O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

niedziela, 29 września 2013

Nienawidzę go! I siebie!

Nienawidzę go! I siebie za to, że nie potrafię stworzyć synkowi szczęśliwej, kochającej się rodziny. Za to, że musi patrzeć na okropne rzeczy i wszystkiego słuchać. Jak go nie ma, jestem zupełnie inną osobą, inną mamą. Jestem wtedy spokojna, uwielbiam bawić się z synkiem, uśmiecham się, choć dusza boli. Dla niego jestem śmieciem, nikim i tak też się czuję.

23 komentarze:

  1. Dziewczyno ratuj siebie i dziecko i odejdź od niego. Jeśli nie pomaga rozmowa, ani prośba ani groźba to nie czekaj aż będzie gorzej tylko uciekaj od niego jak najdalej. Inaczej będziesz cierpiec ty i Filipek.. Przecież masz rodzinę, która na pewno ci pomoże. Mas zna kogo liczyć, po co się męczyć??

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie możesz się tak czuć. Przecież on na to tylko czeka. Musisz być silna i pewna siebie. Musisz walczyć o normalne życie dla siebie i dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rodzina nigdy mi nie uwierzy. Zresztą oni są za nim. Przez lata kryłam Romka, bo wiedziałam, że zepsuć opinię jest łatwo, natomiast ciężko potem jest ją naprawić. W efekcie, teraz uważają Romka za świętego a ja jestem tą zła. I nawet sugerują, że powinnam się bać, bo Romek może mnie zostawić, jak tak dalej będzie. Twierdzą też, że powinnam być bardziej wyrozumiała, bo Romek ma tyle na głowie a ja zajmuję się "tylko" dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie zrozumiem kobiet, które wybierają takich małych chujków za mężów, ale już mniejsza o większość...

    Dziewczyno, masz syna, który jest dla Ciebie całym życiem, ale też masz siebie. Nie funduj sobie i jemu takiego koszmaru o jakim czasem się słyszy w tv albo czyta w gazecie...Masz dla kogo żyć. Zostaw tego palanta, który na Was nie zasługuje i zwiewaj stamtąd. Twój syn co raz więcej rozumie, chcesz, żeby miał przerąbane dzieciństwo? I nie zapominaj o sobie- Ty też ZASŁUGUJESZ NA SZCZĘŚCIE DO CHOLERY!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. A i jeszcze jedno- jeżeli dla rodziny jesteś jedynie wartościową kobietą, jak masz męża i która straszy Cię tym, że on Cię zostawi- to przepraszam za moją bezpośredniość, ale- lej na nich!
    Nikt nie ma prawa być uszczęśliwiany na siłę i oceniany według tak debilnej miary jak mąż/brak męża. Jesteś silna dla siebie i dla syna- dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Poki nie postawisz na siebie i dziecko tak bedzie. Juz nie raz o tym pisalas , znasz opinie i rady czytelnikow. Masz wybór...nikt za ciebie nie zmieni Twojego zycia

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość z was dziwi się, że Madzia nic z tą sytuacją nie zrobi. Ale ja już nie tak bardzo... Romek ma dobrą pracę i pewnie bardzo dobrze zarabia. Pracuje i utrzymuje swoją rodzinę. Jakby nie było jest wsparciem, nie psychicznym, ale fizycznym. Daje Madzi i jej synowi dach nad głową, godne warunki, a może nawet spełnia kaprysy swojego małego Filipka. Z nim jest ciężko, ale bez niego też nie byłoby łatwo.. Jeśli Madzia nie znalazłaby wsparcia w rodzinie, to gdzie miałaby podziać się z synem?
    Trzeba być bardzo zaradnym i odważnym, by uwolnić się od takiego tyrana, a może Madzia wciąż uważa, że nie jest..
    Madziu może zacznij od mówienia prawdy rodzinie... może powoli zrozumieją, zauważą, może wtedy nie będziesz bała zapytać ich o pomoc. Idź do mamy, ona na pewno Cię wysłucha i na pewno, jak się dowie, że ktoś krzywdzi jej dziecko, będzie z Tobą walczyć..

    OdpowiedzUsuń
  8. Piszesz tak, jakby na kasie się zaczynało i kończyło wszystko.
    Ok, jest ważna, ale chyba jednak ważniejsze zdrowie psychiczne i spokój ducha Magdy i Małego- przepraszam Cię bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę tak, bo życie nie jest tylko biało-czarne. Nie mam dziecka i mam cudownego męża (przynajmniej na razie mogę tak o nim mówić), ale w przeszłości znalazłam się w sytuacji, w której też byłam zależna od innych. Dopóki nie stanęłam sama przed takim wyborem, też byłam pewna, że "ja bym odeszła".

      Usuń
  9. Madzia, dobrze to ujęłaś - z nim jest ciężko, ale bez niego też nie byłoby łatwo.
    Brak pieniędzy nie zapewni mi spokoju, przeciwnie, umarłabym ze zgryzoty, bo chcę, aby mojemu synowi niczego nie brakowało. I to, co teraz napiszę, może o mnie źle świadczyć, ale prawdą jest to, że gdybym była niezależna finansowo już dawno odeszłabym od niego a nie znosiła poniżanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja to rozumiem. Jednak nie możesz też pogodzić się, że tak będzie zawsze, bo teraz nie chodzi tylko o Twoje szczęście, ale także Twojego synka. Nie postępuj pochopnie, ale zacznij już rozmawiać o tym z rodziną, powiedź o tym swoim rodzicom, nie bądź z tym sama.

