Wczoraj Romek miał zabieg chirurgiczny. Wiedziałam, że to niegroźny zbieg, ale i tak byłam bardzo zdenerwowana, tak jakbym to ja miała mieć operację. Bardzo źle się czułam. Na samą myśl o szpitalu, o tym gdzie on przebywa, było mi niedobrze. Ja za nic w świecie nie poszłabym do szpitala. Trzeba by było wziąć mnie siłą a i to nie byłoby takie łatwe. Wolę unikać lekarzy, szpitali...
Romek czekał i czekał na zabieg a ja czekałam na wiadomości. Po jakimś czasie zadzwonił, że już po. Jestem z niego bardzo dumna.
Czasami człowiek się złości o jakieś pierdoły, pokłóci, ale gdyby go zabrakło... Nie umiałabym żyć. On jest całym moim życiem, on nadaje jemu sens...
Wieczorem wyszedł ze szpitala, był wyczerpany. Dzisiaj czuje się już lepiej, wraca uśmiech, wraca humor :)