O mnie

Moje zdjęcie
Trzydzistoparolatka. Żona. Mama dwóch chłopców. Dzięki nim moje życie nabrało barw. Na blogu pragnę uwiecznić naszą (nie)codzienność. Chcesz do mnie napisać? Mój email: madzia435@gmail.com

Obserwatorzy

Online

środa, 6 czerwca 2018

Co nowego u nas?

U nas wszystko w porządku. Dzieci rosną zdrowo i mam nadzieję, że szczęśliwie. Ja od niedawna mam trochę czasu dla siebie. Nareszcie!
Filipek ostatnio nauczył się jeździć rowerem bez małych kółek. Od dawna tego pragnął, ponieważ widział, że koledzy potrafią a on nie. Jednak na naukę nigdy nie było czasu, bo ja zawsze spacerowałam z wózkiem i nie dałabym rady trzymać jeszcze roweru. Pewnego dnia R. wyjął rower z garażu a Filipek usiadł na nim i od razu pojechał. Staliśmy oniemiali. Bez żadnej lekcji pojechał na dwóch kółkach. Musiał być bardzo zdeterminowany. Parę dni temu zgubił dwie dolne jedynki. Ale nie jest szczerbaty, bo stałe zęby były już całkiem duże.
Franiu również codziennie nas zaskakuje. Zaczął pięknie mówić. Zdania całego nie złoży, ale powtórzy każde słowo. Na mnie mówi "Mania" zamiast Madzia a na R."tati". Od trzech dni uczymy go chodzić bez pampersa. Niestety miałam traumę z tym związaną po przejściach z Filipem i zwlekałam z nauką czystości, ale teraz jest dużo łatwiej. Co prawda, na nocnik Franiu patrzy złowrogo, ale uwielbia robić siku na stojąco w toalecie a potem spuszczać wodę. Chyba już wie o co chodzi (po 2. dniach!), ale trzeba mu często przypominać.
Pogoda dopisuje. Codziennie rano chodzimy po zakupy i do parku a po południu na ogródek. Franiu jest bardzo szybki i zwinny. Na placu zabaw w kilka sekund wspina się po linkach na samą górę a potem zjeżdża na ślizgawce. I denerwuje się, kiedy chcę mu pomóc.
Filipek ma zupełnie inny charakter niż Franiu. Jest delikatny, wrażliwy. Potrzebuje dużo naszej uwagi inaczej szybko się denerwuje. Na zewnątrz jest bardzo grzeczny, wszystkim mówi "dzień dobry". Nie wstydzi się ludzi, z każdnym porozmawia. Buzia mu się nie zamyka. Natomiast Franiu nie potrzebuje naszej uwagi. Jemu wystarczy jakieś autko i już jest szczęśliwy. Nie musi mieć mnie blisko przy sobie. Zawsze jest uśmiechnìęty. Chociaż nieraz do złości doprowadza go Filipek, kiedy zabiera mu jakąś zabawkę. Jednak Franio walczy o swoje. Mruczy i mruczy przy Filipku a kiedy ten nie ulegnie Franiowi to ten go bije.
A ja w marcu dostałam ma urodziny rower. Wcześniej nigdy nie jeździłam na rowerze i na początku jazda ma nim to była dla mnie okropna męka i udręka. Dopiero gdzieś po przejechaniu stu kilometrów zaczęła sprawiać mi przyjemność. Jednak za wysokie cele sobie postawiłam i kiedy najbardziej spodobała mi się jazda rowerem nabawiłam się kontuzji. Musialam zrobić sobie trzytygodniową przerwę. Chociaż skutki tej kontuzji odczuwam do dziś znów jeżdżę rowerem. W zeszłym miesiącu przejechałam 300 km. Wieczory coraz dłuższe, mam też i trochę czasu na książki :)

2 komentarze:

  1. Super, że jeździsz na rowerze, a jak z mężem się układa?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważne żeby znaleźć czas dla siebie

    OdpowiedzUsuń