      Usuń
    2. Cyt. "(..)ale prawdą jest to, że gdybym była niezależna finansowo już dawno odeszłabym od niego a nie znosiła poniżanie."

      Kochana jest jeszcze jedno wyjście. Póki jesteś zależna możesz uczyć się żyć tak, by nie dać się poniżać. Wcale nie musisz tego znosić, nawet żyjąc pod jednym dachem. Gdybyś tylko chciała nauczyć się odpowiednich zachowań, gdybyś chciała spotykać się z ludźmi takimi jak Ty, odbudowywać swoje poczucie własnej wartości...
      Wszystko by się zmieniło. Mogłabyś powoli i przemyślanie uniezależniać się od męża. Powiedz, po co myślisz o kolejnym dziecku? To nie jest odpowiedni czas! Musisz się teraz wzmocnić psychicznie, duchowo, a potem działać. A w kwestii finansowej - zawsze jest możliwość separacji i zasądzenia alimentów na dziecko i Ciebie (tak, na Ciebie też). Ale osobiście uważam, że lepiej jest najpierw popracować nad swoją psychiką, a potem świadomie dokonywać wyboru. To wszystko może się udać, jeśli będziesz chciała.

      Usuń
  10. "Za to, że musi patrzeć na okropne rzeczy i wszystkiego słuchać."
    Nigdy nie zrozumiem kobiet, które są przekonane, że zostały stworzone do bycia ofiarą. Ty pozwalasz sobie na to, nic z tym nie robisz, więc Romek to wykorzystuje i nie zdaje sobie sprawy z tego, jak naprawdę jest. Widocznie jest dobrze, skoro nadal jesteś z nim.
    Magda, Twoja rodzina zawsze stanie za Tobą murem i Cię ochroni! Nie daj się zwariować, żadne pieniądze nie uszczęśliwią Twojego synka, żadne. I Ciebie i Filipka uszczęśliwi spokój i Twoja miłość. A co zrobisz, jak Filipek będzie więcej rozumiał, czuł! Dziecko to czuje i nie jest szczęśliwe, wierz mi. Skoro tak bardzo zależy Ci na synku to postaw krok do przodu, pamiętaj że to on jest najważniejszy.

    Żaden facet, a przede wszystkim Twój mąż nie ma prawa Cię poniżać i źle traktować. Godząc się na to robisz sobie krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Madzia nie wiem na ile te okropne rzeczy przekładaja sie na wasze życie.....
    sama najlepiej wiesz jaj to jest więc musisz wybrać....ustalić z R. zasady których sie trzymacie oboje albo.....
    przykro sie to czyta bo cierpisz i ty i synek.....a wcale nie musicie.....
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  12. znasz ten blog?
    http://ona-onas.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie odważę się porozmawiać z rodziną. Oni i tak mi nie uwierzą. Uważają, że on jest święty a ja wszystkiemu winna. Podziwiają go za to, że jest taki zaradny, że tak dobrze sobie radzi. Są bardziej za nim niż za mną. A ja nie mam siły, by walczyć. On wyssał ze mnie całą energię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzą. Jak będziesz sobie wkręcała, że nigdy nie pójdą za Tobą, to dalej będzie z Ciebie wysysał całą energię. Aż w końcu wygra, bo Ty nie wytrzymasz. Sama siebie skazujesz na taki los.

      Usuń
    2. Jak będziesz przed rodziną nadal udawała, że wszystko jest w porządku to oni na pewno nie zauważą problemu. Idź, rozpłacz się, wykrzycz co leży Ci na sercu. Teraz jesteście bliżej. Powiedz, że już nie potrafisz tego znieść, że go broniłaś, starałaś się. Jesteś ich córką, Filip ich wnukiem. Choćby nie wiem co - pomogą Ci. Nie bądź głupia...

      Usuń
    3. Są alimenty, nie tylko na syna, ale także na Ciebie. Finanse zawsze jakoś się znajdą. Finanse to nie wszystko. Są ważne, ale w Twojej sytuacji to kropla w morzu potrzeb.

      Usuń
    4. Myślę, że rodzina prędzej czy później i tak się dowie, od sąsiadów. Ja naprawdę nie mam sił...

      Usuń
  14. Madziaaaaaa, potrzebujesz terapii! Nie słuchaj, co na Wasz temat mówi rodzina. To Ty wiesz jak jest za zamkniętymi drzwiami. Zwróć się o pomoc do ludzi, którzy znają się na problemie, okażą Ci wsparcie, poprowadzą, nauczą jak sobie z tą sytuacją poradzić. Niebieska karta, policja raz i drugi, obdukcja i już masz niepodważalne dowody. W końcu i rodzina oczy otworzy. Jak go broniłaś, to teraz tak go widzą jak piszesz. Jak zaczniesz mówić prawdę, to w końcu do nich dotrze, a i Romek nie bedzie czuł się bezkarny. Niech teraz on zacznie się Ciebie bać!

    OdpowiedzUsuń
  15. Magda, jesli masz takie podejscie do tej sprawy, to uwierz mi, ze to sie nigdy nie zmieni. Tutaj najwazniejszy jest Twoj syn i to, zeby nie fundowac mu piekla, ktore juz i tak jest w waszym zyciu. Pomysl o tym, czy chcesz mu findowac cos takiego...

    OdpowiedzUsuń
  16. Przestań powtarzać "nie dostanę pomocy", zacznij powtarzać "Potrzebuję pomocy".
    Przestań myśleć "On mi robi piekło z życia", zacznij myśleć "On nie będzie mi robił piekła z życia".
    I nie dawaj się.
    A R. urwałabym jaja.

    OdpowiedzUsuń