asertywnym. To twoje dziecko i ty wiesz najlepiej co dla niego dobre. Nie daj soba manipulowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze gryzłam się w język a to w żaden sposób nie wpłynęło na polepszenie się naszych relacji. Przeciwnie, teraz myśli, że może po mnie jeździć, wyżywać się. Mam nadzieję, że będę twarda i nie ugnę się, bo z tym różnie bywa. Zawsze starałam się być miła...

      Usuń
  3. Masz bardzo dziwnych teściów ,myślę ze kiedyś będą żałować .

    OdpowiedzUsuń
  4. no nie masz lekko z teściami... ;/ cóż, najlepiej albo olewać tak jak oni Was, albo powiedzieć wprost co się myśli...

    OdpowiedzUsuń