W weekend miałam urodziny. Dawno nie miałam takich rodzinnych urodzin. Przyjechali do nas moi rodzice i brat. Fajnie było, porozmawialiśmy trochę. Bałam się tylko, żeby nie zapytali się mnie na którym roku studiów jestem, bo nie wiedziałabym co mam powiedzieć. Oni nie znają prawdy. Nie zwierzam się im, bo tak naprawdę to u nas w rodzinie nie rozmawiało się o problemach, trudnych sprawach. Jeśli były jakieś, to my z siostrą i bratem (a nawet i z mamą ) o niczym nie wiedzieliśmy. Tata nie chciał nas martwić, zawsze powtarzał, że naszym obowiązkiem jest tylko nauka. Chciał dobrze, ale myślę, że lepiej byłoby o wszystkim rozmawiać. Nauczył mnie tego mój mąż, stąd wiem. Tata chciał nas przed wszystkim ochronić i dlatego , paradoksalnie, spadło na nas ogromne rozczarowanie całym światem, trudno było później pogodzić się z rzeczywistością …
Wracając do urodzin muszę powiedzieć, że teściowie bardzo zaskoczyli mnie. Byli u nas jakieś dwa tygodnie temu i teściowa wyciągnęła kopertę z pieniędzmi dla mnie. Po raz pierwszy pamiętali o moich urodzinach, nawet w ten dzień teściowa zadzwoniła z życzeniami. A mężuś zaprosił mnie do pizzerii na moją ulubioną Serową ucztę, kupił mi torebkę ( mam fioła na punkcie torebek) i kolczyki.
PS. Dziękuję M. za wyróżnienie mojego bloga :) A wszystkim dziekuję za słowa otuchy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz