Tegoroczne święta były jakieś takie nijakie. Tylko przez moment udzielił mi się świąteczny nastrój wtedy, gdy tata przywiózł mnie i Romka do rodzinnego w domu. Weszliśmy do kuchni a tam poczuliśmy mnóstwo unoszących się zapachów dań, mama z babcią lepiące pierogi, gwar. Pierwszy raz ujrzałam babcię od pogrzebu dziadka. Niestety, już nic już nie będzie takie same. Tak mi jest babci żal. I im bliżej świat tym większe poczucie smutku, braku i pustki po dziadku. Pierwsze święta bez niego. Dlatego nie było tej spontaniczności, radości, tylko zaduma nad życiem.
W rodzinne strony przyjechaliśmy w czwartek po południu a w niedzielę były chrzciny Michałka i ślub mojej siostry. Nastroju do zabawy również nie miałam. W powietrzu czuć było nerwową atmosferę z powodu zbliżającego się ślubu oraz z powodu choroby mojego brata. Trzy tygodnie przed świętami załapał zapalenia płuc, dostawał cztery zastrzyki dziennie. Jednak na ślubie i weselu było bardzo fajnie i miło. Pojedliśmy, trochę potańczyliśmy. W następny dzień świąt pojechaliśmy do teściów, potem odwiedziliśmy babcię a następnie pojechaliśmy na poprawiny. Kilka kolejnych dni spędziliśmy w domu, przed telewizorem. Pogoda była taka nieznośna, senna. Nic się nie chciało robić. Zamiast odpoczywać my zaczynaliśmy już powoli męczyć się tym pobytem. Nie mogliśmy znaleźć sobie miejsca. Postanowiliśmy wcześniej wrócić do domu. W ten sam dzień, w czwartek, mój brat trafił do szpitala, ale na szczęście, na drugi dzień, wypisali go. Gdy przyjechaliśmy do domu, poszliśmy z Romkiem po zakupy. W piątek pospacerowaliśmy po mieście. Byłam w przychodni zrobić zdjęcie szczęki, potrzebne do stomatologa. Resztę dnia spędziliśmy w domu, oglądając filmy na Canal +. Sobotę spędziliśmy na sportowo, spacerując po lesie. W sylwestrową noc, zrobiłam pieczone kartofle, mielone i surówkę. Piliśmy wino i śmialiśmy się z komedii "Och, Karol 2" a potem ze "Szkła niekontaktowego". W niedzielę rano również spacerowaliśmy po lesie, potem odpoczywaliśmy na kanapie, słuchając muzyki i buszując z internecie. Wieczorkiem poszliśmy na PKP kupić Romkowi bilet miesięczny na PKP.
Wraz z nadejściem Nowego Roku, pora na podsumowania. Zeszły rok był dla mnie bardzo trudny, stresujący i wyczerpujący, jednak sprostałam wyzwaniom.
- Ukończyłam studia i zostałam panią magister.
- Kupiliśmy z Romkiem mieszkanie.
- Skończyliśmy spłacać kredyt szwagra.
- Zbudowałam dobrą relację z siostrą.
- Narodziny Michałka, mojego siostrzeńca.
- Ślub siostry.
Tragicznym wydarzeniem była śmierć dziadka.
Trochę boję się tego, co ten nowy rok nam przyniesie. Zupełnie nie wiem, czego mogę po nim spodziewać. Jednak chciałabym: zacząć systematycznie uprawiać sport, zdrowiej się odżywiać, zgubić kilka kilogramów a także pragnę zostać mamą.